Tarta ze skarmelizowanym rabarbarem i ciąg dalszy przygód Pelasi

przez Natasza w dniu 15 maja 2013 · 5 odpowiedzi

rabarbar8-002

Dzisiaj ciąg dalszy wiosennych przygód z rabarbarem oraz ciąg dalszy przygód babci Pelasi. Przyznaję, że skarmelizowany rabarbar nie wygląda zbyt atrakcyjnie (przypomina mielone, surowe mięso), ale smakuje wybornie! Zwłaszcza w połączeniu z kruchym ciastem i delikatnym kremem na bazie serka mascarpone oraz skondensowanego mleka. To mój kulinarny eksperyment, myślę, że babcia Pelasia byłaby ze mnie dumna.

rabarbar9-002

A wracając do niej… Jak już wspominałam tutaj Pelasia dnia pewnego sprzedała dom z wielkim ogrodem i kawałkiem stawu. Kiedy rodzina wyszła z szoku i oburzenia, że nikt jej poinformował, ani tym bardziej nie spytał o zdanie, pojawił się temat podziału zysku. Rodzina przybrała postać wielogłowego smoka, wysunęła szpony pożądania i wybałuszyła oczy w stronę babci, oblizując jednocześnie kapiącą chciwością mordę. Pelagia bez strachu wpuściła potwora do wynajmowanego obecnie mieszkanka, zaparzyła herbatę, podała tartę cytrynową i zaproponowała, by stwór zasiadł na kanapie. Następnie ozajmiła, że się zakochała. Rodzina spojrzała na nią tak, jakby dowiedziała się, że babcia połknęła właśnie pisklę bociana i chce jeszcze.

- Zakochałam się. Nie czuję wprawdzie ognistego pożądania i nie mam gęsiej skórki na piersiach, ale jestem szczęśliwa - kontynuowała babcia Pelasia, obserwując miny poszczególnych głów smoka i delektując się ich obrazem.

Rodzina zabulgotała zbiorowo, a następnie wypuściła z siebie garść stereotypów. W tym wieku nie można już mówić o zakochaniu. Nie należy też wspominać o piersiach, bo to niesmaczne. Jeżeli z tym wyznaniem wiąże się sprzedaż domu, to wybranek jest oszustem i naciągaczem, a babcia dała się podejść. I proszę nie mówić o szczęściu, bo to jakieś dziwne. Babcia Pelasia wysłuchała bulgotu, a następnie przeszła do konkretów, wychodząc ze słusznego założenia, że potwora należy się jak najszybciej pozbyć, bo zatruwa powietrze.

- Sprzedałam dom, ziemię i staw. Dostałam kupę forsy, szczerze mówiąc nawet więcej niż myślałam – dzięki efektownemu zawieszeniu głosu Pelagii, dało się słyszeć nerwowe przełykanie śliny smoka i drapanie pazurem w wykładzinę. - I teraz podsumowanie. Nie podzielę tych pieniędzy między was. Nie zobaczycie z niej niestety ani grosza. Cała suma została przelana na moje prywatne konto, a ja wyjeżdżam do Afryki. Na misję, jeśli to was interesuje.

Smok zawył. Nie chciał słyszeć o żadnej Afryce, ani tym bardziej o głodnych afrykańskich dzieciach, które może i wzruszają, ale tylko w reportażach National Geographic. Koniec końców babcia wyrzuciła smoka na klatkę schodową i zakazała jakichkolwiek prób perswazji, telefonów i wizyt. Zresztą i tak wyjeżdża. Do Ghany. Będzie tam pomagała w miejscowym szpitalu i bawiła się z małymi Murzynkami Bambo. Będzie nosiła rozpuszczone włosy i grała z nimi w piłkę. Nauczy ich puszczać latawce, bańki mydlane i rysować zwyrodniałe smoki. Osobiście opłaci sobie podróż, ubezpieczenie i ewentualny pochówek. No i nie jedzie sama, tylko z zaprzyjaźnionym lekarzem, który ma czterdzieści lat i niespotykaną w dzisiejszych czasach potrzebę zostania misjonarzem. To w nim właśnie zakochała się babcia Pelasia. I choć zdaje sobie sprawę z różnicy wieku, niestosowności, a zwłaszcza perwersji takiego uczucia, ma to głęboko w dupie.

Na cześć babci Pelasi tarta z rabarbarem!

rabarbar9-001

Zaczynamy od skarmelizowania rabarbaru. Po pierwsze kroimy go w kostkę. Na patelni rozpuszczamy ok. 30 g masła i kilka łyżek ciemnego cukru. Kiedy powstanie karmel wrzucamy rabarbar i dusimy go tak długo, aż niemal całkowicie odparuje sok. Co jakiś czas próbujemy i według uznania – dosładzamy cukrem. Po 10 minutach dodajemy (opcjonalnie) 1/3 szklanki syropu  dzikiej róży. I dusimy dalej – do odparowania. Kiedy rabarbar jest gotowy, odstawiamy g0 do ostygnięcia.

rabarbar8-001

Potrzebujemy:

230 g mąki

70 g cukru

opakowanie cukru waniliowego

kostkę masła

Wszystkie te składniki zagniatamy (można w robocie kuchennych) na ciasto kruche. Wysypujemy je na formę do tarty (średnica 28 cm) i wgniatamy równomiernie w dno i brzegi. Ciasto wstawiamy na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjmujemy, nakłuwamy widelcem i pieczemy ok. 35-40 minut w temperaturze 175 stopni (góra/dół). Ciasto powinno ładnie się zrumienić.

Na krem potrzebujemy:

200 ml śmietany kremówki

100 ml mleka skondensowanego słodzonego

150 g serka mascarpone

Ubijamy śmietanę i dolewamy do niej mleko. Dalej ubijamy, dodajemy serek mascarpone i ucieramy na jednolitą masę. Jesli chcemy by była bardziej sztywna, dodajemy 2 łyżeczki rozpuszczonej w wodzie żelatyny.

Na ostudzone ciasto wylewamy masę, a na wierzch nakładamy rabarbarowe powidła. Schładzamy kilka godzin w lodówce. Zresztą następnego dnia ciasto jest jeszcze lepsze, bo spód odrobinę namaka od masy.

rabarbar10

embed_FegmGISRCnbzxsxTxs78VsyHgY1FqQzz

{ 5 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Olcik Maj 15, 2013 o 6:36 pm

mm. . ale smaki!

Odpowiedz

Agnieszka Maj 16, 2013 o 1:43 pm

Po prostu KOCHAM Twoje opowieści. Czasami jak mam gorszy humor to wchodzę żeby poczytać. Przepisy też oczywiście lubię, chociaż jak wiadomo, każdy ma swój smak i na niektóre przepisy patrzę z niemrawą miną, ale jak wiadomo „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził’ :D

Odpowiedz

Natasza Maj 16, 2013 o 5:09 pm

Dzięki! A co do przepisów – czasem dopiero po wypróbowaniu okazuje się, że nie są najgorsze! Albo – że kompletnie nie wpasowują się w nasze kubki smakowe ;-)

Odpowiedz

kasia Maj 16, 2013 o 1:54 pm

super historia i super ciasto!
marzenie na dzień dzisiejszy- póki co piec takie ciasta, a na starość postąpić jak Babcia Pelasia :))))

Odpowiedz

Natasza Maj 16, 2013 o 5:08 pm

Dobry plan!! :-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: