Konfitura z zielonych pomidorów i pająk samobójca

przez Monika w dniu 16 października 2013 · 4 odpowiedzi

konfitura pomidorŻywieniowa wariatka wpadła do domu z siedmioma siatami pełnymi żarcia. Norma. Już chciała je położyć na kuchennym blacie, wyszorowanym przed wyjściem z domu (co zapobiega wylizywaniu blatu przez siwą sukę). Już, już… wrzask, rzucanie siatami, wymachy ramion jak przy rzucie młotem i szybki powrót sprintem do przedsionka. Bowiem na blacie zobaczyła to, czego nienawidzi bardziej niż białych kozaków i ptasich kup na stole na tarasie.

Na blacie siedział pająk. A raczej leżał. Przytulony do blatu. Bezczelnie. Chudy, ale naprawdę wieeelki. Wyglądał, jakby się zmęczył spacerowaniem i zasnął w niezbyt stosownym miejscu. Żywieniowa mogłaby przysiąc, że jedną nogę podłożył sobie dla wygody pod głowę. Kretyn! Złośliwy kretyn! No niech by zasnął w garażu, albo na dachu, najlepiej na księżycu, ale nie w mojej kuchni.

Żywieniowa na palcach (stóp oczywiście), powolutku wyszła z przedsionka i zbliżyła się do kuchni. Na wszelki wypadek wsparta o ścianę, bo gdyby pająk wykonał nagłe „uhuuu”, mogłaby zemdleć (do galopującej arachnofobii już się kiedyś przyznałam prawda?). Hmmm, leży nadal, ale przecież mój kłus w trakcie ucieczki musiał go obudzić. Może szedł i akurat tam zemdlał? Albo zdechł!? No sekcji mu nie zrobię, więc należy przyjąć jakąś bardziej prawdopodobna hipotezę… Samobójca! Rzucił się w sufitu. Tak, to możliwe. Faktycznie, on jest nawet jakoś do blatu lekko przyklejony. Brrr. No chyba, że się poślizgnął, walnął łbem i trach, koniec!

konfitura pomidor1Zagadkę rozwiązała siwa suka. Zaciekawiona lub zazdrosna, że jej pani poświęca większą uwagę komuś/czemuś innemu, wsparła się łapami o blat, przysunęła pysk do zwłok pająka i powąchała go. To znaczy wciągnęła go do nosa, następnie parskając i podskakując wydmuchnęła go z powrotem, ale na podłogę. Mam genialnego psa! Nie dość, że pomaga posprzątać pająka z blatu (ja bym pewnie musiała czekać na powrót do domu kogoś odważniejszego i w tym czasie głodować) to prawdopodobnie ona zamordowała gnojka! Zawsze, kiedy wracam do domu, on wspina się przednimi łapami na brzeg blatu kuchennego, bo wtedy widzi przez okno kto przyjechał! Mądra bestia, nie dość, że uwielbia warzywa i owoce, to jeszcze sprząta pająki.

Skończyło się dobrze, ale taka sytuacja i tak wymaga odreagowania. Czyli jedzenie. Ale taką „przygodę” można odreagować wyłącznie czymś objechanym. Hmmmm.

Konfitura z zielnych pomidorów

konfitura pomidor2- 1,5 kg pomidorów, zielonych, twardych

- 3/4 szklanki cukru

Pomidory myjemy, kroimy na kawałki, wrzucamy do gara i dusimy, aż odparują. W międzyczasie dorzucamy oczywiście cukier. Odparowujemy tak długo, aż breja uzyska właściwą konsystencję.

Jak to smakuje? Po pierwszej godzinie makabra – pachnie jak osłodzona pomidorowa. Po kolejnych godzinach zapach się zmienia, na korzyść. Finalnie konfitura jest… inna, ale smaczna. Coś jakby z agrestem? O ile mnie pamięć nie myli, to może nieźle pasować do mięsa – o ile dobrze pamiętam jak smakuje mięso;-) I do serów! Też. Mniam. No to do wyparzonych, malutkich słoiczków marsz i czekamy na serową lub mięsną (brrr) okazję. 

{ 4 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

PrzemoK Październik 16, 2013 o 10:52 pm

No nareszcie!!

Mam zieleniejące (mam wrażenie, że coraz bardziej) pomidory w ogrodzie i czekałem na ten przepis. Ale szczerze powiem, że spodziewałem się przy nim jakichś fikołków a tu prościzna. Nie wiem czy przypadkiem nie jestem zawiedziony…sprawdzę ;)
PKo

Odpowiedz

Monika Październik 17, 2013 o 8:35 am

hihi, chciałam kombinować, ale w sumie – jak dla mnie – dżem z pomidorów jest wystarczającym fikołkiem;-) A smak ma na tyle wyrazisty i charakterystyczny, że łatwo przekombinować. Stąd prościzna:-)

Odpowiedz

gin Październik 18, 2013 o 9:55 pm

Konfitura z pomidorów, no no… Bardzo ciekawy pomysł :)
A pajęcza historia genialna, aż łzy w oczach mam ze śmiechu. Fantastycznie to opisałaś! No i całą sytuacja jest mi bardzo bliska, sama zmierzam się z takimi od czasu do czasu… ;)

Odpowiedz

Monika Październik 19, 2013 o 2:32 pm

Ja chyba powinnam odpalić osobnego bloga z pajęczymi historiami…;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: