Pomarańczowy makaron z cukinią, kaparami i owczym serem

przez Natasza w dniu 10 lutego 2014 · 1 odpowiedź

IMG_0568

Podobno najstarszy makaron znaleziono w Chinach. Miał on 4 tysiące lat i 20 cali długości. Nie wiem czy archeolodzy, którzy go odnaleźli próbowali go również jeść, wiadomo jednak, że to najstarsze odkryte jedzenie. I wyjątkowo udane. Kiedy bowiem nie mamy żadnego pomysłu, co ugotować, zawsze możemy podać makaron i samemu skomponować sos. Mój powstał na bazie tego, co znalazłam w lodówce, co było otwarte i czemu kończył się okres przydatności do spożycia. Poza tym chciałam, żeby było kolorowo i poprawiało nastrój.

Makaron w optymistycznym kolorze pomarańczy zaserowowałam mojej przygnębonej koleżance, która odwiedziła mnie wczoraj chlipiąc, że  z tegorocznych Walentynek z pewnością nic nie wyjdzie. Bo w Walentynki dobrze jest mieć u boku faceta. I moja koleżnka, nazwijmy ją Sofija, go ma. Tyle, że ten facet ma z kolei ogon. I nie chodzi tu bynajmniej o puszystą kitę, tylko o byłą dziewczynę, która nie potrafi zrozumieć słowa „była”. Sofija, poznała swój ideał w aptece, gdy stali sobie razem w ogonku i zapragnęli kupić Rutinoscorbin, aby spokojnie przetrwać zimę. Rutinoscorbin był akurat ostatni, więc ideał odstąpił go szarmancko Sofiji, a potem tak się złożyło, że wspólnie wyszli i wspólnie go zażyli przy kawie. I to był początek. I jak to z początkami bywa, przez pierwsze tygodnie miłość kwitła niczym krokus na wiosnę i zupełnie nic nie zapowiadało burzy.

Telefon numer jeden Sofija zignorowała, zwłaszcza, że chodziło o rzecz istotną, czyli złamaną nogę psa. Pies kiedyś był wspólny, więc to naturalne, że facet się poczuł i pognał razem ze swoją byłą dziewczyną do weterynarza, ratując tym samym pękniętą kończynę spaniela.

Telefon numer dwa nastąpił dzień później i wtedy Sofija poczuła pewne ukłucie w lewym boku, a w tylnej części jej mózgu zapaliło się światełko alarmowe i odtąd pulsowało sobie czujnie. Telefon numer dwa dotyczył bowiem szafki kuchennej, która… obwisła. Ukochany Sofiji znowu pognał, bo przecież nie mógł pozwolić, by szafka odpadła i zabiła byłą dziewczynę lub świeżo zagipsowanego spaniela.

Telefon numer trzy doprowadził Sofiję do nerwowego trzepotania prawą powieką i pierwszej werbalnej akcji. „To chyba nie twoja sprawa”? –  ośmieliła się wystosować nieśmiałe pytanie. Facet zamarł w połowie drogi, bo niby atak kaszlu babci byłej dziewczyny rzeczywiście nie do końca go dotyczył, to jednak babcia wielokrotnie smażyła mu naleśniki, a raz nawet odpaliła stówę z emerytury. Więc po raz kolejny pognał i nawet skombinował po drodze syrop wykrztuśny. Po kolejnych telefonach dotyczących: a to przywiezienia choinki, a zaraz po świętach jej wywiezienia, a to drobnej pomocy przy zamontowaniu karmnika dla zgłodniałych i przemarzniętych sikorek, Sofija uległa małemu załamaniu nerwowemu i przyszła się wyżalić. – Boję się, że w Walentynki jego była wymyśli napad sowieckich odziałów leśnych.

To jest możliwe. I dlatego aby uspokoić jej skołatane serce, nakarmiłam ją makaronem o lekko pomarańczowej nucie z zielonymi i białymi dodatkami. Nic bowiem lepiej nie poprawia nastroju niż pyszny makaron. Oraz czekolada, oczywiście.

Istnieją dwa sposoby uzyskania pomarańczowej barwy makaronu. Albo kupujemy gotowy i wtedy pachnie on pomarańczami podczas gotowania (bo zawiera taki właśnie aromat), albo do ciasta makaronowego dodajemy dwie łyżki marchewkowego lub dyniowego puree. Wtedy oczywiście smaku pomarańczy nie uzyskamy, ale przynajmniej nasze danie będzie miało ładny kolor. Oczywiście nie zawsze mamy czas, by samemu zrobić makaron, ale proponuję skusić się przynajmniej raz. Smak absolutnie bezkonkurencyjny.

IMG_0563

Na makaron pomarańczowy z cukinią, kaparami i owczym serem potrzebujemy:

Na ciasto:

  • 220 g mąki
  • 2 jajka i 2 żółtka
  • 1 łyżeczkę soli
  • ok 30 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki puree z marchewki lub dyni

Na blat przesiewamy mąkę, dodajemy soli, robimy wgłębienie i wbijamy jajka oraz żółtka. Dodajemy puree. Wyrabiamy ciasto podlewając wodą. Jeśli będzie się lepić, podsypujemy mąką. Wyrabiamy tak długo, aż będzie elastycznie i gładkie. Formujemy kulę i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy na ok. 30 minut. Następnie rozwałkowujemy na cienki placek i wycinamy paseczki. Ręcznie lub maszyną, jeśli taką posiadamy.

Na sos:

  • jedną cukinię
  • garść kaparów
  • cebulę
  • ząbek czosnku
  • 100 g białego owczego sera
  • oliwę z oliwek
  • łyżkę masła
  • odrobinę białego wina

Cukinię ucieramy na tarce na dużych oczkach, cebulę kroimy w piórka i całość podduszamy na łyżce masła. Dodajemy wyciśnięty ząbek czosnku, oliwę z oliwek i 2-3 łyżki białego wina. Całość krótko dusimy. Dodajemy kapary, pokruszony owczy ser  i doprawiamy solą oraz pieprzem.

IMG_0565

IMG_0564

{ 1 odpowiedź… przeczytaj go poniżej albododaj jeden komentarz }

kulinarna wyspa Luty 18, 2014 o 8:24 am

piękny ten makaron!

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: