Kiełki z sezamem i tort z pająkiem

przez Monika w dniu 13 marca 2013 · 4 odpowiedzi

kiełki z sezamem1Żywieniowa wariatka nie jest przesądna. W życiu! Absolutnie! Wierzy w naukę i słupki, musi więc gardzić zabobonami. Do czarnych kotów się uśmiecha, ewentualnie szczuje je psem, ale to tylko wtedy, gdy usiłują załatwić potrzebę fizjologiczną akurat w jej ogródku. Ale obok nauki jest jednak COŚ, przeznaczenie, bo wszystko dzieje się „po coś”. Nawet w kuchni i jadalni. Los bywa złośliwy i testuje nas czasem także w tej dziedzinie życia. Trudno w to nie wierzyć, zwłaszcza gdy przytrafia się… historyjka jeszcze ciepła.

Dosłownie w ostatnią niedzielę żywieniowa wariatka wyprawiła jednej ze swoich słodkich długowłosych bestii urodziny. Goście pochłonęli ledwo połowę czekoladowego tortu z różowistą Hallo Kity na wierzchu, symbolicznie, wiadomo, po czym uwagę skupili na innych domowej roboty smakołykach. Drugie pół tortu zaległo w garażu. Tak, z premedytacją zostało wyekspediowane właśnie tam. Wyrzucić nie wypada, bo jedzenia się nie wyrzuca, a tort to kaloryczna słodko-tłusta masakra, więc trzeba ją wstawić do garażu, żeby zupełnie przez przypadek o niej zapomnieć, żeby spleśniała i wtedy można z czystym sumieniem posłać karton do kubła na śmieci.

kiełki z sezamem2Jednak, prawdopodobnie z powodu nadużywania produktów spożywczych mających zbawienny wpływ na pamięć: „Pamięęętaj o tooorcie w garaaażu!” przemknęło żywieniowej przez myśl. A nawet przelatywało regularnie. „Może go jednak zjeść? Poświęcę się i zjem, żeby nie kusiło dzieci. Nie! To zbrodnia przeciwko własnemu zdrowiu!”. Przez cały poniedziałek była twarda, we wtorek od rana po prostu skała, koło południa osiągnęła apogeum silnej woli i… postanowiła sprawdzić własną paszczą czy tort już może zaczął się psuć na tyle, że można go wreszcie wyrzucić, żeby nie kusił. Zakradła się więc po cichu i na palcach do garażu, bo po takie tony cukru można sięgać tylko cichaczem, żeby los nie zauważył i nie zakrzyknął: „Zdurniałaś? Zobacz jak ci dupa rośnie!”. Delikatnie, bezszelestnie chwyciła karton i już miała go dyskretnie wepchnąć pod wielką polarową bluzę, gdy zobaczyła, że na kartonie siedzi pająk. Patrzył czy nie, nadgryzł tort czy nie, nie miało znaczenia. Żywieniowa tak kosmicznie boi się pająków, że odruch mógł być tylko jeden… Karton z pająkiem i tortem poszybował wysoko, w powietrzu zrobił potrójne salto mortale, następnie karton zrzucił bezczelnie wieczko, zrobił jeszcze pół obrotu i wylądował na dachu samochodu. A żywieniowa wbiegła z wrzaskiem do domu, żeby szukać ratunku. Siwa merdała ogonem, wyglądało na to, że rozumie, że jednoczy się w bólu… Bardzo mądry pies! Chcąc nie chcąc, wariatka musiała usunąć ślady zbrodni zanim wróci rodzinka i długowłose bestie zobaczą skrzywdzoną i rozbabraną Hallo Kity, a ich tata obejrzy samochód. Z obrzydzeniem i nie bez trudu zgarnęła resztki tortu, być może z pochowanym w nich pająkiem, na pewno z jednym okiem Kitki.

 - Nie powinnam, jednak nie powinnam podjadać tortu! Tort to zbrodnia przeciwko ludzkości! – chlipała w kuchni. Na pocieszenie przygotowała michę prażonych kiełków z czarnym sezamem. Do tej przekąski los się nie przyczepi i nie doświadczy jej boleśnie. Może więc wcinać bezkarnie i zacząć myśleć o tym, że zbliżają się święta, więc już niebawem zacznie szykować mnóstwo smakołyków, ale los zwykle pozwala na świąteczne wielkie żarcie, więc nie powinno się nic złowieszczego wydarzyć.

Kiełki z sezamem

kiełki z sezamem3Każdy zdrowy normalny człowiek ma odruch podgryzania. A z nałogami czasem nie umiemy walczyć, ale warto podmienić zły nałóg na lepszy;-) Zamiast chipsów, prażynek i nachosów proponuję prażone kiełki z czarnym sezamem.

- 1-2 łyżki czarnego sezamu

- łyżka oleju rzepakowego

- sól

- ewentualnie pikantne przyprawy, jeśli ktoś lubi ostre przekąski

- jedno opakowanie kiełków (specjalna mieszanka z krótszymi kiełkami przeznaczonymi do prażenia/smażenia – w sklepach ze zdrową żywnością i niektórych marketach; można też wyhodować samemu np. z ciecierzycy, fasoli Mung i zielonej soczewicy)

Sezam najpierw prażymy z kilkoma kroplami oleju (będzie pachnący i błyszczący), następnie na reszcie oleju prażymy przez chwilę kiełki. Mieszamy z sezamem, przyprawiamy. Już. Uprzedzam, że kiełki w takiej formie to nałóg tak silny, że zdjęcia udało mi się zrobić dopiero za którymś podejściem – wcześniej wszystko znikało zanim włączyłam aparat. Smacznego!

kiełki z sezamem4

PS. Diety lecznicze online - zapraszam tutaj

{ 4 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Patyska Marzec 13, 2013 o 3:49 pm

Monia, chyba Ci oddam swojego transparentnego kloca… ;)

Odpowiedz

Monika Marzec 13, 2013 o 3:54 pm

No coś Ty! Za to, że się zachowuję jak wariatka na widok zwykłego pająka?;-)
Hahaha, a najlepsze jest to, że jak ktoś nie wie o co chodzi, to może mieć dziwne skojarzenia dot. „transparentnego kloca”;-)

Odpowiedz

Patyska Marzec 13, 2013 o 5:05 pm

Wiesz, że nie za to :) A transparentnego kloca użyłam z premedytacją ;P

Odpowiedz

Natasza Marzec 13, 2013 o 6:16 pm

No, ja się na chwilę pogubiłam. Transparentny kloc, Boże…

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: