Sól, cukier, mięcho czyli czym trujemy nasze dzieci

przez Natasza w dniu 29 stycznia 2013 · 0 odpowiedzi

poznan 025

No to się dowiedzieliśmy. Instytut Matki i Dziecka przebadał kompleksowo sposoby odżywiania najmłodszych. Wynik jest powalający. U 90 proc. dzieci stwierdzono nadmierne spożycie soli, a u 80 proc.  – cukru. Na dodatek przekarmiamy dzieci mięchem i trujemy je na własne życzenie.

„Poradnik żywienia dziecka” to  książka napisana na podstawie badań z 2010 r. przeprowadzonych na reprezentatywnej grupie dzieci w wieku 13-36 miesięcy oraz ich rodzicach. Niestety nie jest dobrze. Aż u 80 proc. maluchów stwierdzono niedobory witaminy D i wapnia oraz zdrowych tłuszczów. Niemal wszystkie są za to przekarmiane mięsiwem. Zamiast warzyw, owoców czy produktów zbożowych wciskamy naszemu potomstwu parówy, kiełbaski, szyneczki i inne cuda, od których w przyszłości urośnie im dupsko, a choroby z dziką radością zaczną panoszyć się w organiźmie.

Jeden z grzechów głównych - nadmiar soli

Jeden z grzechów głównych – nadmiar soli

„Przekarmianie dzieci białkiem zwiększa u nich ryzyko otyłości i nadciśnienia. Między innymi właśnie dlatego przestrzeganie norm żywieniowych w pierwszych latach życia jest ważne w kontekście jego jakości w jesieni życia. Nadmiar lub niedobór określonych składników w diecie dziecka programuje jego metabolizm na całe życie. Właśnie wtedy pojawiają się czynniki wystąpienia cukrzycy, nowotworów, chorób układu sercowo-naczyniowego i chorób degeneracyjnych ośrodkowego układu nerwowego, które gnębią dziś społeczeństwa”   – ostrzega prof. Anna Dobrzańska, krajowy konsultant ds. pediatrii.

Mnie to przekonuje.

Won parówko naładowana kartonem, MOM-em i pazurem kury!!!

Parówkom dziękujemy

Parówkom dziękujemy

Podstawowy błąd nas rodziców, polega na tym, że zbyt szybko się poddajemy. Jeśli nasze dziecko nie chce spróbować szpinaku, selera, czy buraków – odpuszczamy i dla świętego spokoju podajemy to, co już zna. Bułeczkę z dżemem, bułeczkę z nutellą, plasterek szyneczki do ciamkania, wafelek ryżowy, jogurcik nawalony cukrem. Tymczasem najprostszym rozwiązaniem jest stopniowe oswajanie dziecka z nowym smakiem. A także cierpliwość. Konsekwencja. Zachęcanie do próbowania nowych smaków, chociażby po troszeczku.  Na efekty trzeba czasem czekać długo, ale czy nie warto??

Przyznajmy sami, jak wygląda standardowe menu naszego dziecka.

  • jeśli jogurt to na pewno danonek, monte lub inny magiczny produkt dla dziecka wzbogacony o milion witamin
  • jeśli picie to w postaci słodkich soczków, wtłoczonych w kolorowe butelki z obrazkami. Woda? Nie, przecież nie ma smaku
  • zamiast jabłek, marchewki czy kalarepy do przegryzania – wafelek, chrupki, drożdżówka
  • ryba? Fuj, przecież dziecko nie lubi ryb, bo ryba śmierdzi
  • duszone warzywa? Nie lubi, raz spróbowaliśmy – wypluło
  • na deser - żelki, cukierki, ciasteczka i czekoladki
  • a jeśli jajko - to najchętniej niespodzianka

 

Nie o takie jajka chodzi :-)

Nie o takie jajka chodzi :-(

Chyba pora usiąść i przyjrzeć się naszym nawykom żywieniowym, które automatycznie przekazujemy dzieciom. To co wpakujemy w potomka do 3 roku życia, niestety zemści się w przyszłości. Lub odwrotnie - zaowocuje.

Ulubiona półka w sklepie

Ulubiona półka w sklepie :-(

Wydany przez Instytut Matki i Dziecka oraz stowarzyszenie Zdrowe Pokolenia poradnik opracowała grupa ekspertów, m.in. pediatrów i dietetyków. Jest on dostępny na stronach IMiD. Polecam.

A my nadal uśmiechamy się o smsy na Bloga Roku. Koszt 1,23 zł przeznaczony jest na obozy integracyjne dla dzieciaków, czyli głosując na nas mamy przysłowiowe dwie pieczenie na jednym ogniu :-). Treść: D00260 na numer 7122.

Bardzo dziękujemy!!!!

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: