Skąd się bierze sól w solniczce – czyli kuchenne tricki na niejadka

przez Natasza w dniu 14 stycznia 2013 · 0 odpowiedzi

Do niejadka należy podejść podstępem. Pod żadnym pozorem nie wolno mu bez przerwy tłumaczyć jakie są skutki niejedzenia i straszyć wizją wielkiej kroplówki, którą mu wbiją w zagłodzoną żyłę. Nie jęczeć, że inne dzieci jedzą. Nie płakać, że jest drobny i chudy i za chwilę zniknie. Nie ganiać za nim po mieszkaniu z kanapką i kiedy ziewnie próbować mu ją wcisnąć w paszczę. Od dzisiaj stawiamy na kuchenne tricki.

Pomysł ten wpadł mi do głowy zupełnie przypadkiem, kiedy Olga mając lat cztery zainteresowała się solniczką, a dokładnie jej zawartością i chciała wiedzieć, co to w ogóle jest ta sól. Szybko przygotowałam się do lekcji i zaprosiłam ją do kuchni, w której na talerzykach leżały przygotowane pomidory, ogórki, rzodkiewka, jajko na twardo, twarożek i pasta guacamole (przy okazji – przepis tutaj).

- Spróbuj – dałam jej pomidora bez soli.

Zjadła.

- Spróbuj teraz – powiedziałam i posoliłam pomidora.

- Lepiej smakuje - oznajmiła zdziwiona.

Kolejno przetestowałyśmy wszystkie potrawy, dzięki czemu chcąc nie chcąc zjadła całkiem spore i zdrowe drugie śniadanie.

Oczywiście nie wystarczy solić i wciskać w paszczę, trzeba jeszcze urozmaicać wciskanie ciekawostkani. Próbując więc ogórka na przemian z jajkiem na twardo opowiedziałam jej, jak to sól była kiedyś tak cenna, że z powodzeniem zastępowała pieniądze. Można było za nią dostać np. ciepłe futerko z niedźwiedzia.

- Misia też?

- W sensie pluszowego?

- Tak.

- Jak najbardziej – zapewniłm ją, choć nie jestem pewna czy w dawnych czasach wymieniano pluszaki na sól.

Poinformowałam ją również, że gdyby całą sól zawartą w morzach równo rozłożyć na powierzchni lądów, utworzyłaby warstwę grubości około 150 metrów, czyli około 50 pięter wieżowca! Następnie przeszłyśmy do najczęstszego pytania – dlaczego morze jest słone?

- Przesączając się przez glebę i skały, woda deszczowa rozpuszcza niewielkie ilości substancji mineralnych, na przykład soli, a potem strumieniami i rzekami niesie je do morza – wyjaśniłam mądrze i naukowo.

- Dziwnie mówisz – zauważyła Olga, więc narysowałam jej mniej więcej to co powiedziałam i uznała, że rozumie. Na dodatek przegryzła jajeczko na twardo i dosypała sobie soli do twarożku. A ja wysypałam na stół dwie graście soli – drobno i gruboziarnistej.

- Spróbuj, ta grubsza lepiej smakuje.

Polizała z zaciekawieniem.

- Grubsza sól ma dużo silniejszy aromat i nadaje potrawom bardziej wyrazisty smak.

Zjadła rzodkiewkę z dwoma kryształkami grubszej soli…A potem jeszcze jedną…

- Są też sole kolorowe. W Ameryce można np. spotkać czarną sól, wulkaniczną, a w Peru różową.

- Chcę różową.

No jasne. To tylko skoczę do Peru.

 

O tym, że sól to również biała śmierć, na razie nie wspomniałam. Dojdziemy do tego później, jak zauważę, że przesala. Na koniec naszej solnej przygody zrobiłyśmy razem sól zmieszaną ze skórką pomarańczy. Polecam zwłaszcza do drobiu.

Mieszamy sól gruboziarnistą z utartą skórką z jednej pomarańczy! Gotowe!

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: