Pokolenie nutelli

przez Natasza w dniu 24 listopada 2012 · 0 odpowiedzi

Rodziców, którzy z uporem maniaka wciskają dziecku każdego dnia nutellę, można podzielić na dwie grupy: albo są to rodzice typowego niejadka, więc żeby dziecię zjadło cokolwiek, szczują je czekoladą rozsmarowaną na bułce, albo są to rodzice, którzy mają wszystko w pompie i nie rusza ich, że potomek tyje w oczach, a po przebiegnięciu pięciu metrów rowek w jego dupie staje się Niagarą potu. Faktem jest jednak, że reklamy telewizyjne nie przejmują się zupełnie konsekwencjami sprzedawanych treści i z uporem maniaka wmawiają nam, że nutella od rana zapewni:

Nutelli chwilowo dziękujemy

* energię na cały dzień

* kompleksowy zapas witamin

* powodzenie u płci przeciwnej

* a w przyszłości zapewne lepszą potencję, a kto wie może i zdobycie wymarzonej pracy

Ostatnio głośno było o pewnej mieszkance San Diego, która nagle i niespodziewanie zdała sobie sprawę, że nutella bynajmniej nie jest źródłem zdrowia, choć tak zapewniają producenci. Pani owa była święcie przekonana, że orzechowo-czekoladowy krem to czyste witaminy plus wapń czyli doskonała mieszanka dla każdego dziecka. Jej znajomi byli jednak bardziej brutalni i uświadomili ją, że nutella to zwykły baton, słodki, nawalony cukrem i tłuszczami, po którym próchnica przebiera w zębach, a kalorie śmigają po całym ciele forumując je na kształt słonia. Jedna łyżeczka magicznego czekoladowego kremu to bowiem 200 kalorii, z czego połowa pochodzi z tłuszczy. Przerażona matka wniosła szybciutko pozew przeciw Ferrero, oskarżając firmę o używanie nieetycznych praktyk marketingowych i kreowanie fałszywego obrazu nutelli jako pełnoprawnego i zdrowego śniadania. Efekt? Podobno producent ma zapłacić wszystkim „poszkodowanym” od 2008 do 2012 roku po 4 dolary od słoika, ale tylko do 20 dolarów na rodzinę. Zawsze coś.

Na nutellę można się jednak uodpornić. Po prostu nie trzeba jej kupować. A już na pewno nie robić z niej bohaterki każdego śniadania.  Niejadek faszerowany słodką breją, nigdy nie nabierze ochoty na nic innego, co gorsza szybko zorientuje się, jak działa szantaż. „Albo chlebek z nutellą, mamusiu albo umrę zagłodzony”. Mamusia przerażona wizją przyschniętej skóry do żeber, ulega szantażowi, a swoje ewentualne wyrzuty sumienia zagłusza reklamą, o której już wiemy, co nam wciska. O otyłych dzieciach chyba nawet nie trzeba wspominać – jedno jest pewne: nutella ich nie odchudzi. Jest jednak sposób na przemycenie czegoś smacznego i naprawdę wartościowego i to w kolorze czekolady – bardzo proszę nutella ze śliwek, przepis Moniki. Jeśli twoje dziecko od małego spróbuje mieszanki słodkich śliwek z kakao, z pewnością nie upomni się o podstępnego batona, który w przyszłości zrobi z niego balona.

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: