Roszponka w cieście i przegląd diet odchudzających

przez Monika w dniu 21 stycznia 2013 · 4 odpowiedzi

roszponka w cieścieKulka stosowała sporo modnych diet, zanim zauważyła, że spośród jej znajomych wagę trzymają nie ci, którzy testują kolejno wszystkie najpopularniejsze i najlepiej rozreklamowane programy żywienia, tylko Ci, którzy nauczyli się jeść zamiast żreć. Ot banał! Obleśny! Cholera! To po co ja się tak katowałam tyle lat!?

W czym tkwią pułapki najpopularniejszych diet?

Dieta Cambridge – pyszne koktajle do samodzielnego przyrządzania z proszku kupowanego w saszetkach. I batoniki! Fajnie? Ograniczenie kalorii do nawet 500 dziennie powoduje szybką utratę wagi i… równie szybki powrót do poprzedniej. Albo i lepiej. To dlatego, że przemiana materii zwalnia (bo nasz niegłupi organizm chce nas ratować przed śmiercią głodową). Z tego powodu, kiedy już osiągniemy wymarzoną sylwetkę, to właściwie wszystko co zjemy ponad te 500 kcal wchodzi w tyłek! Poza tym słodko-koktajlowa dieta jest fajna trzy dni, później sam zapach przyprawia o mdłości, a Kulka rzuca się na suchy chleb, a potem kolejno na wszystko co nie jest koktajlem z proszku.

Dukan – masakra głównie z tego powodu, że zaślepieni efektami wyznawcy absolutnie nie przyjmują do siebie argumentów co do szkodliwości tej diety (no ale skoro ludzie są gotowi łykać tasiemca, żeby schudnąć?). – Mój kolega ją stosuje i wygląda świetnie i jeszcze lepiej się czuje – . Naprawdę się cieszę. Szczerze, a w wolnej chwili zapraszam kolegę na jakikolwiek oddział nefrologiczny, żeby obejrzał sobie pacjentów, którym ketoza zniszczyła (nieodwracalnie!) nerki. Wyznawcy, którzy zachowali jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku, albo zwyczajnie naiwni, twierdzą, że piją dużo wody, więc się zabezpieczają przed ketozą niby w 100 procentach, że to tylko na chwilę, że przecież nie na całe życie. Nie? Czyli niebawem wrócisz do starych nawyków żywieniowych? To oznacza, że za parę tygodni znów sięgniesz po Dukana… Jeśli nie nauczysz się jeść, zamiast żreć, to jeden dzień w tygodniu z Dukanem wiosny nie uczyni.

Atkins – kolejny sprytny biznesman. W diecie wysokie spożycie białka i tłuszczu. Natomiast węglowodanów zaledwie 20 g. na dzień. Efekciarstwo i tu i w Dukanie polega na tym, że organizm zużywa sporo energii na spalenie białka. Poważną wadą obu jest wysokie spożycie nasyconych kwasów tłuszczowych (mięsko), a co za tym idzie, prędzej czy później należy się spodziewać wysokich wskaźników cholesterolu. Także tzw. złego cholesterolu (oj nie! Już wiemy, że to lipoproteiny o niskiej gęstości, czyli LDL). Z kolei eliminacja warzyw liściastych oraz ograniczenie pozostałych zubaża dostawy witamin. W tych dietach ograniczeniu lub wyeliminowaniu podlega właściwie wszystko, co – jak dowiodły setki, tysiące badań – sprzyja naszemu zdrowiu.

Generalnie stosowanie diet wysoko-tłuszczowych, wysokobiałkowych, z ograniczeniem węglowodanów złożonych (Dukan, Atkins, „życie bez chleba”) to ścieżka wprost w kierunku chorób serca, miażdżycy tętnic – jeśli wieńcowych: wzrasta ryzyko zawału, jeśli mózgowych – udaru, jeśli kończyn – zaczyna się od bólu paluszków, a skończyć może (w zaawansowanej niedrożności tętnic kończyn) na amputacji np. nogi. Przytkane naczynia sprzyjają też chorobom neurodegeneracyjnym (Parkinson, Alzheimer). O zniszczonych nerkach i wątrobie nie wspomnę. To także dokładna odwrotność diety, jaka jest zalecana w zapobieganiu chorobom nowotworowym i wspomaganiu ich leczenia. Smacznego, idziemy dalej.

Turbo - czyli ciąg dalszy „Odchudzania na zawołanie”. Jedzenie maleńkich posiłków 6 razy dziennie, sporo białka, ale są też owoce i warzywa, więc powiedzmy, że osoba rozsądna nie da sobie zrobić krzywdy (bo produkty z grup składników wybiera się samemu, średnio po dwa na jeden posiłek, np. dwa owoce itp.). Wydaje się dość bezpieczna. Działa, ale znów nie na całe życie. Jak długo można jeść tak mało urozmaicone posiłki? Dwa owoce, dwa warzywa, plasterki sera? Po tygodniu Kulka rzuca się na piętrową kanapkę z czym się da! O składzie obiadu wolę nie pisać.

Jedzenie a grupa krwi – niepotwierdzona jakimikolwiek badaniami teoria, że niektóre składniki pożywienia wchodzą z reakcje z antygenami (determinowanymi przez grupę krwi właśnie). I co? Wierzycie, że jak przestaniecie jeść pomidory i grejpfruty to schudniecie? Problem leży w pomidorach czy raczej ciastkach i batonach?

Kod metaboliczny – za gruby zwitek banknotów możemy otrzymać informacje dotyczące zgodności tego co jemy, z naszym kodem genetycznym. No jeśli z naszym kodem metabolicznym zgadzać się będą wyłącznie produkty dietetyczne, to jest spora szansa na sukces.

Przyznam się, że strasznie mnie kusi, żeby sobie zamówić jedną z tych dwóch ostatnich diet! Tak z ciekawości! Może te skomplikowane nazwy to tylko chwyt, może to będzie normalnie zbilansowana, zdrowa dieta, a nazywać się musi jakoś…  modnie i odjazdowo, bo nikt się nie pochwali, że schudł dzięki obleśnie banalnym poradom żywieniowca;-)

To jest w ogóle zagadka wszech czasów. Dlaczego tak niewiele otyłych osób wpada na fenomenalny pomysł, żeby raz na zawsze nauczyć się jeść tak, żeby zdrowo się odżywiać i nie tyć, albo żeby schudnąć? Dieta to nie zaczarowany program na 2 tygodnie, ale sposób odżywiania na całe życie. Gdyby cudowne diety działały faktycznie cuda, to nie mielibyśmy w ogóle problemów z nadwagą. Ale nie działają (a nawet jak działają, to potem wracamy do zwykłego jedzenia i dawnej wagi). A że można żywić się tak, żeby wyglądać jak człowiek, widać po – coraz mniejszym, ale jednak – procencie osób z wagą prawidłową.

Kulka w każdym razie po latach katowania się dietami monotematycznymi, wreszcie zauważyła, że spośród jej znajomych wagę trzymają i super sylwetkę nie ci, którzy testują kolejno wszystkie najmodniejsze diety, tylko Ci, którzy nauczyli się jeść zamiast żreć. Ot banał!

No i straszny suchar z tego wyszedł.  Może to dlatego, że ja do tematu podchodzę dość emocjonalnie, bo też się wiele lat dawałam nabijać w butelkę…

No to jak powoli zmieniać żarcie na jedzenie? Myśleć!:-) Na przykład zerkając czasem na wspomagający odchudzanie tatuaż, tu dodać, tam odjąć. Mój ulubiony przykład to naleśniki. Uwielbiam, ale żywieniowa wariatka darła się na mnie, że puste kalorie! Biała mąka! Tłuszcz! Brrr No to zmodyfikowałam przepis. I zamiast naleśników z cukrem pudrem wcinam roszponki w cieście. Spróbujcie!

roszponkaRoszponki w cieście

Jeśli do ciasta naleśnikowego (w jednej proporcji!) zamiast 1 szklanki mleka 3,2 proc. tłuszczu wlejecie takie o zawartości 0,5 proc tłuszczu, a do tego część mąki białej zastąpicie razową, to ubywa 100 kalorii (a przybywa witamin i błonnika!). Do tego warto dodać mniej kaloryczny wypełniacz niż samo ciasto. Mogą być jabłka w cieście albo plastry cukinii (wtedy do ciasta można sypnąć suszone zioła – pycha!). Albo naleśnik ze zdrowym i niskokalorycznym nadzieniem (szpinak!). Mój ostatni eksperyment na cieście naleśnikowym, to roszponka!

Małe roszponki (takie pęczki po kilka listków) zanurzamy na sekundę w cieście naleśnikowym (może być ciut bardziej gęste niż na naleśniki) i wkładamy na patelnię. Kiedy się przyrumienią, dosłownie na parę sekund odwracamy (żeby liście się nie spaliły i żeby zachowało się w nich choć trochę z ogromnych pokładów żelaza, witaminy A i C). Przedziwny zapach, z niczym nieporównywalny. Do ciasta można dodać trochę pieprzu.

 Przepis na ciasto naleśnikowe? Kurcze, zawsze robię na oko. Do szklanki z 3/4 mleka dolewam do pełna wody, do tego jajo (wiele receptur przewiduje nawet dwa), potem 1/3-1/2 szklanki mąki razowej, a białej dosypuje, miksując powoli, aż uzyskam właściwą konsystencję.

Zresztą nie wyobrażam sobie podawania precyzyjnych proporcji na naleśniki, bo trzeba by dobrać tę samą mąkę (różnie „piją”;-), o wielkości jaja nie wspomnę. Ale z tym akurat chyba sobie poradzicie prawda?:-) 

I jeszcze taki drobiazg – wszystkie produkty po usmażeniu wykładajcie, zawsze, na kilka „odcinków” ręczników papierowych. Później obejrzyjcie ile tłuszczu wsiąknęło w ręczniki zamiast trafić do żołądka…

roszponki w cieście

 

PS. Diety online - zapraszam tutaj.

{ 4 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

edytaha Marzec 25, 2013 o 7:50 pm

Dziękuję za ten wpis, utwierdził mnie w przekonaniu, że najlepsza dieta to zdrowy rozsądek. Wspaniale ujęłaś to, co usiłuję przekazać moim koleżankom, które z uporem maniaka stosują przeróżne diety – ostatnio oczyszczającą, polegającą na piciu syropu klonowego z sokiem cytrynowym i pieprzem cayenne.
A pomysł na roszponkę w cieście chętnie wykorzystam, bo ostatnio zakochałam się w tych zielonych listkach. Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Monika Marzec 25, 2013 o 9:56 pm

Te wszystkie diety tematyczne to masakra okropna. One nigdy nikogo nie nauczą jeść tak, żeby samemu kontrolować własną wagę (a zatem i zdrowie). Jedyny sposób, żeby efekt był trwały, to nauczyć się jeść. Wiem, że to łatwo powiedzieć, wiem, bo większość mojego życia się odchudzałam, zanim to zrozumiałam;-/ Dziś (matka dwóch córek) ważę mniej niż w liceum:-) To nie jest proste, wszyscy, którym się udaje mówią, że trzeba sobie trochę „w głowie poprzestawiać”. Ale warto:-)

Odpowiedz

edytaha Marzec 25, 2013 o 10:47 pm

Ze mną było tak, że całe życie byłam przeraźliwie chuda, nawet po dziecku schudłam jeszcze bardziej. Teraz jako kobieta w mocno średnim wieku zaczęłam mieć problemy z nadwagą i wiem, że nie tylko z powodu chorób i leków, ale złych nawyków żywieniowych. Mam tego świadomość, ale ponieważ całe życie starałam się przytyć, bo źle czułam się z poważną niedowagą, teraz muszę się całkowicie przestawić i dojrzeć do zmiany sposobu odżywiania. Z dnia na dzień odkładam te zmiany, ale mam nadzieję, że przyjdzie ta szczęśliwa chwila i uda mi się zrezygnować z tego, co bezkarnie mogłam wcinać przez całe życie :)

Odpowiedz

Monika Marzec 26, 2013 o 7:55 am

Przed świętami nie mogę dręczyć ludzi, ale tuż po bierzemy się wszyscy za siebie;-) Będą kolejne podpowiedzi i przepisy, może razem nam się uda:-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: