Jak zwabić wiosnę sałatką z granatem

przez Monika w dniu 27 lutego 2013 · 9 odpowiedzi

sałatka z granatem1Nosz kurde, gdzie ta wiosna?! Żywieniowa wariatka właśnie sprzątała sypialnię i średnio co 1,5 minuty podchodziła do okna, żeby sprawdzić, czy w krajobrazie coś się zmienia, czy pojawi się jakikolwiek sygnał, że wiosna tuż. Thaaa. Człowiek zdesperowany zaczyna głupieć. A człowiek zdesperowany z powodu nielubienia zimy głupieje podwójnie. Mózg zamienia się w bryłkę lodu na sam widok czegokolwiek białego za oknem. I z powodu braku promieni słonecznych. Jeśli ta zima się szybko nie skończy, to mnie wywiozą w innym niż kuchenny fartuszku – myślała bądź co bądź wariatka.

Zniesmaczona odsunęła wielkie łoże od ściany o kolejne 2 cm. Gdy było za blisko, odnosiła wrażenie, że przemarza i ściana, i łóżko, i ona. Przesuwała je od jesieni regularnie, dlatego o tej porze roku zwykle znajdowało się prawie idealnie na środku pokoju. To oczywiście pomagało co najwyżej psychicznie, bo na środku pokoju było 19 st. C, podobnie jak w najdalszym zakamarku. A w pokoju dziennym 21, więc  podręcznikowo. Tak podobno najzdrowiej, żeby dzieci nie chorowały. Do bani! Dzieci i tak z gilami do pasa, a ona cierpi prawie pół roku katusze!

sałatka z granatem2Tak, żywieniowa wariatka marzła jakoś tak dotkliwiej niż przeciętny przedstawiciel rodzaju ludzkiego. Ale nie! To nie przez zaprzestanie spożywania mięcha! Pasiona karkówką dygotała dawniej dokładnie tak samo. Po prostu taki typ. Podniosła z podłogi skarpetki, w których spała… Spanie w skarpetkach trochę obciach, ale ostatnio łatwiej znosiła psychicznie to upokorzenie, ponieważ holenderscy naukowcy dowiedli, że kobiety osiągają największy orgazm, gdy mają na sobie skarpety, albo getry, ciepłe! No zwłaszcza jeśli przy tym akurat uprawiają seks oczywiście, bo żywieniowa nie była aż taką wariatką, żeby szczytować sam na sam ze skarpetkami. W każdym razie pretekst genialny – grube skarpety bez krępacji wylądowały w szufladzie z filuternymi majtasami.

Tak pani kierowniczko, zima jest, to musi być zimno. Ale wtedy człowiek lubiący ciepełko po prostu wariuje. Jest gotów nie wychodzić z domu dopóki nie jest to absolutnie niezbędne. Klapę w toalecie najchętniej owinąłby czymś miękkim i ciepłym, żeby nie jęczeć z rozpaczy przy każdym zetknięciu tejże z pośladkami. Lodowatemu smartfonowi zawsze można wydziergać na szydełku ubranko, żeby podczas rozmowy nie zamarzało ucho.

Apogeum to właśnie ta pora – koniec lutego/początek marca. Wtedy pozostaje czajenie się za firanką na wiosnę albo… owoce! Ich smak i zapach w domu, to jedyne co pozwala oszukać zmysły. Ponieważ żywieniowa wierzyła, że na dobrą sałatkę owocową wiosna musi polecieć, to szykowała ostatnio nagminnie swoją ulubioną i wystawiała w oknie dla zwabienia pierwszych promieni słonecznych. Na razie nie podziałało, ale gdybyśmy tak wszyscy, wiosna nie dałaby rady się oprzeć!

Sałatka z granatem

granat1To właśnie ta, którą szykowałam w telewizorni parę dni temu, a dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że na blogu nie ma przepisu. Polecam, polecam, bo granat to częsty składnik aptecznych specyfików, tylko że tu w baaardzo smakowitej formie. Co tam ciekawego w środku? Punikalina, punikalagina, pochodne kwasu elagowego… w sumie antyoksydacyjna bomba (jak na granat przystało), która w kategorii przeciwutleniaczy ma działanie trzykrotnie silniejsze niż np. zielona herbata. Dowiedzione silne działanie na raka prostaty (m.in. opóźnienie nawrotu choroby po zabiegu chirurgicznym lub radioterapii), redukcja o 60% jednego z rodzajów raka płuc (wywołanego działaniem benzopirenu). Działanie przeciwzapalne utrudnia tworzenie miażdżycy, a dodatkowo granat pomaga normować poziom cholesterolu we krwi. Zatem do dzieła!

granat2- 2 jabłka

- 1 granat

- 1 łyżka czarnego sezamu

- 2 łyżeczki soku z limonki

- 1 łyżeczka syropu z agawy

Z granatu wydostać jadalne nasiona ze słodkimi, czerwonymi otoczkami. Tak, wiem, to bardzo śmieszne. Metody są różne. Najłatwiejsza taka, że owoc przekrawamy w poprzek, kładziemy na dłoni, a w skórę na czubku bombiemy potężną chochlą. Nasiona będą wylatywały między palcami. Tyle, że większość z nich zostanie zmiażdżona. Natomiast piękne bryzgi soku mają szansę dotrzeć do górnej linii wiszących szafek kuchennych. Słyszałam też o metodzie z moczeniem przekrojonego owocu, żeby łatwiej się obierało. Tak czy inaczej nie pozostaje nic innego, jak przekroić i dłubać, dłubać, dłubać.

Sezam uprażyć na patelni (można dosłownie z kilkoma kroplami oliwy, wtedy będzie pięknie błyszczący). Jabłka utrzeć na tarce z dużymi oczkami, wymieszać z sokiem z limonki (jak najszybciej, wtedy jabłko mniej ściemnieje) oraz syropem (niekoniecznie – zwłaszcza, jeśli jabłka są słodkie) oraz  sezamem. Na wierzchu rozrzucić zamaszyście ziarenka granatu.

Jak mawia mój kolega: Idziesz wiosna! Idziesz!

sałatka z granatem3

PS. W wersji uproszczonej (bo takowe obiecałam) sok z cytryny zamiast limonki, sezam można zastąpić jakimikolwiek siekanymi orzechami, albo po prostu można serwować tarte jabłko z nasionami granatu. To była zresztą moja pierwsza wersja tejże sałatki, pysznej także:-)

PS2. Diety online – zapraszam tutaj

{ 9 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Punktualna Mary Luty 27, 2013 o 3:34 pm

Dziewczyny brawo za fajny pomysł, i ciekawy blog! A sałatkę z granatem wypróbuję. Podsunę dziś przepis mężowi… :)

Pozdrowionka z Wwy – MG

Odpowiedz

Monika Luty 27, 2013 o 4:09 pm

Dzięki! Pozdrawiamy gorąco:-)

Odpowiedz

Olinka Luty 27, 2013 o 7:23 pm

Bardzo fajny pomysł :))) ciekawy i prosty deserek :)))

Dziękuję za dodanie przepisu do mojej Jabłuszkowej akcji i pozdrawiam,
Olinka – Smakowy Raj

Odpowiedz

Gosia Luty 28, 2013 o 9:15 pm

Gratuluje wyróżnienia i zdobycia nagrody specjalnej.

Odpowiedz

Natasza Luty 28, 2013 o 9:22 pm

Dziękujemy!!!!! Juhu!!!!

Odpowiedz

Daria Marzec 1, 2013 o 8:49 am

Gratuluję Wam Dziewczyny! Zasłużyłyście sobie :)

Co do zimy, to ja też z utęsknieniem wypatruję słońca. Wczoraj nawet chwilkę poświeciło :)

A co do sałatki to muszę koniecznie lecieć do sklepu po granaty i ją przyrządzić! :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Natasza Marzec 1, 2013 o 11:09 am

Dziękujemy!!! My sobie chyba do tej sałatki dolejemy dzisiaj szampana :-)

Odpowiedz

edytaha Marzec 25, 2013 o 8:16 pm

Trafiłam na ten blog zupełnie przypadkowo, a tymczasem czytam go, czytam i czytam, wyczytałam już prawie wszystkie literki, jak z dobrej książki. Będę tu częstym gościem. Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Monika Marzec 25, 2013 o 9:50 pm

Bardzo miło nam powitać:-))))
Zatem do „poczytania” niebawem.

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: