Niejadek pije sok

przez Natasza w dniu 1 grudnia 2012 · 0 odpowiedzi

Kiedy Niejadek napotyka na swojej drodze sok, jest bardzo szczęśliwy. Nareszcie coś do picia co jest słodkie, smaczne i po czym nie chce się jeść… Odruch podawania soków przez rodziców można zrozumieć – owoce, witaminy, samo zdrowie. Kiedy Olga zakończyła przygodę z moim osobistym mlekiem, jako mądra i rozsądna matka zakupiłam zapas pysznych herbatek o przeróżnych nutach-  leśnej, malinowej, brzoskwiniowej, jabłkowej i innych. Do tego cudownie kolorowe soczki – przecież sama uwielbiałam Bobofruty, więc jakże mogłabym odmówić takiej pychoty własnej córce. Żłopała aż miło. Ale z apetytem było troszkę gorzej. Podejrzana wydawała mi się też obszczypana pupa z tyłu, przodu, a nawet po bokach.  Podczas kontrolnej wizyty u lekarza zapytana co dziecię pije, z dumą wymieniłam najbardziej rasowe marki soków i herbatek. Lekarz pokiwał głową i oznajmił: wywalić. Albo dać psu. Albo podlać soczkiem kaktusa. A dziecku proszę dać wodę.

Idealny napój dla każdego niejadka. Woda

 WODĘ???

Tak. Zwykłą, podłą wodę, bez żadnego smaku i ubogą w witaminy niczym kot w zdolność mówienia. Załkałam rzewnie, ale jeszcze tego samego dnia podałam Oldze bezbarwny i nijaki płyn. Wypluła smoczek z obrzydzeniem i spojrzała na mnie morderczo. Po godzinie znowu wpakowałam jej do dzioba butelkę z wodą, choć z półeczki łypał na mnie sok jabłkowo-marchewkowy i kusił kolorowym opakowaniem. Znowu wypluła. Walczyłyśmy jakieś trzy dni. Piła po dwa, trzy łyki i oburzona wierzgała. Czwartego dnia (a upał był straszliwy) dorwała butelkę z wodą i wydudlała ją do ostatniej kropli. Po jakimś czasie przykulał się apetyt, a z pupy zniknęły krosteczki i czerwone plamki. Dziś ma lat osiem i jej głównym napojem jest woda. Podobnie jak Filipa, choć on od małego dostawał H2O. Oboje nie piją coli (Oldze pozwalam do czasu do czasu zamówić fantę w restauracji, Filip nie znosi niczego co jest gazowane), soków nie kupuję w ogóle, dwa razy w tygodniu robię własne – bez cukru i konserwantów. Wrzucam pomarańcze, jabłka, marchew i buraka do sokowirówki  i podaję witaminową bombę. Zimą – naturalne herbaty, bez cukru, czasem z miodem. O Kubusiach, Jupikach i innych kolorowych płynach nie rozmawiamy. Nie istnieją.

Przykład numer dwa.

Kolega dostał w wakacyjnym spadku na dwa tygodnie siostrzenicę, lat cztery.  Siostra uprzedziła lojalnie, że mała nie je, ale chętnie pije soki, więc żeby jej dawał ile się da, przynajmniej dziecko łyknie odrobinę witamin. Kolega kiwnął głową dla świętego spokoju, po czym nie kupił ani jednego soku, ani też żadnej granulowanej herbatki. Mała dostała wodę. Jako czterolatka zareagowała zdecydowanie bardziej żywiołowo niż Olga. Wydarła paszczę na wujka, zaczęła tupać, kłaść się teatralnie na ziemię, a nawet pluć. Wujek przeczekał i ze stoickim spokojem podał…wodę. Dowiedział się, że jest „dulny”. Zniósł to godnie i dla odmiany podał… wodę. Po dwóch dniach czterolatka odpuściła. Po czterech sama upomniała się o obiad, a nawet odczuła głód. Po dwóch tygodniach pobytu u wujka przytyła, nabrała rumieńców, piła chętnie wodę, a matką na jej widok wstrząsnęły konwulsje niedowierzenia.

Wniosek?

Jeśli nasze dziecko jest niejadkiem, jeśli jedzenie to najgorsza rzecz w jego życiu, żadne soki, herbatki, ani magiczne napoje dające energetycznego kopa na cały dzień, tu nie pomogą.  Soki owszem, są zdrowe – nikt nie przeczy, że zawierają cenne witaminy i składniki mineralne, ale niestety są też bardzo sycące i ,”oszukują” głód. Często zawierają też konserwanty, sztuczne barwniki i słodziki, których nasz niejadek najmniej potrzebuje. Pamiętajmy też, że soki z kartoników są często  wzbogacane syntetyczną witaminą C, która wspólny z naturalną witaminą C ma tylko wzór chemiczny. Według dietetyków dzienna dawka soków dla dzieci w wieku przedszkolnym nie powinna przekraczać 200 – 220ml, a mowa tu o dzieciach, które jedzą normalnie i nie wstrząsa nimi na widok talerza. Jak przekonują fachowcy – zbyt obfita w soki dieta dziecka, jest dla niego najzwyczajniej szkodliwa. Amerykańska Akademia Pediatrii odradza podawanie soków owocowych niemowlętom poniżej 6 miesiąca życia. U starszych dzieci spożycie soków należy ograniczyć, aby zapobiec biegunce, próchnicy zębów, zaburzeniom odżywiania i otyłości.

Niejadek plus sok to najgorsza z możliwych mieszanek. Dopóki jego mały żołądeczek będzie notorycznie bombardowany słodkimi napojami, szanse na to, że odczuje łaknienie, są naprawdę niewielkie. Sama się o tym przekonałam.

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: