Zabij raka grzybem: tymiankowe risotto z boczniakami

przez Monika w dniu 30 listopada 2012 · 8 odpowiedzi

Tymiankowe risotto z boczniakami

Są takie dania, przy których kubki smakowe pałają chęcią wydostania się z gęby na talerz i tarzania w potrawie jak roznegliżowane kicie w kisielu. To dopiero połowa sukcesu. Komplet, gdy składniki menu mają działanie prozdrowotne.

Boczniaki

Japończycy się uparli i nie chcą chorować na raka. A nawet jeśli komuś się przytrafi, to atakują nowotwór… grzybami. Shiitake czy enoitake podaje się tu nawet na oddziałach chemioterapii. Spryciarze wyliczyli i sprawdzili, że to właśnie one, pałaszowane na potęgę przez japońskich chłopów, o połowę zmniejszają ryzyko raka żołądka. Hamują także wyraźnie rozwój choroby nowotworowej.

Działanie grzybów na różne rodzaje nowotworów sprawdzili także panowie z Kanady: Richard Beliveau i Denis Gingras. Ich badania potwierdziły japońskie wynalazki. Przy czym okazało się, że boczniaki mają działanie kilkukrotnie silniejsze od shiitake i prawie zupełnie powstrzymują rozwój komórek raka piersi!  Znajdujący się w nich lentinian (trudne słowo, będzie ich na blogu sporo;-) i inne składniki biorą za frak układ immunologiczny i po krótkiej dyskusji przekonują go, że działać ma z całych sił i już.

Boczniaki - tu lekko podduszone

Boczniaki – tu lekko podduszone

Do dzieła!

Moje kubki smakowe marzą zwykle o tym, aby zawinąć się w boczniaki panierowane jak się trupa zawija w dywan. Przepis na kotlety banalnie prosty: grzyb (w przyciętą nóżką), jajko rozbełtane z solą i pieprzem, tarta bułka, oliwa na patelni? Jeszcze nigdy nie udało mi się usmażyć większej ilości do końca. Zwykle pierwsza porcja tuż po wyjęciu z patelni znika w tajemniczych okolicznościach, zanim dosmaży się następna. Nataszę biorę na świadka:-)

Osobom chorym na raka, a także tym, którzy się odchudzają, nie mogę polecać i zalecać smażenia, dlatego dziś inny mój domowy boczniakowy hit. Nie bez powodu wymieniony w życiorysie jako przykład na to, że dieta nie musi być niesmaczna i nudna. To właśnie tym daniem ekipa, której układam diety, zachwyca się najczęściej.

Tymiankowe risotto z boczniakami

- 300 g ryżu (ja uwielbiam to danie z czerwonym, fajne jest z brązowym, ewentualnie z odartym ze skóry białym golasem)

- 500 g boczniaków

- 6 dużych ząbków czosnku (obiecuję, że nie będzie mocno wyczuwalny)

- 1 por (raczej „to białe”, a „to zielone” niech grzecznie zalegnie w zamrażarce i poczeka np. na rosół)

- oliwa (bo najlepszy smak), albo olej rzepakowy (jeśli się trzymać zasadny, że do wysokich temperatur  stosujemy te, które mają „wysoki punkt dymienia” – spokojnie, o tłuszczach jeszcze kiedyś ponudzę;-)

- tymianek (przynajmniej łyżeczka)

- kostka bulionowa  

- łyżka śmietany kremówki (ale nie trzeba koniecznie, wyłącznie dla zdrowych chudzielców z całkowicie drożnymi tętnicami)

Jeśli przepis dla osoby z chorobą nowotworową, to bez oliwy (bo minimalizujemy spożycie tłuszczu – po prostu wszystko na wodzie), a kostka bulionu wege, czyli warzywnego, najlepiej eko i bio i z wszystkimi certyfikatami świata.

Na łyżce oliwy, a dokładniej w głębokiej patelni, zeszklić delikatnie czosnek (pokrojony lub wymiętolony przez praskę) i pokrojony por. Dodać pociachane boczniaki, dusić ok. 10 minut aż zmiękną. Następnie dolać wodę (ok. 2 szklanki) i wsypać ryż. Dodajemy kostkę bulionowa i tymianek (lub inne zioła, jeśli akurat na tymiankiem nie przepadacie). Dusić aż ryż będzie miękki, początkowo pod przykryciem. Dodawać wody jeśli za mało lub mocno odparować (bez przykrycia na mocniejszym ogniu) jeśli potrawa za bardzo pływa. Na końcu ewentualnie śmietana.

Dlaczego taka kombinacja składników? Boczniaki – jak wyżej opisałam. Do tego czosnek i por, oba z pierwszej dziesiątki najsilniejszych produktów antyrakowych. Tymianek – zawarte w nim i innych ziołach terpeny aromatyczne ograniczają rozwój niektórych guzów nowotworowych i powodują ich obumieranie.

Mam nadzieję, że spróbujecie i uwierzycie, że dieta dla osoby otyłej lub chorej nie musi oznaczać umartwiania się nad kiełkiem jęczmienia.

Tymiankowe risotto z boczniakami

{ 8 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Tola Kwiecień 28, 2013 o 11:13 am

ojej, uwielbiam boczniaki i ryż, ależ cudeńko dzisiaj odkryłam – Wasz blog :*

Odpowiedz

Dorota Październik 3, 2013 o 1:04 pm

Moja Droga, wszystko pięknie, ale rasowej Żywieniowej Wariatce absolutnie nie wypada dodawać do potraw „kostki bulionowej”. Czy nie uczyli Was tam na Medycznym o utwardzonych tłuszczach i glutaminianie sodu? Poza tą drobną wpadką uwielbiam czytać Twoje wpisy :) pozdrawiam! Żywieniowa Wariatka

Odpowiedz

Monika Październik 3, 2013 o 9:58 pm

Jak napisałam we wpisie, jeśli kostka, to wege, eko i bio i co tylko:-) Te są bez glutaminianu sodu:-) pozdrawiam:-)

Odpowiedz

panka Kwiecień 2, 2014 o 5:15 pm

Niech się nazywa bio, eko, vega, mega super dalej będzie kostką która zawiera skrobię kukurydziana, mąkę ryżową , wyciąg z drożdzy i aż ok 10 % przetworzonych technologicznie warzyw. Nie można kupić pęczku włoszczyzny i ugotować?

Odpowiedz

Monika Kwiecień 2, 2014 o 7:24 pm

Można:-) Te kostki, których używam (rzadko) jakoś mi w niczym nie podpadły. Ja i tak sporo godzin spędzam w kuchni, więc czasem trudno się oprzeć, żeby sobie tego nie skrócić;-)

Odpowiedz

Ewa Lipiec 20, 2014 o 4:47 pm

Ja mam inny patent – często bulion zostaje mi z różności, wtedy mrożę i do risotto jest jak znalazł. Chociaż niektórzy twierdzą, że mrożone i pasteryzowane jest bardzo mocno be :/

Odpowiedz

Evva Sierpień 9, 2014 o 1:14 pm

Korzystam z Twojego przepisu i przyznam, że uwieeeeelbiam to danie.
Natomiast zamiast ryżu daję pęczak i powstaje pęczakotto ;-)
Jako dodatek wrzucam często szpinak i papryczkę chili…. składniki antynowotworowe, a całość fajnie się komponuje i kolorystyczna bajka

pozdrawiam

Odpowiedz

Monika Sierpień 17, 2014 o 7:38 pm

Pęczakotto brzmi genialnie!;-) Czyli odruch masz właściwy, zeby modyfikowac przepisy według własnego gustu:-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: