Mała czarna na dzień dobry

przez Natasza w dniu 15 stycznia 2013 · 0 odpowiedzi

Dzisiaj szybki przepis na idealny początek dnia – maleńkie espresso z odrobiną skondesowanego mleka i pianką. A dla wytrawnych smakoszy – kawa z… balsamico!

W zasadzie kawę pijam rzadko, ale chyba zmienię ten nawyk. A wszystko dzięki niemieckim naukowcom, którzy opracowali kofeinowy raport dotyczący kawy i jej właściwości. I doszli do ciekawych wniosków. Podobno wystarczą 2-3 filiżanki kawy dziennie, by zmniejszyć u kobiet ryzyko występowania depresji! To ważne, zwłaszcza zimą, kiedy każdy kolejny dzień bez słońca zabija w nas chęć do wszystkiego. Kawa doskonale radzi też sobie z próchnicą, bowiem działa bakteriobójczo na niektóre mikroorganizmy odpowiedzialne za psucie się zębów. Poza tym usuwa zmęczenie, stymuluje i przyspiesza metabolizm. Skutecznie dotlenia mózg, przez co ułatwia koncentrację. Powód do zadowolenia moga mieć też nałogowi palacze – filiżanka kawy dziennie powoduje, że zdecydowanie rzadziej chorują oni na nowotwór pęcherza niż ci, którzy jej w ogóle nie piją. Kofeina zawarta w kawie ma bowiem właściwości moczopędne i wypłukuje z pęcherza szkodliwe substancje zawarte w tytoniu.

Bardzo mądry raport.

Wiadomo też jednak, że kofeina może być niebezpieczna. Zbyt duże jej ilości obciążają wątrobę i żołądek oraz negatywnie wpływają na samopoczucie, pamięć i koncentrację. Przyjmuje się, że śmiertelna dawka ustalana jest według przelicznika 150 mg kofeiny na 1 kg masy ciała (ok. 80 filiżanek dziennie dla zdrowego człowieka, bez nadwagi). Bezpieczna dawka to 600 mg dziennie, czyli około 5 filiżanek. Dla diabetyków lub osób z nadwrażliwością na kofeinę zaleca się jedną filiżankę dziennie.

I mała ciekawostka…

Według dr. Tomasa DePaulisa z Institute for Coffee Studies na Vanderbilt University kofeina działa bardzo podobnie na dorosłych i dzieci – poprawia koncentrację i nastrój oraz usuwa zmęczenie. Niektórzy specjaliści twierdzą nawet, że dzieci pijące kawę z mlekiem mają mniejszą skłonność do depresji.

Moi na razie z kawy najbardziej lubią podkradać piankę. Dlatego moje maleńkie espresso robię zazwyczaj, gdy już wykopię ich do szkół i przedszkoli.

Najpierw nalewam słodkie mleko skondensowane (z tubki), następnie ekspres wypluwa z siebie espresso, a na wierzch nakładam pianową kołderkę z ubitego mleka.

Pycha!!!

We Włoszech z kolei zaserwowano mi kiedyś kawę z dodatkiem słodkiego octu balsamico. Smakuje… ciekawie! Gorycz kawy miesza się ze słodko-kwaśnym octem - nie jest to smak oczywisty w swej kawowej doskonałości, ale ja uwielbiam próbować wszystko, co dziwne.

Kawa z octem?

A taką kawę najchętniej zrobiłabym Filipowi. Tylko muszę potrenować kreskę.

Zagramy?

I na zakończenie – poranna kawa Michała, mojego kolegi z liceum. Po wypiciu uśmiechniętej kawowej mordki, to już na pewno trzeba mieć dobry humor i żadnej próchnicy!

Miłego dnia!

Inne podobne wpisy:

  1. Krwawa Mary po japońsku

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: