Kruche naleśniki z truskawkami kontra majtasy ze skóry

przez Natasza w dniu 13 lutego 2013 · 2 odpowiedzi

nalesniki2

Walentynki to dzień wspomnień. To ja dzisiaj o naleśnikach, austriackich galotach ludowych i Kopciuszku spryskanym brokatem.

Dzień, w którym poznałam swojego męża był zarówno bajkowy, lśniący i romantyczny, jak i skrajnie absurdalny. Moja ówczesna redakcja,w której pracowałam, wysłała mnie do Austrii, bym osobiście poznała ten uroczy kraj, a przy okazji zwiedziła targi turystyczne i wywęszyła, co tak naprawdę ojczyzna Mozarta może zaoferować Polakom. Targi miały się rozpocząć wielkim balem. Szef poinformował mnie, że jest to „ten słynny bal Orła Białego, o którym na pewno wiem”, więc muszę uzbroić się w białą kreację i lśnić niczym Kopciuszek, oczywiście już po przeróbce. Polecenie wykonałam. W salonie sukni ślubnych nabyłam białą, przetykaną srebrzystą nitką sukienkę-bezę, a na podmiejskim bazarze złote pantofelki i złotą torebeczkę. Wzięłam nawet kilka lekcji walca, by godnie reprezentować swój kraj. Ogoliłam wszystko to, co było widoczne i nieapetyczne, włosy upięłam w romantyczny kok, w uszy wbiłam sztuczne perły i spryskałam się od stóp do głów brokatem. Błyszczałam piękniej niż wampir Edek w pełnym słońcu.

Niestety…

To nie był Bal Orła Białego, tylko bal… Górnej Austrii, a dokładniej mówiąc bal ludowy!!!! Należało przyjść w stroju narodowym, ewentualnie wieczorowym. Większość panów pomykała więc w krótkich gaciach ze skóry, wełnianych getrach i z piórkiem za uchem, a panie miały kraciaste spódnice i bufiaste bluzeczki. Ja, w swojej białej kreacji wyglądałam rzeczywiście jak Kopciuszek, ale Kopciuszek, który się napruł i pomylił bale. I właśnie w tym tłumie wypatrzył mnie mój przyszły mąż, który również nie doczytał dokładnie zaproszenia (poprzestał na słowie bal) i wbił się w smoking oraz lakierki. Byłam jedyną osobą, która pasowała do jego stroju, więc na wszelki wypadek tańczyliśmy ze sobą bez przerwy, udając, że biała sukienka i smoking to nasze stroje narodowe, a skąd pochodzimy – nie powiemy. Na pytania innych milczeliśmy zgodnie zapychając sobie usta naleśnikami z truskawkami. Trzy lata później dokładnie w tych samych kreacjach wzięliśmy ślub. Na cześć tego wydarzenia na specjalne okazje jemy absolutnie genialne i kruche naleśniki, zawsze w truskawkami, choćby mrożonymi.

 truskawki

Na wybitnie romantyczne i austriacko kojarzące się naleśniki potrzebujemy:

6 łyżek mąki

250 ml mleka

3 jajka

szczyptę soli

2 łyżku cukru

30 g rozpuszczonego masła

Jeśli chcemy więcej naleśników, całość składników podwajamy, ta ilość starcza na około 8 porcji.

nalesniki5

Mąkę dodajemy do mleka i ucieramy mikserem. Dodajemy jajka, sól i cukier oraz rozpuszczone masło i całość dokładnie mieszamy, aż powstanie jednolity płyn.

nalesniki1

A potem smażymy, nakładamy truskawki i polewamy jogurtem! Możemy też odziać się w ślubną sukienkę i odtańczyć taniec ludowy Górnej Austrii. Jodłując przy tym rzewnie.

nalesniki3

nalesniki4

Truskawkowych Walentynek życzy chilifiga!!!

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

magma Luty 13, 2013 o 8:46 pm

pyszne naleśniki z truskawkami, już tak strasznie nie mogę się doczekać sezonu na truskawki:)

Odpowiedz

kasia Luty 14, 2013 o 9:06 pm

haha super historia i super naleśniki :)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: