Owocowo-kwiatowe kostki lodu i pierwsza miłość

przez Natasza w dniu 11 lipca 2013 · 2 odpowiedzi

lodu2

Pomysł prosty i jednocześnie genialny. Zatopione owoce, liście mięty czy też drobne kwiatuszki w kostkach lodu nadają zwykłej wodzie uroczego klimatu i wyglądają bajkowo. To również świetny sposób na to, by zachęcić dzieci do picia wody – kolorowe, mrożone dodatki są o wiele ciekawsze niż najbardziej słodki sok!

lodu3

Popijam właśnie moją malinowo-poziomkową wodę, podjadam truskawowe tiramisu (przepis w weekend!) i czytam reportaż o pierwszych miłościach. To zabawne jak często wspomnienia rozmijają się z rzeczywistością….

Ja też mam taki schemat. Opatrzyłam go kryptonimem Dominik i znakiem rozpoznawczym w postaci pszenicznych włosów opadających do ramion. To była miłość duchowa, pełna westchnień, które przemieniały się w motyle i furkotały nad naszymi głowami. To była miłość pachnąca chińskimi gumkami do mazania, których nie jest w stanie zapomnieć nikt, kto raz się w nie wwąchał. Tak to przynajmniej odbierałam jako dziewczę dwunastoletnie. Trzymaliśmy się wtedy za ręce i czytaliśmy wiersze, czyli robiliśmy to, co większość zakochanych w tym wieku. Dominik był romantyczny, zamiast biegać za piłką z kolegami, wolał spacery z psem (a potem ze mną), nie przeklinał i zrywał dla mnie kwiatki. Można powiedzieć, że byliśmy parą doskonałą, która wspólnie przeszła przez ostatnie dwa lata podstawówki i pierwszą klasę liceum. Niestety, poróżniła nas szkoła. A w zasadzie dwie szkoły, do których nie było nam dane chodzić razem. Program nauczania niby ten sam, ale odległość i brak wspólnie spędzanego czasu wżarły się w naszą miłość niczym rdza w metal i skorodowały ją szybciej niż myślałam. Pod koniec roku szkolnego było już w zasadzie po wszystkim, a ja cieszyłam się odzyskaną wolnością i możliwością swobodnego wzdychania do kolegi ze starszej klasy.

Minęło dwadzieścia kilka lat, zbliżał się maj 2009, a ja wybierałam się na spotkanie mojej klasy. Szkoła Podstawowa, klasa F. Ach, ach, zobaczę go! Dominik…

No i zobaczyłam… Wielki łysy łeb, po pszeniczności ani śladu, włosach tym bardziej. Nogi w mało apetycznym rozkroku, gdyż grube uda zbyt mocno ocierały się o siebie, plamy potu pod pachami, odrażająca cera pokryta kraterami. Do tego chrapliwy głos, nieleczone dolne trójki.

 - Ale z ciebie to się niezła dupa zrobiła!

Szron pokrył mnie od stóp do głów, nie zapominając o piętach. Znam słowo „dupa”, też go używam, a mimo to poczułam się tak, jakby mnie ktoś w nią kopnął.

 - W czym robisz?

O co pyta? O pracę? Hobby? Może myśli, że jestem malarką i chce poznać technikę? Nie, raczej nie.

- Piszę – odparłam krótko pragnąc jak najszybciej obudzić się z tego koszmaru.

- Łał! Znaczy co? –  pytanie plus rechot żaby.

Przyklejam do twarzy uśmiech z serii niejednoznacznych i staram się nie upaść.

- Widziałaś jakie Jola ma fajne cycki?.

O, Boże! To naprawdę był Dominik? Romantyczny nastolatek z kwiatuszkami w ręku??? Czy raczej wizualizacja dziecięcych horrorów??????

Autorzy artykułu doszli do podobnych wniosków…. :-)

A żeby ugasić okrutne wspomnienia przeszłości wodą z kolorowymi kostkami lodu, należy do owych kostek napakować co tylko nam się spodoba: poziomki, jagody, maliny, liście mięty, bazylii i całe mnóstwo mini kwiatuszków. Im bardziej fantazyjnie, tym lepiej!

lodu4

lodu6

 

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

kasia Lipiec 11, 2013 o 12:18 pm

super kosteczki! zapamiętać i zrealizować :)
Moja pierwsza miłość… Ach.. Pomijam fakt, że mieliśmy problemy z komunikacją, bo on mówił tylko po hiszpańsku- kto by się tym przejmował!
mocno opalony, z długimi ciemnymi lokami, czarnymi oczami i pięknym uśmiechem… W dodatku tancerz! Boskie ciało, wspaniałe ruchy i ta bijąca od niego wolność..
Był ode mnie z 10 lat starszy, ale nie mieliśmy o tym pojęcia, bo się nie potrafiliśmy dogadać ;)
Po jakiś 10 latach przypadkiem natknęłam się na niego na jakimś portalu społecznościowym. Wymieniliśmy kilka wiadomości (w między czasie on nauczył się angielskiego, ja hiszpańskiego).. Oczywiście okazało się, że w sumie, to nie mamy o czym gadać :)
Ale i tak najlepsze były zdjęcia!
Ten śmieszny łysy pan z brzuszkiem, to na prawdę mój boski Latynos? No cóż, na zdjęciu z trójką swoich dzieci i z żoną z wąsem prezentowali się dość uroczo.
Aha, a moje zdjęcia skomentował (typowym już chyba?) „niezła z Ciebie dupa”.

Odpowiedz

Natasza Lipiec 11, 2013 o 6:57 pm

CZasami lepiej się nie dogadywać za szybko, bo czar pryska! :-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: