Mus brzoskwiniowo-malinowy i bieg po nową pupę

przez Monika w dniu 23 września 2013 · 0 odpowiedzi

mus1Trzy tygodnie na odchudzenie twarzy i tyłka. Jak już ostatnio odkrywczo zauważyłam – z samą dietą będę chudła za wolno, zatem trzeba się ruszyć. Zaufanie mam do biegania, bo dzięki niemu, kiedy rzucałam palenie, to nie „rozlazłam się”. Czas start.

Najpierw postanowiłam, że zamiast jak głupek wyginać się i ćwiczyć skłony na łące (czyt. – rzucanie piłki siwej suce, żeby się wybiegała), zabiorę zwierzę na przebieżkę. Suka okazała się jednak absolutnie niekompatybilna z kierunkiem biegu, który ja obrałam. Nie pomogła także długa smycz, bo gdy suka wyczuła tropy np. łosia (nie wiem, nie widziałam, ale podczas biegania wyobraźnia szaleje), to nagle rzucała się w bok, a ja frunęłam za nią. Bo suka ma zdecydowanie lepszy niż ja stosunek korby do torby, czyli mięśni do tłuszczu i jest silniejsza.

mus3Podejście numer dwa. Zabiorę moje dwie młodociane do lasu. One na rowery, ja za nimi. Dziewczynki zachwycone, ale… Pierwsza wycieczka – pudło, ponieważ średnio co 50 metrów postój na zerwanie grzyba. Starałam się biegać z gracją, jak Pamela z pomarańczową bojką, ale jogging po lesie z kozakami w koszulce na brzuchu jest zdecydowanie mniej fotogeniczny. I niewygodny.

Wycieczka druga i szczera do bólu Majka na trzecim kilometrze: - Mamo, wydaje mi się, że im więcej biegasz, tym jesteś grubsza – . Wytrzymałam, nie wrzeszczałam. Dziecię zostało odstawione do domu w milczeniu, za frak podane tatusiowi, a mama poszła biegać sama i tego dnia zrobiła rekord świata. Wściekłość uskrzydla. Całe szczęście, bo siły potrzebne mi były na jeszcze parę godzin, gdyż…

- Kochanie, zapomniałem Ci powiedzieć. Przywiozłem od taty dwie skrzynie z brzoskwiniami. Chyba trzeba coś z nimi dziś zrobić, żeby nie zgniły.

Mrożony mus brzoskwiniowo-malinowy

mus2

Brzoskwiniowy i malinowy, a także mieszany… Dlaczego mrożony? Oczywiście z lenistwa. Wiecie, słoiki, wyparzanie, gotowanie. A tak serio: podczas obróbki termicznej witaminy spierniczają gdzie pieprz rośnie. Natomiast podczas mrożenia tracimy ledwo 10 proc. witamin. Dlatego warto chociaż część zapasów przechowywać w takiej formie. Zwłaszcza jak się trafi niespodzianka w postaci skrzynek z darowanym owocem, kiedy nasze mięśnie drą się: nie stój tak! Połóż się!

Musu nie trzeba jeść w formie mrożonej. Można rozmrożony dodawać do płatków owsianych, jaglanki, deserów, jogurtów, galaretek (żelatynowych lub agarowych). Ja zrobiłam mus z brzoskwiń i malin, ale kombinujcie.

- brzoskwinie, dużo

- maliny, mniej

Brzoskwinie myjemy, starając się zetrzeć z nich wstrętny puszek. Pozbawiamy je pestek. Miksujemy (np. blenderem), dodając trochę malin, dla koloru i aromatu. Umieszczamy w pojemnikach, przykrywamy lub otulamy woreczkami do mrożonek, żeby mus za miesiąc nie waniał rybą, która znajduje się w szufladzie obok. Brzoskwinie dziadka Zdzisława były tak słodkie, ze nie użyłam ani łyżeczki cukru. Zatem sumienie czyste, a zamrażalka pełna. A ja teraz padnę i już się nie ruszę przez tydzień.

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: