Sernik ze śliwkami pieczony w rytmie zumby

przez Natasza w dniu 13 września 2013 · 0 odpowiedzi

serniksliwki8

W zasadzie wydawać by się mogło, że sernik i śliwki to dość dziwne połączenie. Powstał on nieco eksperymentalnie, ale muszę przyznać, że jest wyjątkowo smaczny i oryginalny. Upiekłam go, by pocieszyć moje obolałe mięśnie, które wykończyłam nadmiarem sportu.

W ramach dbania o własną kondycję, dobre samopoczucie oraz sprężystość ciała, postanowiłam zapisać się na hip hop. Po hip hopie była zumba, a po niej jeszcze shape i miła pani zaproponowała mi, żebym spróbowała wszystkiego i wybrała to, co mi się najbardziej podoba. Przekonana o własnej kondycji godnej myśliwskiego psa, chętnie przystałam na tę propozycję. Po pięciu minutach zajęć z hip hopu szybko zrozumiałam, że nauka układu tanecznego jest o wiele trudniejsza niż upieczenie siedmiopiętrowego tortu, w siedmiu smakach. Zanim załapałam cztery pierwsze kroki i połączyłam je mniej więcej w jedność, minęło jakieś dwadzieścia minut. No, ale pod koniec zajęć wiedziałam już, kiedy powiedzieć „joł” i wykonać tzw. „slide’a”. Potem przyszedł czas na zumbę. Tu zgubiłam się już podczas rozgrzewki, na dodatek tempo było takie, że o mało nie połamałam nóg. Po godzinie opanowowałam zumbę w stopniu przedszkolnym. No i na koniec shape. Czyli półgodzinne skakanie BEZ PRZERWY, trzęsienie pośladkami, wymachiwanie rękami plus nieustające przysiady. Pięć minut przed końcem, kiedy nastawiłam się na przynajmniej minimalne zmniejszenie tempa, młode dziewczę prowadzące, podkręciło muzykę na maksa, przyspieszyło dwukrotnie tempo i kazało nam wykonywać wszystkie te ćwiczenia dwa razy szybciej i intensywniej. Z uśmiechem na wykończonej gębie.

Nie pamiętam jak dokulałam się do samochodu i jak wcisnęłam pedał gazu. Wiem tylko, że następnego dnia wyżebrałam od męża, żeby podwiózł dzieci do szkoły i zrobił im śniadanie, bo mnie bolała nawet kołdra przyciskająca moje ciało. Uczucie bólu każdego mięśnia i kosteczki zelżało około południa. Wtedy właśnie otworzyłam lodówkę (przy użyciu obu rąk) i zobaczyłam ser. W szafce znalazłam ciasteczka oreo, a w koszu na owoce śliwki. W głowie ciągle brzęczała mi latynoska muzyka. Tak powstał sernik śliwkowy. Dobrze przynajmniej, że się udał i nieco poprawił moje samopoczucie. Jeśli nie odpadną mi poszczególne członki ciała, za tydzień spróbuję znowu troszkę potańczyć… Może dla odmiany walczyka?

serniksliwki

Na sernik potrzebujemy:

50 g serka homogenizowanego (lub twarożku sernikowego)

2 jajka

1 żółtko

2 łyżki mąki

pół łyżeczki proszku do pieczenia (można pominąć)

30 ml mleka skondensowanego słodzonego

kieliszek nalewki wiśniowej lub śliwowicy

30 g masła

100 g ciasteczek oreo

kilkanaście śliwek

dwie łyżki brązowego cukru

UWAGA!! To są składniki na dość mały sernik, pieczony w tortownicy o średnicy 18 cm. Jeśli chcemy upiec większy, po prostu podwajamy składniki.

W blenderze rozkruszamy ciasteczka i dodajemy do nich miękkie masło. Całość wgniatamy w spód tortownicy i wstawiamy na kilka minut do lodówki. W tym czasie do serka dodajemy mleko skondensowane i ubijamy. Następnie dodajemy jajka i żółtko, mąkę oraz proszek , wlewamy śliwowicę i całość dokładnie mieszamy. Masę serową wylewamy na ciasteczkowy spód i wstawiamy na 20 minut do piekarnika (190 stopni). Po tym czasie wyciągamy sernik z piekarnika (góra jest już ścięta) i na wierzch kładziemy pokrojone na ósemki śliwki, które posypujemy brązowym cukrem.

serniksliwki5

Całość pieczemy kolejne 20-25 minut w 190 stopniach. Ten sernik smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno.

serniksliwki4

serniksliwki6

Smacznego!

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: