gdzie zamówić zioła

Żremy zioła!

przez Monika w dniu 14 kwietnia 2016 · 0 odpowiedzi

ziolaKto mnie zna, ten wie… Uprawianie jakichkolwiek roślin niejadalnych, zarówno w domu, jak i w ogrodzie, to moim zdaniem marnotrawstwo miejsca i czasu. Z tego powodu w domu mam może ze 4 doniczki z kwiatkami, które od kogoś dostałam. A że prezentów nie wypada podsuszać z premedytacją, a siwa suka nie pożera storczyków, to wspaniałomyślnie pozwalam im trwać – bez nadmiernej czułości oczywiście. Natomiast zdecydowanie cały sezon mam w ogródku mnóstwo najdziwniejszych jadalnych roślin, chętnie leczniczych. Także zioła - m.in. oregano i tymianek (kocham świeże!), bazylia wiadomo, w ilościach przemysłowych, rozmaryn (do śliwek!), bo wymiata raka. Mama zawsze znała się na ziołach. Jakieś dziwnie woniejące specyfiki siorbie z takim upodobaniem, jak by to było co najmniej martini. Ja mam w ogrodzie m.in. ziele długowieczności, cytryńca chińskiego, polowałam na rukiew wodną na ten sezon. Wydawało mi się (z akcentem na „wydawało”), że się troszkę znam.

ziola1Właśnie w poszukiwaniu rukwi (na zdjęciu obok dla zmyły coś innego;-) trafiłam na stronę ogrodyziolowe.pl. Ile ziół leczniczych można tam znaleźć? Grubo ponad 200 (!), z czego znakomita większość już dostępna w sprzedaży wysyłkowej. Bazylia? 11 odmian. Mięta albo tymianek? Po 21. Czystek, trybula, drzewo szpinakowe i rukiew wodna oczywiście. Także kilka takich, które bardzo chciałam mieć, jak wasabi, żyworódka pierzasta, gotu kola. No właśnie, niektóre nazwy pasują do egzotycznych pająków, różowych z fioletowymi nogami. Kosmos. A że zioła to genialne uzupełnienie diety ze względu na zawartość składników odżywczych i naprawdę silne działanie lecznicze, to postanowiłam przetestować na sobie i rodzinie żarcie tego ziela w zupełnie nowych kombinacjach i dużo większych niż dawniej ilościach. O czym będę Was na bieżąco informować, ponieważ właśnie dotarła pierwsza przesyłka!

Podpowiem czasem, co z czym smakuje, co na co pomaga. Zdecydowanie wolę wiosną takie suplementy diety, niż te z chemią z apteki! Już mnie normalnie energia roznosi. Wyobraźcie sobie świeże pesto zrobione w domu z dodatkiem aromatycznych ziół! Albo może trochę tego dobra wycisnąć do soków? Na razie polecam stronkę - dość ciężko się powstrzymać i zatrzymać na jednej doniczce… U mnie blat kuchenny wglądał dziś tak jak na zdjęciu niżej;-)

Jak tylko ziółka dojdą trochę bardziej do siebie po podróży (nie mogłam sie doczekać i te zdjęcia robiłam od razu!), to zrobię nowe fotki i przedstawię Wam towarzystwo:-)

ziola3

ziola5 Monika