Klawa baklawa, na Wielkanoc zamiast mazurka

przez Monika w dniu 21 marca 2013 · 8 odpowiedzi

baklawa2Z dziennika „młodej” blogerki: dziś 21. marca… W liceum pierwszy dzień wiosny „obchodziliśmy” zwykle przebierankami i spacerami z kruszonem w młodych dłoniach na Starym Rynku. Teraz ten dzień kojarzy mi się głównie z nadzieją, że przestanę przeklinać od samego rana – na zimno, na próby szybkiego okutania dzieci tak, żeby nie odmroziły uszu, na drogę, na którą piaskarki nie zapuszczają się w obawie przez utknięciem do roztopów.

baklawa2Tak, jest nadzieja. A to powód do świętowania, dlatego szukałam czegoś przystającego do rangi „święta”. Ale że wiosnę mamy na razie taką jakąś kulawą, jakby nieśmiałą, zamroczoną, to rozejrzałam się bystrym okiem w poszukiwaniu innego pretekstu do balangi i… jest! W perskim kalendarzu 21 marca to Nowy Rok! A z tej okazji przygotowuje się baklawę. No to niech będzie klawa baklawa na „dzień nadziei na rychłą wiosnę”. Nam zasmakowała tak, że zrobimy powtórkę na Wielkanoc!

baklawa4Za siedmioma lasami…:

- Dzień dobry, czy znajdę u Państwa ciasto filo?

- Proszę sprawdzić na markecie.

- No właśnie tego chciałabym uniknąć, bo mam mniej niż pół dnia czasu.

- To proszę podejść do informacji.

W informacji:

- Czy jest ciasto filo?

- Nie ma – odpowiedź zaczęła się wydobywać z ust pana, w tej samej sekundzie, w której ja postawiłam na końcu zdania znak zapytania.

- Pan tak na pamięć zna wszystkie towary? Ho ho ho!

- Oj Pani, ja już to setki razy sprawdzałem, bo ludzie pytają, ale jak się Pani upiera, to sprawdzę (nie łudziłam się oczywiście, że ponowne sprawdzenie mogło cokolwiek zmienić w kwestii obecności ciasta filo na marketowych półkach).

baklawa5Kolejne delikatesy

- Przepraszam, gdzie znajdę ciasto filo?

- Nie ma.

- Kurcze felek! – przy dzieciach więcej nie mogłam – A na stronie z necie podajecie, że jest, jechałam kilkadziesiąt kilometrów.

- W takim razie sprawdzimy.

Liczbę kilometrów zaokrągliłam ciut oczywiście, żeby dodać grozy, natomiast bez złudzeń, że to może cokolwiek zmienić. To zapewne widok moich dwóch królewien, które rzuciły Pani znudzone spojrzenie, zrobił swoje i pani postanowiła nas i siebie upewnić, że zrobiła wszystko co w jej mocy. Potuptałam grzecznie za panią, zastanawiając się, czy wiara nas dwóch wystarczy, by ciasto cudownie się pojawiło. Nie wystarczyła.

- Niech pani spróbuje w naszym drugim sklepie. Zaraz zadzwonimy z pytaniem czy tam mają.

baklawa6Dryn, dryn.

- Mają? Super! Jadę!

Drugi sklep:

- Ciastooo filooo?  - nie byłam w stanie wydusić z siebie już nic więcej.

- A co to jest to filo? – zapytała Pani z uśmiechem, a ja prawie zemdlałam.

- Jak francuskie, ale w plasterkach. Takie liście, na ciasto… – zmęczenie ograniczało zdecydowanie jasność myślenia i możliwości precyzyjnego wyrażania się, ale wystarczyło.

- A to proszę za mną.

Było, było, było! Wzięłam od razu dwie paczki. Na wszelki wypadek. Następnie zadałam najgłupsze z możliwych pytań dodatkowych:

baklawa6- A czy wodę różaną u Państwa znajdę?

- Eeee, to musi pani zapytać w aptece.

- Nie, nie, to do ciasta. Muszę… ja jechałam…

- Nie mamy.

No tak, nie mogłam się przecież spodziewać, że uda mi się kupić wodę różaną (nie było nawet w sklepie specjalizującym się w orientalnych produktach). Albo pistacje łuskane i bez soli. Bo przecież nie będę ich wydłubywać i myć! No trudno, najważniejsze, że mam filo! Uda się, musi! Przecież spadł noworoczny śnieg!

Baklawa

- ciasto filo 450 g

- 350-400 g mielonych migdałów (są w niektórych marketach już rozdrobnione)

- 130 g cukru pudru (można też dosypywać „do smaku”)

- 150 g roztopionego masła (wiem, wiem, tętnice, no ale pierwszy dzień wiosny. I Nowy Rok. Tylko ten jeden raz!)

- 1 płaska łyżka mielonego kardamonu

baklawa7Syrop

- 250 g cukru

- 150-200 ml soku wyciśniętego z mandarynek

Mandarynki zamiast nieosiągalnego aromatu wody różanej. Ja akurat miałam w domu całą górę mandarynek o skórce tak cienkiej i twardej, że obierać i jeść tak zwyczajnie się nie dało. Wycisnęłam więc sok i użyłam do syropu. Możecie też użyć pomarańczy.

Na wstępie należy policzyć liście (filo, bo phyllo – liść). W opakowaniach jest zwykle 10, 11 albo 12 płatów ciasta. Na spodzie blachy wysmarowanej roztopionym masłem układamy kolejno 3 pierwsze płaty, każdy smarujemy cienko roztopionym masłem. Wrzucamy na to połowę masy migdałowej (migdały zmieszane z cukrem pudrem i kardamonem) i wyrównujemy powierzchnię, lekko dociskając. Następnie układamy kolejne 3-4 płaty (znów każdy pociągnięty lekko masłem). Kolejna warstwa migdałów i na koniec ostatnie płaty filo (przynajmniej 4), smarowanie.

baklawa8I teraz bardzo ważna sprawa! Ciasto kroimy przed upieczeniem, bo później może to być niewykonalne! Tradycyjnie baklawę kroi się w romby.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temp. 160 st. C na 20 minut. Następnie temperaturę podwyższamy do 200 st. C na ok. 10 minut.

Z cukru i mandarynek przygotowujemy syrop, czyli zagotowujemy składniki i podgrzewamy ok. 10 minut, aż syrop zacznie gęstnieć. Można polać syropem całe upieczone ciasto, ale wtedy większość z niewyjaśnionych przyczyn trafia w przerwy powstałe po krojeniu. Dlatego można syrop podać w dzbanuszku, aby każdy mógł sobie odrobinę wylać na konsumowany kawałek. To pozwala także łatwiej przechowywać pozostałe kawałki (nie sklejają się). A jeśli syrop po ostudzeniu zbytnio zgęstnieje, to wystarczy go podgrzać (aby wydobyć ostudzony słodki kamień z dzbanka, można go wstawić do gorącej kąpieli wodnej). Ja już wiem, że ta moja druga paczka filo zostanie zużyta na wielkanocny słodki smakołyk. Może do tego czasu uda mi sie zorganizować wodę różaną?

Szczęśliwego Nowego Roku i smacznego czekania na wiosnę:-) 

baklawa3

{ 8 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

sentymentalna Marzec 21, 2013 o 11:57 am

a mogłabyś rozwinąć ten wątek o kruszonach na Starym…. bo tak sentymentalnie się zrobiło….

Odpowiedz

Monika Marzec 21, 2013 o 12:15 pm

Może lepiej nie!!!!!;-))))
Dziś nie dam rady, ale może za rok podróż sentymentalna? Umawiamy się?:-))) Nie wiem tylko czy kruszony są w ogóle dostępne…

Odpowiedz

Patyska Marzec 21, 2013 o 5:20 pm

Tętnice, maleńka, to mi się rozszerzyły na widok tej baklawy ;)

Odpowiedz

Monika Marzec 21, 2013 o 10:08 pm

Nie rusz! Nie wolno!;-)

Odpowiedz

jm Marzec 21, 2013 o 9:15 pm

Po przeczytaniu Twoich przygód, zapomniałam, że mam chęć na baklawę. U mnie nawet nie ma co marzyć. Jak nie ma w Biedronce, to nigdzie nie będzie. Z kaszą jaglaną jest problem, a co dopiero ciasto filo! Ale fajnie, że Tobie się udało:) Smacznego!

Odpowiedz

Monika Marzec 21, 2013 o 10:10 pm

Dzięki:-) No u mnie też poza Biedronką tylko Polo, więc dla filo zrobiłam wyprawę… Szukam obecnie czy występuje w jakiejś wersji niemrożonej, żeby można było zamawiać przez internet. jeśli namierze, to dam znać. pozdrawiam

Odpowiedz

ania-gotuje Marzec 22, 2013 o 12:53 pm

przepiękna, nawet nie chcę myśleć jaka musiała być pyszna! Pozdrawiam!

Odpowiedz

Monika Marzec 22, 2013 o 5:12 pm

Oj niestety tak… „Niestety”, bo trudno się zatrzymac na jednym kawałku;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: