Bułka z d…ą

przez Natasza w dniu 19 listopada 2012 · 0 odpowiedzi

Czasami przychodzą dni pełne zwątpienia. Są to dni, w których jako matka (ojciec) użyłaś wszystkich możliwych argumentów, tricków i innych podstępnych sztuczek mających wcisnąć twojemu dziecku coś więcej niż jedną kalorię. Byłaś nawet skłonna wsadzić bachora do słoika z nutellą, byle tylko zaczęło jeść. Ja też miałam kiedyś taki dzień. Moja czteroletnia wtedy córka, odmówiła zjedzenia wszystkiego, co jej zaproponowałam. Zrezygnowana napisałam na kanapce „dupa” i postawiłam jej talerzyk pod nosem.

Bułka z dupą

- Co napisałaś? - spytała zaciekawiona.

- Dupa – wyjaśniłam być może mało pedagogicznie, ale przynajmniej szczerze.

- Nie mówi się dupa  – zauważyła inteligentnie.

- Nie mówię, napisałam keczupem.

- Dlaczego?

- Bo czuję się wykończona twoim odmawianiem pożarcia czegokolwiek.

- Zjem dupę.

Po czym wbiła zęby w bułkę i pochłonęła ją do końca.

Dzisiaj, choć ma już osiem lat, od czasu do czasu na pytanie: „co na kolację”? ? mówi:  „bułeczkę z dupą, poproszę”.

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: