Pierogi z kapustą i grzybami smakują świętami!

przez Natasza w dniu 21 grudnia 2012 · 2 odpowiedzi

pierogi

Własnoręcznie zrobione pierogi z kapustą i grzybami mają w sobie więcej świątecznego ducha, niż sam Duch Święty. Jeśli nie musimy, nie kupujmy gotowców. Nie dość, że ciasto jest twarde, to jeszcze nie mamy żadnej gwarancji, że nikt nie napluł do farszu.

pierogi

Pierogi z falbanką

To było chyba rok temu… Byliśmy na święta w Polsce i zostałam wtedy brutalnie zaskoczona ogólnym brakiem wigilijnej magii. Po raz pierwszy słowo magia rozpłynęło się w sklepie rybnym. „Ten karp śmierdzi gównem? –  poinformowała sprzedawczynię pewna pani w rondlu na głowie. Sprzedawczyni powąchała karpia i zdecydowanie zaprzeczyła. Baba w rondlu wszczęła tak zwaną awanturę, więc uciekłam, bo co to za święta, które zaciągają gównem, nawet jeśli trochę przesadzonym. Nie chciałam już karpia ani żadnej innej ryby. Na rynku, gdzie sprzedawali choinki było jeszcze mniej czarodziejsko. Facet w kubraku dłubał w uchu i zasysał zęba (charakterystyczny dźwięk, kiedy ktoś ma nieleczoną dziurę). Na dodatek jego kubrak wyglądał tak, jakby nikt go nie czyścił od czasów powstania listopadowego. Podobnie jak zębów faceta. Miałam w takim miejscu kupić choinkę??? Fuj! Znowu uciekłam. W sklepach było miło, ale tylko teoretycznie. Z głośników sączyły się kolędy o maleńkim Jezusiku, ale panienki z obsługi miały miny, jakby żuły nieświeżą wątrobiankę. Jezusik mało je obchodził, chociaż był biedny i nie miał ładnych śpioszków. Odniosłam wrażenie, że nienawidziły wszystkich, którzy zapragnęli zrobić komuś prezent. Przez to całe świąteczne zamieszanie, mają kupę roboty i jeszcze muszą sztucznie się uśmiechać, a najchętniej by zabiły.

Po raz kolejny słowo magia zdechło w mieszkaniu mojej koleżanki. Co ci kupić na Gwiazdkę? – pyta ona swojego czteroletniego synka. Spojrzałam na nią przerażona. Jak to kupić? Przecież prezenty przynosi Mikołaj, albo Renifer podrzuca przez komin, albo chociaż Aniołka prosi się o pomoc, żeby przepchnął worek przez dziurkę od klucza! Czterolatek najwidoczniej nie podzielał tych zabobonów, bo bez mrugnięcia okiem zażądał gry komputerowej, w której robot zmienia się w samochód, albo samochód w robot i szuka potwora, któremu trzeba odstrzelić łeb. O wspólne klejenie ozdób choinkowych w ogóle nie pytałam, w obawie, że od razu wezwą psychiatrę. Mikołaj z Aniołkiem dobrze wiedzą, co robią. Celowo ominęli ten dom, słusznie podejrzewając, że uroczy chłopczyk z dużymi, niebieskimi oczami, bez żadnych skrupułów również im odstrzeli łeb. A wszystko to przy spójnych dźwiękach „Pójdźmy wszyscy do stajenki”.

Boże Narodzenie bez magicznej atmosfery jest jak zupa pomidorowa, w której ktoś na siłę zatłukł smak pomidora. Dlatego ja nie będę kupować gotowców, które wcisną mi wkurw… sprzedawcy, tylko pogotuję, popiekę i posmażę sobie sama. A nawet osobiście ukleję pierogi.

Na ciasto potrzebujemy niewiarygodnie minimalną ilość składników:

  • mąkę
  • gorącą wodę

Do mąki dolewam niemalże wrzątku i wyrabiam ciasto ręką (można się troszkę poparzyć, ale to też ma przecież swój urok). Ciasto powinno być lekko ciągnące się, ale  nie może przyklejać się do ręki. Niektórzy dodają jajko – ale wtedy ciasto nie jest aż tak pulchne.

Farsz to:

* kapusta kiszona

* grzyby (brązowe pieczarki plus suszone borowiki)

* cebula

Brązowa pieczarka jest bardziej aromatyczna

Cebulę podsmażam na maśle, pieczarki podsmażam na maśle, suszonych grzybów nie podsmażam na maśle, tylko gotuję i kroję w drobną kosteczkę. Wszystko wrzucam do podduszonej kapusty (powinna być miękka) i całość duszę jeszcze ok. 15 minut.

Do kapusty dodaję liście laurowe i ziele angielskie oraz dwie łyżki masła

Kiedy ostygnie, odcedzam przez sito i nakładam małe porcje na wycięte z ciasta kółka. Sklejam magicznie i robię cudną falbankę, której nauczyła mnie moja Babcia.

Z kilograma mąki wyszło mi jakieś 100 sztuk. Zamroziłam je (surowe) i będę pożerać w okresie świątecznym oblizując się od ucha do ucha.

 

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

PaulaT. Październik 14, 2014 o 5:04 pm

masz świetny zmysł obserwacji i bardzo plastycznie opisujesz rzeczywistość! prychnełam śmiecham kilka razy, mimo, że refleksje raczej na smutno, ale… do rzeczy :)
piękne zdjecia pierożków i cudna falbanka :) magia zawijania to najpierw sklejasz brzegi, a później zawijasz w jedną stronę? szkoda, że nie ma proporcji na farsz (niestety ja musze mieć wszystko jak chłop krowie na rowie ;) )

Odpowiedz

Natasza Październik 22, 2014 o 9:23 am

:-). Tak, pierogi najpierw sklejam, a potem robię falbankę w jedną stronę. A co do proporcji – na pół kilograma mąki (wtedy wyjdzie jakieś 50-6o pierogów), biorę pół kilograma kapusty kiszonej, 150-200 g pieczarek i kilka suszonych grzybów. Jeśli nie masz brązowych pieczarek, mogą być białe! Pozdrawiam!

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: