Panna cotta kokosowo-pomarańczowa z procentem

przez Monika w dniu 19 lutego 2014 · 0 odpowiedzi

panna cottaDobry dzień. Bardzo dobry. To taki, w którym robimy rzeczy wyłącznie przyjemne. Na przykład  spotykamy się z przyjaciółkami i dyskutujemy o sprawach najwyższej rangi. Albo najwyższej wagi. Dosłownie. Czyli czy łazienkowa waga dodaje czy odejmuje kilogramów, czy lustro na korytarzu wyszczupla, a także która z nas tyje najszybciej i dochodzi w „3 sekundy do setki”. Cudne pogaduchy. Uwielbiam! Albo inna radość. W moim wydaniu wlewanie coca coli do toalety, żeby zlikwidować kamień. Dla żywieniowej wariatki to jedna z przyjemniejszych chwil! Niagara coli w kibelku. Ja miałam jeszcze jedno małe marzenie. Wreszcie przygotować to, czym zajadał się jeden z bohaterów filmu „Ciało” – kisiel z wódki. Nie lubię ani kisielu, ani wódki, więc powstała wersja przyjemniejsza: panna cotta z likierem pomarańczowym oraz z konfiturą także szczodrze podlaną procentem. A jak komuś mało, to jeszcze może popić…

W tym jakże miłym dniu jeszcze raz dziękujemy wszystkim czytelnikom za sms-y i trzymanie kciuków za chilifigę w konkursie Blog Roku 2013. Jesteśmy w finałowej trójce! Dziękujemy jurorowi, któremu wirtualnie posyłam panna cottę z procentem:-)

Panna cotta kokosowo-pomarańczowa z procentem

Cointreau – bardzo słodki likier z gorzkich pomarańczy. Będzie zatem aksamitnie, baaardzo słodko i pysznie. Prawie wege, a jeśli ktoś chce zupełnie, to może zamiast żelatyny użyć agar-agar. Ja nie potrafię, gdyż panna cottę wolę zdecydowanie bez aromatu… rybnego. U mnie zatem w skład zakrapianego deseru weszły:

panna cotta2Panna cotta:

- 400 ml mleka kokosowego

- 3 niezbyt czubate łyżeczki żelatyny

- 2 łyżki likieru pomarańczowego cointreau

- 2-3 łyżeczki cukru zwykłego lub z agawy

Konfiturka:

- 1 pomarańcza, koniecznie nie pryskana syfem, ekologiczna, bo pochłoniemy ją w całości

- 3-4 łyżki cukru

- kilka łyżek likieru pomarańczowego

Do dzieła. Żelatynę wsypujemy do małego naczynia i wlewamy 2 łyżki wody. Mieszamy, odstawiamy na kilka minut. 

Do mleka kokosowego dodajemy 2 łyżki likieru oraz 2-3 łyżeczki (do smaku) cukru. Mieszamy, podgrzewamy. Mleko musi być mocno ciepłe, ale nie powinno się zagotować. Ja podgrzewam, mieszając, a gdy tylko zaczyna mocniej parować, zestawiam. Dodajemy żelatynę i mieszamy aż do jej rozpuszczenia. Odstawiamy garnek, aby mleko lekko przestygło. Następnie rozlewamy zawartość do szklanek lub miseczek, kieliszków. Przykrywamy kawałkami folii spożywczej lub aluminiowej i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Ja staram się zawsze przygotować deser wieczorem, żeby w lodówce chłodził się całą noc, wtedy mam absolutną pewność, że konsystencja będzie idealna.

Pomarańczę obieramy. Środek filetujemy, a skórki tniemy na wąskie paseczki (idealnie, jeśli użyjemy całej pomarańczy, a skórki z połówki owocu). Całość zalewamy 3 łyżkami likieru i odstawiamy na 0,5-1 h. Następnie wrzucamy do garnka, dodajemy pół szklanki wody i 3 łychy cukru. Powoli podgrzewamy. Pod koniec jeszcze dodajemy 2-3 łyżki likieru.

 Deser można podawać w naczyniach, w których się schładzał. Jeśli jednak ma zostać wydobyty, to warto miseczkę wstawić dosłownie na sekundę do większego naczynia z mocno ciepłą wodą. Dekorujemy kawałkami skórki pomarańczowej z przygotowanej konfitury lub świeżą tartą skórką pomarańczy. 

panna cotta3

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: