Duszony kurczak w kasztanach z galaretką z czarnej porzeczki

przez Natasza w dniu 8 marca 2013 · 2 odpowiedzi

kasztany3

Zanim usmażę kurczaka i zanurzę go w jadalnych kasztanach – dygresja z okazji Dnia Kobiet oraz ballada o tatusiach, którzy robią dokładnie to, co my, ale są za to uwielbiani. A my nie. My mamy za to Dzień Kobiet.

Zaobserwowałam niedawno, że tatuś siedzący na ławeczce w parku i uspokajający kozim śpiewem wierzgającego w wózeczku niemowlaka, roztkliwia wszystkie kobiety, które natychmiast miękną jak wosk i chętnie udzielają cennych porad dotyczących pielęgnacji, tulenia do snu i wychowywania dzieciny. Są nawet skłonne pokazać jak karmi się piersią, albo przynajmniej samą pierś. Po drugie - tatuś ma prawo być niedoskonały. Gdyby jakakolwiek matka upuściła przy przewijaniu pieluszkę, albo nieumiejętnie założyła maluchowi czapeczkę, zginęłaby pod morderczym wzrokiem innych kobiet, zbulwersowanych jej nieporadnością i ignorancją. Tymczasem zagubiony tatuś, który nadrywa synkowi obojczyk, bo mu się rączka zaplątała w śpioszek, budzi tkliwość, łzy wzruszenia i natychmiastową chęć pomocy. Po trzecie - mężczyzna na wywiadówce, nawet przedszkolnej, staje się ulubieńcem pani, co daje kolejne korzyści  – również na nasze dziecko spłynie odrobina ciepła z jej oczu i serca. Po czwarte - tatusiowie są lepiej traktowani w sklepach i nawet jak zrzucą stos puszek z groszkiem i rozsypią cukier, miłe panie z obsługi tylko się uśmiechną, a dziecku wcisną lizaka.
Bo bycie tatusiem to prestiż. Tatusiów zaprasza się do telewizji na czerwoną kanapę i z wypiekami wysłuchuje odkrywczych opowieści o tym, że kupa jest najpierw zielona, a potem nabiera pięknego żółtego koloru i że na kolki najlepszy jest dźwięk suszarki albo odkurzacza. Tatusiom robi się piękne zdjęcia w magazynach (tatuś i córeczka zachlapani farbkami podczas wspólnego malowania zamku, tatuś i synek pomykający na saneczkach z górki itd.) i opisuje ich niezywkłe życie z dziećmi. Niezwykłość owa polega na karmieniu, zabawie, spacerach i ogólnym wychowywaniu potomka, czyli na tym, co kobiety robiły od zawsze, ale widocznie mało spektakularnie, bez fantazji i tego błysku w oku. I dlatego właśnie nikt się nimi nie zachwyca.

Dzisiaj na obiad kurczak w kasztanach z galaretką z czarnej porzeczki. Ciekawe, który facet „obrobiłby” dwójkę dzieci, porozwoził na wszystkie zajęcia pozaszkolne, zrobił zakupy, odkurzył dom, wyprowadził psa, nakarmił szczury i jeszcze wyczarował kurczaka w kasztanach. Żaden. Dlatego właśnie nie obchodzimy Międzynarodowego Dnia Mężczyzny.

kasztany2

Potrzebujemy:

4 udka z kurczka

puszkę jadalnych kasztanów

kasztany

200 g małych, brązowych pieczarek

kasztany1

3 łyżki galaretki z czarnej porzeczki

1/4 kostki rosołowej

sól, pieprz

Kurczaka solimy i obsmażamy z każdej strony. Następnie dusimy pod przykryciem pół godziny. Po tym czasie wrzucamy jadalne kasztany i dusimy kolejne 10 minut. Na osobnej patelni podsmażamy na łyżce masła pieczarki, a następnie dorzucamy je do mięsa, dodajemy trzy łyżki galaretki z czarnej porzeczki oraz pół szklanki rosołu, pieprz i całość dusimy jeszcze 15 minut. Wyjątkowo prosta i przyjemna potrawa (do zrobienia też w tajine). Jemy z ryżem, ciabattą lub kuskus.

kasztany4

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

kasia Marzec 9, 2013 o 1:02 pm

O mamo, ale mi się strasznie to zestawienie kurczaka z kasztanami i galaretką podoba! Super, na pewno przetestuję! (Właśnie oblizuje monitor…)
Co do prestiżowego statutu Tatusia muszę się zgodzić. Osobiście nie rozumiem tego całego zachwytu nad faktem, że facet- „współautor” dziecka nagle zaczął coś przy swoim potomku robić. Cholera, nie dość, że i tak jest w lepszej sytuacji od samego początku, to potem wszyscy padają do stóp, że ten tak dzielnie zmienił dziecku pieluchę! Raz. Albo, że poszedł na spacer. Dwa razy.
Z drugiej strony- wydaje mi się, że cały ten zachwyt jest spowodowany tym, że kiedyś tatusiowie nie robili totalnie nic i teraz- nawet ich niewielki wkład jest doceniany. Mój szanowny rodziciel raz poszedł na zebranie do mnie do szkoły, ale niestety na nie nie dotarł, bo nie wiedział, w której jestem klasie, ani lawet ile mam lat. Do szkoły przyjechał po mnie też tylko raz- szkoda, że pojechał pod podstawówkę, kiedy ja byłam już w liceum. Te nieliczne chwile spędzone z Ojcem czasem były też opłakane w skutkach- siostra podczas dobry spędzonej z wyżej wspomnianym straciła na drabinkach dwa zęby, a ja godzinną wycieczkę rowerową skończyłam w szpitalu ;)
W takiej sytuacji- chyba ja też ulegam ogólnemu zachwytowi i miękną mi kolana na widok tatusia z wózkiem.. Jeszcze tylko nie jestem pewna, czy moje kolana reagują tak z zachwytu, czy z przerażenia ;)

Odpowiedz

Natasza Marzec 9, 2013 o 4:25 pm

:-) Jest coś jeszcze. Kiedy nieopatrznie odpowiesz dziecku, że jesteś zmęczona i nie dasz rady dzisiaj iść z nim na rower, to się dowiesz, że ZAWSZE jesteś zmęczona, a Tata nigdy :-).
Dlatego właśnie należy dopieszczać się pysznym jedzeniem i przy okazji zostać Kulinarną Boginią. Choć oczywiście może się zdarzyć, że Tata zrobi raz spaghetti z gotowym sosem i wszyscy zgodnie zakrzyczą, że Tata doskonale gotuje!!! N.

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: