Czekolada, także na świąteczny upominek

przez Monika w dniu 9 grudnia 2013 · 9 odpowiedzi

czekolada1Wyobraźcie sobie żywieniową wariatkę, która przez cały dzień karmi rodzinę wyłącznie kanapkami. Masakra. A wszystko przez Ksawerego rzecz jasna. Rano za oknem przelatywały różne niezidentyfikowane przedmioty w takich gabarytach oraz z taką prędkością, że postanowiliśmy zrobić sobie długi weekend i udawać, że świat za oknami nie istnieje. Ale udawanie nie wystarczyło dla utrzymania dobrego samopoczucia. A wszystko przez brak prądu. Bo jak nie ma prądu, to nie ma nic… Nie ma kawy, ani herbaty, ani obiadu. Nie ma komputera i facebooka! Nie ma ogrzewania, bo co z tego, że mamy gaz, skoro piec i tak uruchamiany jest energią elektryczną? Żywieniowa wariatka odprawia modły przez lodówką, prosząc ją grzecznie, aby za szybko się nie rozmrażała, inaczej jedna szuflada grzybów, jedna szuflada malin i kolejna z musem brzoskwiniowo-malinowym będą musiały zostać pożarte właściwie od razu.

czekolada2W tym samym czasie mężczyzna żywieniowej wariatki postanowił uratować kominek, który to został zapobiegliwie wyposażony w tzw. płaszcz wodny. Woda musi być w nim mieszana, inaczej się zagotuje i BUM. Ale mieszacz działa na prąd. I tu powstał „mały” problem, bo kominek w momencie wyłączenia prądu buchał gorącem. Zatem w ramach ratowania kominka pan domu postanowił wytrzasnąć jego zawartość za okno. Ale zupełnie zapomniał huraganie! I kiedy, trzymając rozpalone i rozżarzone drewna na szufli, otworzył okno, jakiś zabłąkany podmuch wdmuchnął zawartość szufli do domu i rozsypał wszystko po salonie. Wariatka zatem opuściła modły pod lodówką i ruszyła na ratunek dzieciom oraz siwej suce. W tym czasie Iras wywalał tym razem precyzyjnie kolejne węgle za okno, a następnie biegał z wiadrem wody, żeby je ugasić, bo wiatr je niebezpiecznie rozdmuchiwał i obok domu mieliśmy niezłe ognisko.

czekolada3Ech. Z braku energii elektrycznej ludzkość głupieje. Prąd się w tajemniczych okolicznościach pojawił w Mikołajki, a raczej Ksawerki dwa razy po 5 minut i wtedy w amoku totalnym biegaliśmy i przekrzykiwaliśmy się: włącz piec, szybko! Komórki ładuj! Nastaw wodę! Termos! Gdzie jest termos! Trzeba napełnić, żeby było na ciepłe picie na wieczór!

Przez cały dzień bezskutecznie próbowaliśmy dodzwonić się do pewnej firmy, która jest naszym dostawcą energii. Tam jednak nikt nie odbierał, natomiast pracownicy postanowili poprawić nam nastrój i oczekiwanie na połączenie umilała muzyka… „Cztery pory roku” Vivaldiego, a dokładniej wiosna… Uznałam to za szczyt chamstwa. A jak Wam minęły Ksawerki zwane dawniej Mikołajkami?

Genialna czekolada, także na świąteczny prezent

czekolada4To jest wersja świątecznego smakołyku właśnie na opcję: mam prąd dwa razy po pięć minut dziennie. Nie trzeba nic piec, tylko trochę podgrzać i potem schłodzić, a z tym ostatnim obecnie nie powinno być problemu, wystarczy wystawić za okno.

- 100 g oleju kokosowego (ja użyłam 1/2 190-gramowego słoiczka)

czekolada5- 2 dość czubate łyżki miodu (raczej gęstego niż płynnego)

- 3/4 szklanki kakao (może być surowe, bo tu nie zostanie mocno podgrzane, czyli właściwości wersji RAW zostaną zachowane)

- dodatki: wiórki kokosowe (najlepiej grube, a nie sieczka w konsystencji prawie mąki), jagody goji, cynamon, kardamon

Urządzamy naszym składnikom kąpiel. Czyli w małym rondelku umieszczamy olej plus miód i tenże garnek wstawiamy do większego, do którego wlewamy wodę. Tak całość podgrzewamy na kuchence. Mieszamy olej i miód – olej musi stać się zupełnie płynny, ale uprzedzam, że połączenie obu składników w idealnie gładką masę nie jest konieczne. To nawet się dobrze składa, bo jest to fizycznie niemożliwe. Mieszając, dosypujemy przesiane przez gęste sito kakao.

czekolada6Taka ilość wystarczy na 3 tabliczki o wymiarze 6×13 cm. Korytka do czekolady można zrobić z papieru do pieczenia (ja narożniki spięłam spinaczami na takiej wysokości, aby nie stały się integralną częścią czekolady).

U mnie 1/3 masy (lub ciut więcej) została połączona z odrobiną cynamonu i kardamonu, następnie udekorowana suszonymi jagodami goji. Natomiast w pozostałych 2/3 masy wylądowały 2 łychy wiórków kokosowych, a następnie jeszcze odrobiny użyłam do posypania. Czekolady schładzamy w lodówce lub zamrażarce godzinkę.

Najlepsze są właśnie schłodzone. Pamiętacie niemieckie „czekoladki lodowe”? Te w taki sam sposób roztapiają się w ustach… Kto by nie chciał otrzymać takiej czekolady od gwiazdora, zwanego także Mikołajem!? Ja moje zapakowałam z goździkami i kawałkami suszonego mango, ale zaraz potem je odpakowałam i… no wiecie…

Czekolada po wyjęciu z lodówki nie rozpłynie się (sprawdzian kilkugodzinny zaliczony), ale lepiej nie kłaść jej przy kominku. Testy nad wersją jeszcze trwalszą trwają:-) 

czekolada7

prezent durszlakdurszlak wigilia

{ 9 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Alexa Grudzień 9, 2013 o 10:46 am

Nie pogardziłabym taką czekoladą, gdybym dostała ją w prezencie, bo wygląda ona pięknie :)

Odpowiedz

Patyska Grudzień 9, 2013 o 4:22 pm

O laska. Szapoba!

Odpowiedz

Monika Grudzień 9, 2013 o 5:28 pm

Patyska, ta czekolada jest mega! No chyba, że nie możesz kakao… albo miodu… Ło matko, no widzisz, ja robię wszystko dla niealergików;-/

Odpowiedz

Kasia Grudzień 10, 2013 o 2:27 pm

Mogłabyś podać marki oleju kokosowego i kakao? Bo nie wiem czy mogę zaufać komuś na allegro :p

Odpowiedz

Monika Grudzień 11, 2013 o 2:56 pm

Jasne, kakao używam najczęściej decomorreno (z wiatrakiem), a olej kokosowy biofood premium, ekologiczny z atestem. adres na opakowaniu znalazlam http://www.biofood.pl. pozdrawiam

Odpowiedz

Jola Lipiec 20, 2014 o 3:48 pm

Witam, mam pytanie czy jak już rozpuścimy ten olej z miodem i zaczniemy dodawać kakao to trzeba to zagotować jeszcze? Nie zważy się masa? Ja używam kakao z wiatrakiem i słyszałam że jego właściwości są lepsze jak się go pogotuje z 2 minuty, o co chodzi z tym surowym kakao? Proszę o odpowiedź i dziękuję.

Odpowiedz

Monika Lipiec 23, 2014 o 9:10 pm

Nie, nie trzeba zagotowywać. Właśnie akurat w tym zestawieniu raczej się zważy, gdy za szybko podgrzejemy (kiedyś z rozpędu podgrzewałam bezpośrednio na kuchence, a nie w wodnej kąpieli i wyszła „kasza”). Nie słyszałam o lepszych właściwościach gotowanego kakao… wręcz przeciwnie. Właściwie tylko dwa składniki żywieniowe lepiej wchłaniają się po obróbce termicznej, czyli więcej z nich skorzystamy: betakaroten (np. marchewka) i likopen (m.in. pomidory). Pozostałe zawsze zdrowsze na surowo. Jest też taki właśnie produkt jak surowe kakao, które nie zostało poddane obróbce termicznej podczas produkcji proszku i ono ma jeszcze więcej składników odżywczych (których nie zabiła temperatura). Najzdrowsze surowe ziarno kakaowca. pozdrawiam:-)

Odpowiedz

Magda Grudzień 28, 2015 o 10:28 pm

Przepis bardzo zachęcający :) A co z przechowywaniem takiej czekolady? Jak długo może potem leżeć (no i czy wystarczy szafka, czy jednak konieczna jest lodówka)? Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Monika Grudzień 30, 2015 o 8:57 pm

Przechowywanie raczej w chłodnym, bo w temperaturze pokojowej olej zacznie znów się topić. Oczywiście to trwa, więc w kwadrans nie będzie problemu, ale jesli np. czeko zabieramy dla kogoś, to raczej nie trzymajmy jej przy nawiewie ciepłego powietrza w aucie;-) Na drogę można wrzucić do siatki wkład chlodzący z zamrażarki. W domu po prostu lodówa.

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: