Majonez z ziemniaków i sałatka ze śmieci

przez Monika w dniu 28 czerwca 2013 · 2 odpowiedzi

majonez z ziemniakówOd 1 lipca – jak pewnie u Was też – wywóz śmieci po nowemu, z kolorowymi, uśmiechniętymi kubłami do segregacji zamiast worków, z podwójną ceną i w ogóle na poziomie. Żywieniowa wariatka zadowolona, że na jej wieś, a raczej obrzeża miasteczka, zawita cywilizacja. Miało być światowo, ale… Panu, który dotąd wywoził śmieci trochę za szybko podziękowano za współpracę i zakazano wstępu na wysypisko. Zabrał zatem kubły póki mógł je opróżnić, a z pustych zbuduje chiński mur. A żywieniowa na tydzień została bez pojemnika na śmieci. Hmmm, segregowalne można dalej segregować do worków. Ale organiczne? Kombinowała: jeśli zostawię śmieci w garażu, to będzie aromat w całym domu. Liczba mogącego się na stałe zagnieździć robactwa odrzuciła ją od pomysłu w pół sekundy. W ogrodzie zeżre je pies, a jeśli wystawię za furtkę, to się zlezie pół lasu. Dziwnym trafem okoliczne dziki i lisy wyczuwają śmieci wystawiane za ogrodzenie nawet z drugiego końca puszczy i zlatują się na ucztę. No to trzeba przetwarzać i jeść!

majonez z ziemniaków2Na pierwszy ogień poszły liście kalarepy. Szybki rzut oka do Internetu i żywieniowa już wie, że liście kalarepy są chyba najbardziej wartościowym elementem tej rośliny! Łał! Ile to witamin marnowało się dotąd w naszym domu? Zatem do pokrojonych listków dodam trochę roszponki, szybki domowej roboty majonez z ziemniaków oraz świeżych ziół i punkt pierwszy z odpadków zjedzony w postaci sałatki. Dobrze, jest dobrze. Damy radę. Co tam następne? Obierki od ziemniaków – na szczęście ugotowanych w mundurkach, więc zje pies. Żywieniowa w odpadkowym szale. Freeganka i jej freeganiasta suka! Mistrzynie w zjadaniu śmieci. Już chciała zakładać mały domowy zakład przetwórstwa odpadów organicznych, kiedy spojrzała na kolejny element w kolejce do wyrzucenia. Hmmm. Skóra i ości z wędzonej makreli? Nie, to nie jest śmieszne. Zupę na tym ugotować? Ble. No przecież nie zamrożę, bo wtedy mus truskawkowy będzie miał morski aromat. Jak i gdzie przechowywać przez tydzień odpadki od ryb, żeby nie oszaleć?! Ratunku! Jakieś pomysły?

Majonez z ziemniaków

majonez z ziemniaków3Przepis na majonez z ziemniaków znalazłam w Internecie i ochoczo przetestowałam (i zmodyfikowałam tradycyjnie;-) w ramach poszukiwań zdrowszych zamienników tłuszczu. Majonez, wiadomo, fuj! Bo kosmicznie dużo kalorii, tłuszczu i kiepski bilans omega6 do omega3 (co ma negatywny wpływ na zdrowie, jak dowodzą badania), bo robiony zwykle na najtańszych olejach. Żeby go ciut odchudzić i wprowadzić zdrowszy tłuszcz (np. nierafinowany olej rzepakowy) można zrobić takie coś.

majonez z ziemniaków6- 3 duże ziemniaki

 - 1/2 szklanki oleju rzepakowego (lub oliwy z oliwek)

- sok z 1/2 cytryny

- 2 łyżeczki musztardy

- sól i pieprz

- czubata łycha siekanych świeżych ziół (ja dałam tymianek cytrynowy)

Ziemniaki gotujemy, jeszcze gorące miksujemy wraz z sokiem z cytryny. Następnie powoli wlewamy oliwę, doprawiamy. Do lodówki na 2 h i już.

Można stosować jako sos do wszelkich sałatek. Ale będę szczera. Smak ziemniaków jest wyraźnie wyczuwalny, więc nie będę ściemniała wielbicieli majonezów, że ten ziemniaczany lepszy od Pegazów, Kieleckich, Helmansów i Winiar. Zdrowszy. Zdecydowanie! Dlatego i tak polecam. No do sałatki ziemniaczanej najprawdopodobniej genialny;-) Sprawdzony także do gorących młodych pyrek zamiast masła (i znów zamieniamy na zdrowszy tłuszcz). Jeśli dobrze przyprawiony aromatycznymi ziołami to i do sałaty ok.

Gdyby tak dało się go zmiksować jakoś z makrelą…

majonez z ziemniaków4

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

kasia Czerwiec 28, 2013 o 11:52 am

ciekawa opcja z ziemniaczanym majonezem… gdzie mi kiedyś wpadł przepis na taki z soczewicy- może soczewicę mniej czuć? ja robiłam tylko pseudo majonez z awokado.. też dobry :)
A co do ości.. Może zakopać? na działce, albo gdzieś „w krzakach”? Praktykowałam kiedyś na Mazurach takie rozwiązania ;)

Odpowiedz

Monika Czerwiec 28, 2013 o 12:00 pm

Ja będę jeszcze eksperymentowała z kaszą jaglaną i orzechami nerkowca (to w wersji raw food). Aż do skutku:-))) To znaczy, żeby był mniej wyczuwalny smak podstawowego składnika. oczywiście dam znać jak efekty.
A co do zakopywania, to brałam pod uwagę… ale bym musiała gdzieś daleko od domu, bo inaczej moja suka i tak wykopie… Zresztą obawiam się, że daleko to z kolei lisy wykopią i te ości to nie wiem czy im posłużą… (zdechłego kanarka sąsiadów wykopały i… kilka piórek zostało). Ale dzięki za podpowiedź:-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: