Tort jabłkowo-pomarańczowy, na ostro!

przez Monika w dniu 3 lutego 2014 · 3 odpowiedzi

surowy tort jabłkowyStuprocentowy afrodyzjak. Składnikiem, który zatroszczy się o odpowiednią wilgotność śluzówki pochwy, a także zadba o płodność, jest seksowna witamina E w orzechach.

Do tego mnóstwo owoców i przyprawy, które sprawią, że nasze ciała będą pachniały i smakowały jak najlepszy na świecie deser. Mniam! Pozostaje zadbać o nieskrępowaną atmosferę i pozbyć się odzieży. Jeśli jednak ktoś z was ma problem z tym etapem, to właśnie przypomniałam sobie jak najlepiej trenować bezwstydne paradowanie nago.

surowy tort jabłkowy5Wraz z kumpelkami na studiach wybrałyśmy się nad polskie morze, aby zlikwidować dotychczasowe ślady noszenia bikini – białe reflektory na biuście i pośladkach. Plaża nudystów na wschód od Unieścia (kawałek za kanałem, nie ściemniam!) nadawała się do tego idealnie! Pierwszego dnia skrępowane, warowałyśmy każda na swoim ręczniku. Powykręcane jak joginki w takich pozach, aby nie było widać nic poza plecami. Drugiego miałyśmy już w nosie przyczajonych na wydmach lornetkowych podglądaczy. Trzeciego, zupełnie bez krępacji, witałyśmy się z innymi plażowiczami, wymieniając uprzejmości i uwagi na temat tego, jakie objawy na ciele wskazują, że woda w Bałtyku jest zimna. Po tygodniu znałyśmy na pamięć jeden ze spektakli jakiegoś teatru (chyba z Wrocławia, ale głowy nie dam!), którego zespół aktorów w tak fantastycznej bezpruderyjnej scenerii przeprowadzał próby urlopowe. Garderobiana, jak sądzę, spędzała jednak wakacje w górach.

surowy tort jabłkowy4Trening pozbywania się wstydu przebiegał na tyle dobrze, że kiedy pewnego dnia przechodzący nieopodal sprzedawca lodów zemdlał z powodu udaru słonecznego, rzuciłyśmy się wraz z około trzydziestoma innymi golasami na ratunek. Sprawa wyglądała poważnie, bo co lodziarza udawało się ocucić zimną morską wodą, to tuż po otwarciu oczu „odpływał” ponownie. W końcu najbardziej wyluzowani nudyści pobiegli na szosę, by wypatrywać wezwanej karetki… Oczywiście w trosce o stan nieprzytomnego nie tracili czasu na ubieranie się, zatem banda podenerwowanych golasów na skraju jezdni musiała wyglądać uroczo.

Taki luz, to naprawdę cudowne uczucie, można je poznać i przywłaszczyć. Tego wam życzę, a na razie zapraszam na słodki afrodyzjak.

Tort jabłkowo-pomarańczowy, na ostro!

Bazowałam na słynnym surowym, albo jak kto woli „żywym” torcie jabłkowym. Słynnym, bo na filmiku z instrukcją jego wykonania sprzed X lat dowiadujemy się, że najważniejsze to „przesłać mu energię miłości”, czyli ugniatać i pieścić czule. Ja wykonałam go bez tulenia, a także z blanszowanych migdałów, gdyż nie jestem w stanie poświęcić 4 godzin na obieranie ich ze skórki tylko po to, żeby ciasto było „raw”. Sprofanowałam zatem pierwowzór, unicestwiając „surowość” tortu. Pozostałe jego zalety starłam się za to wyeksponować.

surowy tort jabłkowy2Spód:

- 1 i 1/4 szklanki płatków migdałów

- 1 szklanka daktyli

- 2 czubate łyżeczki startej skórki pomarańczy

Masa:

- 8 jabłek

- 1 szklanka daktyli

- 2/3 szklanki orzechów włoskich

- 1/2 szklanki rodzynek

- sok z połówki cytryny

surowy tort jabłkowy3- łyżeczka cynamonu

- 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej

Krem:

- 1 i 1/4 szklanki płatków migdałów

- 1 szklanka daktyli

- 2 łyżki startej skórki pomarańczy

Zaczynamy od upolowania niepryskanych pomarańczy, w przeciwnym razie nasz tort może smakować bardziej jak E-231, niż jak fantastyczna kompozycja owocowo-bakaliowa.

Następnie, dzień przed robieniem samego tortu, namaczamy w wodzie: migdały, daktyle oraz orzechy włoskie (te ostatnie pokrojone na dość drobne kawałki).

Spód: daktyle i migdały odsączamy starannie z wody i miksujemy wraz ze stratą skórką pomarańczy na masę, ale spokojnie, mogą być w niej wyraźnie wyczuwalne kawałki bakalii. Byle masa dała się ugnieść. Dno i brzegi tortownicy (20, maksymalnie 25 cm) smarujemy oliwą, następnie wrzucamy zmiksowaną masę i rozprowadzamy na dnie – najmniej na środku, więcej w kierunku brzegów. Wstawiamy do lodówki na czas obierania i krojenia składników na masę.

Masa: 4 jabłka ścieramy na tarce o grubych oczkach. Kolejne 4 kroimy w kostkę (można je na ok. pół godziny namoczyć w soku z pomarańczy). Odsączamy z nadmiaru soku, mieszamy i szybko dodajemy sok z połówki cytryny. Daktyle odsączamy i siekamy na drobno. Dodajemy odsączone orzechy włoskie, rodzynki, gałkę muszkatołową i cynamon. Wykładamy na spód.

Krem: W robocie miksujemy na krem: odsączone migdały, skórkę z pomarańczy oraz daktyle, dodajemy także słodkę wodę, w której daktyle spędziły nockę. Przyznam od razu, że to jest właśnie etap, w którym najtrudniej powstrzymać się przed wyjadaniem:-)  Tym co zostało smarujemy wierzch tortu. Dekorujemy np. także startą skórką z pomarańczy lub orzechami.

Jeśli obawiacie się, czy tort da się pokroić, zawsze możecie wybrać rozwiązanie bezpieczniejsze – trzy warstwy układać kolejno w szklankach i podać jako deser. Ja także przetestowałam w ten sposób jedną porcję, która nie zmieściła się do tortownicy.  Efekty poniżej.

surowy tort jabłkowy6

surowy tort jabłkowy7

Jeśli chcecie trochę bardziej poświntuszyć, to zapraszam na zaprzyjaźnionego bloga Barbarella.pl

{ 3 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

KasiaWeganka Luty 3, 2014 o 4:30 pm

Świetny przepis, uwielbiam surowe ciasta :)

Odpowiedz

Aurora Luty 6, 2014 o 6:55 am

Jestem oczarowana nie tyle samym tortem, co jego seksownym opisem :D

Odpowiedz

Monika Luty 6, 2014 o 8:17 am

Ja ciut skrępowana przyznawaniem się do szaleństw z młodości, ale skoro one ubarwiają kulinaria, to czemu nie;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: