Mini pizza z kozim serem, rukolą i świeżą figą

przez Natasza w dniu 4 października 2013 · 1 odpowiedź

kisza1

Sezon figowy trwa. Więc dzisiaj świeża figa wylądowała na mini pizzach, a ja wsłuchiwałam się w opowieść mojej koleżanki, która żaliła się na niejakiego Jasia B., z kórym planowała wspólną przyszłość, tyle, że niestety nie wzięła pod uwagę Mamusi. Nie swojej oczywiście, tylko Mamusi Jasia.

Bo dla Jasia B. mama to podstawa. Nic dziwnego, bowiem mama owa uważa, że jej syn to ósmy cud świata, na dodatek szczyt urody, inteligencji, wdzięku, humoru i całego mnóstwa innych zalet. W zetknięciu z takim ideałem, żadna inna kobieta nie ma szans.  Kiedy Jasio B. ukończył studia, uznał, że przyszła pora na zmiany. Zamiast jednak wyprowadzić się ostatecznie z domu i choć raz samemu kupić bułkę na śniadanie, zmienił meble w swoim pokoju. Spakował też wszystkie książki, skrypty i notatki, wsadził do wielkiego pudła i wyniósł do piwnicy. Potem poszedł do fryzjera, postrzępił nieco grzywkę, a wieczorem zaprosił Mamę na kolację. Nic dziwnego, że poczuł się wyjątkowo. Z tytułem magistra, nowymi meblami i strzępiastą grzywką wkroczył na ścieżkę dorosłości. Pępowiny na wszelki wypadek nie odgryzł, bo by go jeszcze zabolało. Po 10 latach Mama zgodziła się, żeby się wyprowadził, a nawet sobie kogoś znalazł. Kogoś miłego, grzecznego i ułożonego. Jaś posłuchał, bo przecież był facetem z krwi i kości, i płcią piękną nie gardził. Nie lubił tylko gwałtownych zmian, zobowiązań, deklaracji ani snucia planów na przyszłość, zresztą kto lubi wychodzić z ciepłej norki na zimny, wietrzny i paskudny świat, w którym nie ma nic pewnego. No i na takiego Jasia załapała się moja koleżanka. Po dwóch miesiącach prób dotarcia się i wicia wspólnego gniazdka okazało się, że moja koleżanka nie prasuje koszul, nie umie upiec ciasta drożdżowego o odpowiednim spulchnieniu, nie dzwoni po karetkę, gdy Jasio ma katar, nie robi mu śniadań i ogólnie jest oziębła. Mamusia jej nie polubiła, więc Jasio B. odmówił dalszego pożycia.

- Kupiłam sobie na pocieszenie kilogram świeżych fig – oznajmiła mi wręczając siatkę.

Większość zjadłyśmy na żywca, reszta wylądowała na mini pizzach. Oby moja córka nigdy na takiego Jasia nie trafiła…

kisza2

Na mini pizze potrzebujemy:

* ciasto na pizzę lub ciasto francuskie (można kupić gotowe lub zrobić samemu)

Ciasto na pizzę:

500 g mąki pszennej
40 g drożdży
250 ml ciepłej wody
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
2 łyżki oliwy

Drożdże rozprowadzamy z cukrem i ciepłą wodą, mieszamy z trzema łyżkami mąki, przykrywamy i odstawiamy na 15 minut aż wyrosną. Do mąki z solą wlewamy rozczyn drożdżowy , mieszamy i zagniatamy ciasto (powinno być miękkie), dolewamy oliwę i jeszcze raz zagniatamy. Podczas wyrabiania ciasto powinno sprawiać wrażenie „puchnięcia”.

* świeżą rukolę

* kilka świeżych fig

* kwaśną śmietanę

* kozi ser

Ciasto rozwałkowujemy na wybraną przez nas wielkość i odrobinę zawijamy brzegi. Środek smarujemy kwaśną śmietaną doprawioną pieprzem, solą oraz gałką muszkatołową. Następnie kładziemy kozi ser (najlepiej typu camembert) oraz cienkie plasterki figi (ze skórką). Pieczemy w 200 stopniach około 15 minut (aż ciasto zbrązowieje). Upieczone pizze dekorujemy świeżą rukolą i polewamy octem balsamicznym.

kisza

 

{ 1 odpowiedź… przeczytaj go poniżej albododaj jeden komentarz }

Ewa Październik 5, 2013 o 8:23 am

Juz sobie wyobrazam ten smak! Uwielbiam takie polaczenie! Przepis do zrobienia ;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: