Owocowa nutella, czyli jak kupić miłość za czapkę śliwek

przez Monika w dniu 23 listopada 2012 · 4 odpowiedzi

Śliwkowa nutella z nutką kokosową

Instrukcja obsługi. Słoik z „nutellą” (swoją!) otworzyć… Następnie postawić na stole obok małych dziecięcych nożyków lub łyżeczek, talerzyków. Do tego duże wafle, duuuże, im większe, tym więcej frajdy. Bułki dla odmiany pokroić na małe kromeczki. I jeszcze niewielka miseczka z wiórkami kokosowymi, żeby dało się zrobić jeszcze większy syf… Zagwizdać głośno, żeby przywołać maludy (najlepiej, gdy akurat poza domownikami koczuje u nas stado małych sąsiadów lub innych młodocianych  bandytów). Nic nie mówić, zachować powagę, wskazać na stół. Wyjść z dumnie podniesioną głową na znak, że od dziś „nutellę” spożywamy bez strażników ilości i czystości.

Zaznajamianie z „nutellą” można też rozpocząć bez stosowania nożyków i łyżeczek… Może się okazać, że tego dnia dzieciaki pobiją rekord w liczbie wypowiedzianych „kocham Cię mamo!”. Właśnie dlatego przygotowywanie miliona słoiczków ze śliwkową „nutellą” (żeby koniecznie starczyło na cały rok) to najbardziej magiczne zaprawianie owoców jakie znam.

Śliwkowa nutella z nutką kokosową

Śliwkowa nutella z nutką kokosową

Nutella ze śliwek

- śliwki węgierki, ok. 3 kg (jeśli nie będziecie w stanie czekać rok na śliwki, namówcie drzewo, żeby wydało plon w grudniu; a jeśli to się nie uda, można spróbować zrobić z mrożonych)

- kakao naturalne (jedno opakowanie 200g)

- coś słodkiego (cukier zwykły lub brzozowy, czyli ksylitol)

- laska wanilii (2 sztuki)

Śliwkom wyrwać pestkowe serca, gotować/dusić/smażyć aż do osiągnięcia konsystencji błotnisto-brejowej. Gdyby porównywać do robienia powideł, to tu konsystencja ? przepraszam – luźniejsza. I taka może zostać, bo kakako spowoduje ostatecznie zgęstnienie mazi.

Jeśli skórki śliwek nie rozgotują się całkowicie, to trzeba je potraktować blenderem.  Następnie dodajemy kakao wymieszane z cukrem (łatwiej się rozpuści i nie będzie grudek), na końcu dorzucamy do całości czarny brud zeskrobany z laski wanilii.

Celowo nie piszę precyzyjnie ile dodać cukru, bo śliwki miewają fanaberie co do zawartości fruktozy.  Zacznijcie od szklanki słodyczy i dodawajcie do smaku. Ja robię „nutellę” z ksylitolem, bo jestem dietetyczną wariatką…  to znaczy wrogiem cukru, a do zapraw na razie nikt nic lepszego nie wymyślił. Tenże ksylitol nie dość, że ma mniej kalorii, niż taki cukier buraczany, niższy indeks glikemiczny, to podobno nawet leczy próchnicę… Ale lepiej nie nadużywać, zwłaszcza za pierwszym razem, bo może wywołać rozstrój i to bynajmniej nie nerwowy.

W wersji dla dorosłych łasuchów można dać więcej kakao (albo mniej śliwek) i odrobinę pikantnych przypraw (chili itp.) lub kropelkę aromatu rumowego.

Jeśli „nutella” ma trafić do spiżarni, to klasyka: przekładamy gorącą maź do wyparzonych słoików, mocno zakręcamy, umieszczamy pod ciepłą pierzyną i tak zostawiamy ładnych parę godzin, żeby wieczka „chwyciły”.  

Można używać także do ciast, kanapek, deserów albo zrobienia fantazyjnych napisów. Może tym razem bułka z d..ą na słodko?;-) (przepis jak przygotować bułkę z d..ą - znajdziecie tutaj

 

{ 4 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Burza Wrzesień 5, 2013 o 1:02 am

Idę jutro kupować śliwki & co. Na razie młoda nie dżemów, ale czekoladę to i owszem…

Odpowiedz

Monika Wrzesień 5, 2013 o 10:34 am

Moje uwielbiają:-) Choć znam dwoje dzieci, które nie dały się „nabrać”;-)

Odpowiedz

Burza Wrzesień 7, 2013 o 9:23 pm

Konsystencja błotnisto-brejowa osiągana jest po jakim czasie? Kiedy dodawać to kakao?

Odpowiedz

Monika Wrzesień 8, 2013 o 9:03 am

Cześć Burza;-)
To zależy niestety od śliwek i nie da się sprecyzować. Zależy także od tego na jak silnym ogniu odparowujesz całość, jak szybko wody ubywa. Ja zwykle robię dwa-trzy dni (bo mam zwykle tylko późne popołudnia na takie zabawy). Pierwszego dnia się w sumie bardziej gotują (bo puszczą całą wodę), drugiego dopiero trzeba częściej mieszać, żeby nie przywarły. Długo. Żeby skórki się rozpadły, wtedy nutella będzie lepsza. W każdym razie ze dwa razy po parę godzin dusimy. Tego samego dnia (jeśli masz blender, który może miksować gorące) lub trzeciego dnia (ostudzone) miksujemy.
Nie trzeba czekać z dodaniem kakao aż konsystencja będzie już tak gęsta, jak do smarowania chleba, bo ona się zmieni po pierwsze właśnie jak ostygnie, po drugie kakao też piję wodę. Lepiej w sumie dosypać kakao za wcześnie i razem jeszcze pogotować, aż breja zacznie wyglądać na taką, która da się posmarować chlebek.
Mam nadzieję, że nie zagmatwałam!:-))))))

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: