wegański orzechowiec

orzechowiec raw Żywieniowa wariatka dba o zdrowe odżywianie dzieci. Zwłaszcza własnych, choć już także i zaprzyjaźnione boją się sięgać po chipsy w jej obecności.  Albo się tłumaczą, że to bardzo wyjątkowo, bo na co dzień to tylko sałata… Jasne.

Ale trzeba się wykazać anielską cierpliwością, jeśli dziecię wraca ze szkoły z radosną nowiną:

- Mamo! Mamo! Wygrałam konkurs!

- Łał! Brawo! Jaki? Recytatorski znów był? W czytaniu byłaś genialna jak zwykle?

Martyna lubi się uczyć i zawsze była wcieleniem roztropności, zatem żywieniowa nie spodziewała się aż takiej zdrady:

- Nie! Robiliśmy sobie w klasie andrzejkowe wróżby i zabawy. I wygrałam konkurs na jedzenie parówki na czas!

Całe szczęście, że w nagrodę nie dostała boczku lub salcesonu na wynos, bo wtedy mogłabym mieć problemy z trawieniem przez przynajmniej miesiąc. Szczególnie ze strawieniem takiej porażki.

Orzechowiec, wegański, surowy!

Mokry, aksamitny, dość ciężki, jak na witariańskie smakołyki przystało. Za to aromat orzechowy, daktylowy, z nutką kardamonu jest absolutnie świetny. Idealny na świąteczny stół!

orzechowiec raw1Spód:

- 1 szklanka orzechów włoskich, pokruszonych (namaczamy na kilka godzin)

- 2/3 szklanki daktyli (namaczamy jw.)

- 2-3 łyżki syropu z daktyli (lub innej słodyczy, może być miód)

Masa:

- 2/3 szklanki daktyli (namaczamy)

- 1/2 szklanki nerkowców (namaczamy)

- 2 łyżki miodu (lub syropu z agawy)

- 2-3 łyżki syropu z daktyli

- spora szczypta kardamonu

- 2-3 łychy mielonego siemienia lnianego

Do dekoracji garstka orzechów włoskich.

Spód: odcedzone orzechy i daktyle miksujemy w mikserze dzbankowym wraz z syropem lub miodem. Tak, żeby masa zrobiła się kleista, jednak żeby pozostały kawałki orzechów, a nie totalny krem.

Masa: miksujemy odcedzone daktyle i orzechy z miodem, syropem. Tak, żeby powstał gładki krem. Jeśli będzie zbyt sucha, to można dodać łyżeczkę wody. Gdy krem już będzie dość gładki, dodajemy sporą szczyptę kardamonu i przynajmniej dwie łychy siemienia lnianego.

Na dnie małej tortownicy ugniatamy najpierw pierwszą warstwę, potem wykładamy masę, na niej układamy orzechy. Schładzamy w lodówce. Przed podaniem na ok. 1/2-1 h warto wstawić do zamrażalnika, wtedy będzie łatwiej wykrawać zgrabne kawałki.

Jeżeli zależy Wam na wykrawaniu kawałków jak od linijki, to można jeszcze w trakcie miksowania zamiast wody dodać 1-2 łyżki roztopionego oleju kokosowego. Wówczas po schłodzeniu konsystencja będzie jeszcze pewniejsza, a kawałki będą bardziej… hmmm, dostojne! ;-)