Tatuaż wspomagający odchudzanie

przez Monika w dniu 7 stycznia 2013 · 0 odpowiedzi

nie zatop łabądka...Wybierz część ciała: swojego lub innej osoby… nie wnikam, ponieważ nie jestem wścibska. Byle to było miejsce, które często oglądasz. Idealnie, jeśli zarost, porost i kłaki kręcone nie będą odwracały uwagi od naszego wiekopomnego dzieła. Skóra powinna być na tyle gładka, aby dał się na nią nanieść tatuaż: profesjonalny lub pół amatorski (henna), ewentualnie totalna amatorszczyzna (ciemny marker). Dobór czcionki pozostawiam wam, jednak zbytnia ekstrawagancja i ozdobniki mogłyby odciągać uwagę od treści – radzę więc zdecydować się na jasny i klarowny przekaz.

Treść

Węże, serca przebite strzałą oraz symbole tai-chi są już niemodne. W tym sezonie obowiązuje „7000 = 1″, czyli prosta prawda, która przekreśliła złudzenia nie tylko matematyków. To banalnie prosty, ale i brutalny przelicznik, który jednak – uwaga! – może pomóc schudnąć bez wywracania menu do góry nogami.

7000 kcal = 1 kg. TYLKO TYLE trzeba, aby przytyć kilogram. Chwytam batonik. 250 kalorii? Niedużo! Hot dog w cienkiej bułce – 280. Ale jeśli będę wcinać (przekraczając swoje zapotrzebowanie na energię) jednego dziennie, choćby tylko w dni robocze, to w miesiąc przybiorę prawie 1 kilogram! Tylko tyle? Rocznie 10-12.

W drugą stronę

7000 kcal = 1 kg. AŻ TYLE trzeba spalić lub wykluczyć ze swojego jadłospisu, aby pozbyć się kilograma sadła. Podstawowa wada tej metody odchudzania jest właśnie taka, że gdy dodajemy do jadłospisu, to jest zawsze „tylko tyle”, gdy odejmujemy, to „aż tyle”. Ale jeśli okroić codzienną wyżerkę o jednego batona, albo hot doga, albo dokładkę na obiad lub chociaż późnowieczorne wyprawy do lodówki, to w ciągu roku wyeliminujemy właśnie 10-12 kg! Pójdźmy dalej. Jeśli codziennie zjesz mniej o 1000 kcal (owszem, to sporo, ale w proporcjach niektórych jadłospisów wydaje się to ułamkiem…), to tygodniowo obetniesz nasze magiczne 7000. Szybki kalkulator podpowiada, że to 52 rocznie!

Poskładajcie sobie te 7 tysięcy sami!

Może zrezygnować z jednego – do wyboru – batona/czekoladki/paczki ciastek dziennie (jak wyżej – to daje prawie 12 kg rocznie mniej), a do tego dołożyć intensywny, godzinny spacer albo wycieczkę rowerową trzy razy w tygodniu. Tu osiągnięty wynik w spalaniu kalorii bardzo zależy od obecnej wagi i rodzaju aktywności, ale sprawdźmy dla przykładu. Osobnik o wadze 80 kg jeździ rowerem przez 1 godzinę (korzystam z popularnego kalkulatora – w Internecie jest ich sporo i działają na wyobraźnię podobnie jak tatuaż). To prawie 600 kcal! Trzy razy w tygodniu – to już przynajmniej 12-13 wycieczek w miesiącu, czyli bliziutko naszych magicznych 7 tysięcy kalorii. Razy 12 miesięcy = kolejne 10-12 kg pyknięte! W sumie z olanym batonem lub hot dogiem to już 24 kg. To już wielka micha słoniny!

Intensywny marsz spali mniej, ale łatwiej się wyrwać z domu. A może spróbować wyjść pieszo na zakupy? Parkować jak najdalej od wejścia do galerii? Można też iść pieszo do koleżanki, do pracy, w stronę słońca…

Warto wywrócić życie do góry nogami, jeśli chce się żyć zdrowo i fajnie, ale jeśli nie masz duszy rewolucjonisty, spróbuj skalkulować co i ile możesz bez większych wyrzeczeń zmienić/wprowadzić/wyprowadzić, aby osiągnąć upragniony wagowy wynik i widok.

I wiecie co? Z premedytacją czekałam z tatuażem na styczeń. To idealny moment, żeby zabrać się za siebie! Nie ma zbyt wielu okazji do obżarstwa, ani wyścigów zbrojeń o mniejszą dupę na Sylwestra, a i do bikini i kąpielówek mnóstwo czasu. Nie liczcie na diety cud, bo takowe nie istnieją (o najgłupszych pomysłach na odchudzanie na czas – ku przestrodze tutaj). O bezcelowości i szkodliwości popularnych diet typu Dukan czy Cambridge i Turbo jeszcze naskrobię. A na razie życzę smacznego i zdrowego roku, w którym podczas wakacyjnego taplania się w morzu albo jeziorze nie zatopimy całkowicie dmuchanego łabądka lub pontonu.

PS. Zapraszam także do zakładki Diety online

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: