zalecenia zywieniowe

Nowa piramida żywieniowa

przez Monika w dniu 30 stycznia 2016 · 0 odpowiedzi

piramidaCzłowiek wraca z ferii, a tu niespodzianka, nowa piramida żywieniowa zaproponowana, a właściwie nakazana, przez Instytut Żywności i Żywienia. Dziwne, że w ogóle piramida, bo coraz więcej instytucji odpowiadających za odpowiednie żarcie dla ludu skłania się ku przedstawianiu na symbolicznych talerzu w jakich ilościach i co powinniśmy szamać. Ale wytrzymamy i z piramidą.

(Ta IŻŻ oczywiście nie składa się wyłącznie z fasoli – zdjęcie we wstępie dałam takie, bo jest ładniejsze od bladej i nijakiej piramidy IŻŻ – ta na samym końcu;-)

Poprzednia piramida została opracowana w 2009 roku, więc najwyższy był czas na poprawki. W nowej na samym dole podkreślono, że podstawowym elementem wzorcowego stylu życia, (który ma sprawić, że na starość zamiast szurać papciami za balonikiem, ze ślinotokiem w kąciku ust po połknięciu kolejnej pigułki i nie jarząc własnej rodziny, będziemy dziarskimi i na fleku staruszkami) jest ruch. Czyli zamiast wozić dupy autem każde 200 metrów warto przetrzeć okoliczne chodniki. Zamiast leżeć na leżaku całe lato i wakacje, zobaczyć cokolwiek poza basenem w ośrodku wypoczynkowym. Choć i basen fajny, po warunkiem, że poruszamy w nim czymś więcej niż moczoną stopą. Itd. itp.

Teraz czas na największa zmianę w piramidzie. Otóż najważniejszym elementem pożywienia mają być warzywa i owoce (ale tych już mniej - ok. 1/4 z produktów tego pietra w ogóle). Zielsko zdetronizowało produkty zbożowe. Skoro od lat trąbimy, że warzywa powinny być składnikiem najlepiej wszystkich posiłków, to najobszerniejsza podstawa piramidy się należała. Zresztą WSZYSTKIE diety  ludów, które jakoś - i to całkiem nieźle - dają rade dociągnąć do setki, składają się jednak głównie z warzyw plus dodatek owoców. Pamiętajcie!!!

Dopiero kolejne piętro zajęły w piramidzie produkty zbożowe. I dobrze. Oby pełnoziarniste.

Dalsze piętra to nabiał. Zobaczcie proporcje ilości w stosunku do ilości warzyw w diecie. I pokazujcie piramidę rodzicom, którzy z braku czas lub z niewiedzy ładują dzieciakom po parę szklanek mleka i kilka jogurtów dziennie. O tym też kiedyś wałkowałam na blogu (na podstawie polskich badań), że dzieciaki są tak nafaszerowane nabiałem, że niebawem kefir będzie się im wylewał uszami.

Jeszcze mniej w piramidzie jest białka, a i to głównie ryby, następnie mniej więcej tyle samo mięcha, co roślin strączkowych. Paradoks polega na tym, że chyba nie znam mięsożercy, który trzymałby się podobnych proporcji. Jak już ktoś je mięso, to zdecydowanie potrafi być ono podstawą żywienia… A już zdecydowanie elementem dominującym nad warzywami.

Na szczycie miód i orzechy. Wśród dodatkowych zaleceń zaznaczono, żeby pić wodę, nie słodzić kawy i herbaty, a także nie solić warzyw. Wiemy prawda?

No i tyle. Rewolucji (w samej piramidzie) nie ma, ale tak naprawdę, gdyby przeciętny Polak spróbował się trzymać tych zaleceń pod kątem proporcji, ilości produktów w diecie, to by była ogromna rewolucja! Dla jego organizmu. I papa mi się śmieje, że żywieniowcy ładnie zaznaczyli, że istnieją alternatywne źródła białka dla padliny. Brawo!

Za to jednej rzeczy mi w piramidzie brakuje – wyraźnego zaznaczenia, podkreślenia, żeby wcinać zielsko, liście, chlorofil. No cóż, ja sobie domaluję! Pa!

Monia

nowa_piramida_z