Dzień dobry, jestem łosoś. Zastępuję karpia

przez Natasza w dniu 14 grudnia 2012 · 0 odpowiedzi

Wigilia bez ryby byłaby absolutnie podła. Na ogół na stół wjeżdża karp, ale odnoszę dziwne wrażenie, że większość jakoś go nie lubi. Bo ma ości, bo zalatuje mułem, albo niezdrowo wygląda. Na szczęście mamy alternatywę – Barbie wśród ryb – czyli różowego łososia oraz Śnieżynkę – białego dorsza. Zanim obłożę je figami i cukinią, mała dygresja…

Łosoś z figami, faszerowany dorszem

Kiedyś już o tym wspominałam, ale powtórzę się. Zimowe myśli o własnym pokoju… Takim, w którym można by sobie spokojnie poczytać, ponudzić się, pochrapać, nakruszyć i urąbać w zależności od nastroju. Ja wiem, że w większości domów i mieszkań jest to po prostu niewykonalne ze względu na ograniczony metraż (i ograniczone poglądy, które każą nam spać w małżeńskim łożu, choćby nie wiem co), ale gdybyśmy w przyszłości planowali kupić większe mieszkanie lub w końcu się wybudować, warto pomyśleć o dwóch niezależnych sypialniach. Czytałam kiedyś, że na świecie istnieje cała armia kobiet pragnących pokoiku w róże, kwiaty, motylki i aniołki, ale za cholerę nie chcą się do tego przyznać. Czterdziestoletnia baba śpiąca pod kołdrą w bukieciki fiołków? Cuchnie infantylizmem i brzydkim dzieciństwem na odległość, więc na wszelki wypadek większość kobiet podąża za bezpiecznymi trendami. Ale wyobraźmy sobie, że w tym pokoiku wolno nam absolutnie wszystko –  przechowywać ulubione słodycze, durne książki, pamiątki z dzieciństwa, a nawet powiesić plakat z ulubionym aktorem i potajemnie całować go w papierowe usta. Albo cokolwiek innego, niestety również papierowego. Myślę, że takie odosobnione miejsce byłoby doskonałą ładowarką akumulatorów. Zaszycie się nawet na pół godzinki w ciągu dnia, a potem przespanie całej nocy w poprzek łóżka bez obaw, że wyrżnie się małżonkowi stopą w pysk, może dać tylko pozytywne efekty. Wstajesz wypoczęta, bez poczucia winy, że chrapiesz, albo że nienawidzisz chrapania obok (i choć jest to twój osobisty  mąż, zatkałabyś mu nos tamponem), wyspana, pozytywnie naładowana i masz o wiele więcej sił, by rzucić się w codzienność jak Wanda w rzekę, gdy ją próbował dopaść zły Niemiec. Przedstawiłam moją wizję mężowi, ale spojrzał na mnie jakbym chciała wysłać jego matkę bez prowiantu i śpiwora na Mont Everest. Ale ja wiem, że dobrze myślę i wiem, że wiele kobiet myśli podobnie.
Niestety większość z nas idzie spać do wspólnej sypialni, w której już ktoś leży i chrapie, a kiedy próbujemy włączyć światło, żeby poczytać, to mruczy coś w rodzaju: wrrrrgrgrgrggggggrrrrr, co oznacza: „śpij już babo”.

A w dupę. Właśnie, że będę czytać. Albo łączyć w myślach dziwne smaki. Jak na przykład łososia, dorsza, cukinię i figę.

Potrzebujemy (składniki dla 2 osób):

2 piękne płaty z łososia wędzonego

1 filet z dorsza

pół szklanki mleka

2 kromki chleba tostowego

koperek

szczypiorek

oliwę z oliwek

1 małą cukinię (lub pół)

4 dojrzałe figi

cytrynę

Przygotowanie:

Chleb tostowy moczymy w mleku. Miksujemy filety z dorsza ze szczypiorkiem, 2 łyżkami oliwy z oliwek, łyżeczką soli i sokiem z połowy cytryny. Odrobiną oliwy z oliwek smarujemy pergamin, a na nim (na środku) układamy cienko pokrojone plsaterki cukini. Rozkładamy płat łososia, nakładamy na niego farsz dorszowy i przykrywamy drugim płatem. Robimy  rulonik (coś jak zrazik) i związujemy sznureczkiem, żeby nic nie zwiało. Całość kładziemy na cukinię. Kroimy figi na plasterki i rozkładamy na łososiu. Posypujemy koperkiem. Solimy, pieprzymy ? według uznania i smaku. Z solą jednak nie przesadzajmy, wędzony łosoś jest bardzo słony! Pergamin podwijamy na bokach i wkładamy (na blasze) do piekarnika rozgrzanego do 210 stopni. Pieczemy ok. 25 minut. Całość skrapiamy sokiem z cytryny i pożeramy natychmiast. Przy wspólnym stole, bo choć osobny pokój by się przydał, jadać należy razem!

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: