Sok gruszkowo-jabłkowy z imbirem, czyli wyciskarka i pierwsze eksperymenty

przez Monika w dniu 24 kwietnia 2015 · 8 odpowiedzi

sok z imbirem2Żywieniowa wariatka na wiosnę do reszty zwariowała na punkcie uzdrawiania rodziny;-) A tak serio, to po prostu potrzebowała wyciskarki ślimakowej i już! Długo się drapała w czubek głowy – potrzebna, niepotrzebna? W końcu zdecydowała, że wyciskarka powinna z rodziną zamieszkać. Z kilku powodów.

Po co mi wyciskarka?

Po pierwsze. Banał, szybkie wchłanianie składników odżywczych. Fakt. Jeśli jemy jabłko, gryząc, to przynajmniej 2/3 jego składników i witamin pozostaje w kawałkach, które przefruną przez nasze jelita, zanim cokolwiek zdąży się wchłonąć. Sałata. Tak samo. Inne owoce i warzywa. Oczywiście też. Kapusta, tym bardziej. Natomiast jeśli wlejemy w siebie to wszystko dobrze rozdrobnione, najlepiej rozgniecione, to wchłania się więcej. Tego chcę! Właśnie na wiosnę chcę i już!

Po drugie. Lubię soki, a gotowe w sklepach to zgroza: słodzone, robione z syropów, zalegające miesiącami w plastikach. A jak już nawet coraz częściej pojawiają się całkiem fajne tłoczone wprost z owoców i bez cukru, to nie zawsze pasuje mi smak. A ja chcę np. coś z nutką imbiru. Albo również pro zdrowotnie z dodatkiem kapusty. Chcę i już.

Po trzecie. Mieszka już nami bardzo dobry robot dzbankowy, ale mielone z nim owoce i warzywa jednak trudno nazwać sokiem. No i on nie rozdrobni odpowiednio np. właśnie imbiru, selera naciowego czy kapusty, a także wielu innych składników, które chodziły mi po głowie, gdy zaczęłam knuć na temat wyciskarki.

wyciskarkaPo czwarte. I to z wykrzyknikiem. Ani sokowirówka, ani blender nie zrobi soku z liści. A to absolutnie genialny sposób, żeby dowalić sporo witamin! Na przykład moja młodsza krnąbrna księżniczka z liści je tylko chipsy z jarmużu. Ewentualnie roszponkę, ale pod warunkiem, że jest skropiona słodkawym, miodowym sosem. Więc gdy odzywa się we mnie żywieniowa wariatka, przeliczam skrzętnie ile chlorofilu uda mi się w nią wlać, jeśli przemycę zielone liście np. w aromatycznym soku owocowo-warzywnym!

Po piąte. Układam diety. Zresztą wiecie. Składam też indywidualne zalecenia dietetyczne antyrakowe. A wiele osób na takiej diecie doładowuje się witaminami właśnie dzięki sokom. I wielokrotnie mnie podpytywaliście o sok, który będzie miał silne działanie antyrakowe, ale żeby to się dało wypić! Nie miałam jak tego sprawdzić. Teraz zamierzam:-)

Po szóste. Takie ogóle rzeczy, o których pewnie wiecie, bo informacje się nam wszystkim obijały gdzieś o gały. Że wyciskarki ślimakowe nie podgrzewają soku podczas wyciskania (temperatura mogłaby zniszczyć część właściwości i witamin), że są bardziej efektywne i z odpadów rzeczywiście zostają tylko suche wióry, że mniej natleniają soki.

Dobra. Uznałam, że tyle argumentów wystarczy, żeby chcieć ją mieć:-)

Czy czegoś się obawiałam? Tak. Że te soki będą zupełnie pozbawione błonnika. Gdyż się naczytałam o cudownie klarownych. To niby z jednej strony dobrze, bo błonnik wymiata z jelit wszystko i przyspiesza trawienie, więc na moment picia soku nie jest pożądany, jeśli zależy nam, aby się wchłonęły witaminy. Z drugiej jednak strony im mniej błonnika, tym bardziej poszaleje poziom cukru. Na szczęście, jak się okazało, nie wywalamy błonnika z soków zupełnie, a co więcej, akurat wybrany przeze mnie model wyciskarki ma także sito o większych otworach, jeśli ktoś chce zostawić sobie więcej błonnika, zrobić gęsty sok z miąższem, to nie ma problemu.

Dlaczego akurat ten model?

W wyszukiwaniu właściwego modelu wyciskarki byłam równie dociekliwa i upierdliwa jak w przeszukiwaniu badań w bazie artykułów naukowych;-) Nie będę owijać w bawełnę padło na Hurom HH 2G i właśnie z tym modelem zamieszkaliśmy. Przekonało mnie to, że…

Wszystkie elementy wyciskarki wykonane z tworzyw bez BPA (bisfenol A – badziewie podejrzewane o to, że w kontakcie z pożywieniem i płynami jednak przedostaje się do nich, następnie zupełnie bezczelnie przyczynia się do powstawania niektórych choróbsk); nie ukrywam, że to był dla mnie ogromnie ważny argument!

Wałek ślimakowy wykonany z twardego ultemu, żeby przy zgniataniu nie oddawał siebie po trochu do soków.

Technologię wolnego wyciskania opatentowała właśnie ta firma, więc liczę na to, że do dziś to już mercedesy na rynku.

Poczytałam też setki opinii na forach, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie powinnam się zawieść. Nie wiem czy jest na rynku jakaś lepsza wyciskarka. Ja zakochałam się w przystojniaku o egzotycznym imieniu Hurom;-)

Będę się zatem bawiła enzymami, składnikami, zielskiem, chwastami (tak, też!), pulpami (owszem, chodzi mi po głowie, aby jednak nie poprzestawać na sokach). Będę w rodzinę wlewała hektolitry chlorofilu i witamin.

Nie będę szują, podrzucę co jakiś czas przepis na apetyczne i prozdrowotne eliksiry. I podzielę się wrażeniami z użytkowania czasem. na razie rozłożyły mnie na łopatki detale: szczoteczki do czyszczenia, przykrywka, żeby kurz nie dostawał się do środka, gdy urządzenie stoi nie używane, zamknięcie kranika, którym wycieka sok (dzięki temu można np. spokojnie odstawić pojemnik z sokiem, a nic nie kapie na blat).  Co jeszcze? Ano zobaczymy w trakcie testów.

Sklep, w którym możecie zobaczyć naszego nowego domownika znajdziecie tu - sklep.

sok z imbirem

Sok jabłkowo-gruszkowy z imbirem

Na pierwszy rzut miała pójść do soków pokrzywa, ale moje siwe suczysko przekopało mi znów pół ogrodu, prawdopodobnie w tajnym porozumieniu z kretem. Młode pokrzywy, na które się czaiłam, zniknęły! No nic, poczekamy na drugi ich rzut, a na początek eksperymentowałam z imbirem.  Nie przepadam za daniami, w których go trzeba rozgryzać (poza marynowanym), za to uwielbiam uwielbiam ten aromat w napojach.

Imbir zapobiega tworzeniu się zakrzepów, łagodzi niektóre bóle (w tym menstruacyjne, a nawet podobno migreny), poprawia trawienie. W „Antyraku” Schreibera jest informacja, że imbir zwalcza niektóre komórki rakowe (gdzieś mi się też w badaniach obiło, że silne działanie na raka trzustki), a ponadto ogranicza angiogenezę, czyli tworzenie nowych naczyń krwionośnych, które mogłyby służyć podkarmianiu guzów przerzutowych. A poza tym jego specyficzny smak cudownie urozmaica i odświeża banalne aromaty.

Właśnie dlatego władowałam go do jabłek i gruszek. Kolor soku - bardzo średni (jednak nad warstwą estetyczną albo muszę popracować albo się nią nie przejmować). Smak świetny. Dzięki imbirowi odświeżający. Dzięki jabłkom słodki.

Skład: 2 jabłka, dwie gruszki, kawałek imbiru (ok. 1 cm, grubości palca). Myjemy, kroimy, wrzucamy, pijemy.

I już:-) W innej postaci nie byłabym w stanie na surowo pochłonąć tyle antyoksydacyjnego dobra.

ps. w górnym pasku menu na blogu dodałam zakładkę „WYCISKARKA”. Tam będzie na stałe pierwszy wyciskarkowy wpis i linkowane kolejne przepisy, żeby ten temat ogarnąć w jednym miejscu, gdyby to się mogło komuś przydać. Pokażę też na pewno naszego przystojniaka w akcji:-)

{ 8 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Monika Kwiecień 25, 2015 o 9:32 pm

ładna reklama, wyciskarka fajna rzecz, tylko ta cena troche kosmiczna

Odpowiedz

Monika Kwiecień 29, 2015 o 9:46 pm

Cieszę się, że się podoba. Zwłaszcza, że niewiele mamy reklam na blogu. Wręcz skrajnie mało, bo nie rzucamy się na wszystko bez ładu i składu. Te wyciskarkę mam, przetestowałam, używam i polecam z sumieniem czystym jak łza:-)

Odpowiedz

marta Maj 14, 2015 o 8:23 pm

Witam, od ponad roku „czaję się” na te wyciskarki. Ceny są kosmiczne ale jak dobrze policzymy ile wydajemy przez rok na soki w których zawsze jest sporo cukru lub/i syropu glukozowo-fruktozowego a owoców znikoma ilość to cena nie jest już aż taka wygórowana. Do tego jak ktoś ma własny sad i warzywnik to przynajmniej wie gdzie i na czym to rosło. Tylko dylemat który model wybarać ?

Odpowiedz

Monika Maj 16, 2015 o 7:19 pm

Właśnie przez badziewny skład marketowych soków kupowałam wyciskane. Ale one są bardzo drogie. generalnie jak dla mnie gotowe soki w ogóle są za słodkie. No i bardzo, ale to bardzo mi brakowało soków z zielskiem, żeby pochłaniać w takiej formie chlorofil. Inwestycja nie jest mała. To fakt. Ale ja przy takich okazjach staram się sobie przetłumaczyć, że tyle, o ile więcej wydaję na zdrowie, o tyle mniej wydam na lekarzy i lekarstwa:-)

Odpowiedz

Do more of what makes you happy. Lipiec 9, 2015 o 5:56 pm

Mój ulubiony to jabłkowo-buraczany. Polecam,

Odpowiedz

Monika Sierpień 20, 2015 o 8:02 am

Dzięki! Spróbuję, choc moja Majka wyczuwa buraka z kilometra i od razu ma focha;-)

Odpowiedz

Andrzej Listopad 23, 2015 o 7:40 am

Właśnie sobie kupiłem wyciskarkę wolno obrotową cena przystępna ok 500zł i .też jestem zadowolony.Soki wychodzą bardzo dobre i pijemy je całą rodziną..Pozdrawiam

Odpowiedz

Monika Listopad 23, 2015 o 8:41 pm

Za 500 zł? Ja jak szukałam to mi wszędzie sprzedawcy mówili, że cuda się nie zdarzają… a naprawdę wybrzydzałam długo… Jestem ciekawa jaka firma to robi.

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: