warzywa

Zupa dyniowa z imbirem

przez Monika w dniu 25 listopada 2016 · 0 odpowiedzi

dyniowa z imbiremPrzepraszam! Tak wiem, kryzys był zdecydowanie za długi. Ale w ostatnich miesiącach, zwłaszcza od września, wolne popołudnia zamieniły się w rajd między zajęciami dodatkowymi krnąbrnych córeczek, kumpelskimi spotkaniami smarkaczy, kindebralami i innymi spotkaniami na najwyższym szczeblu itp. Między szkołę a zajęcia popołudniowe trudno było upchnąć coś więcej niż ogórkową z mrożonki, kuskus z warzywami meksykańskimi z mrożonki (z mrożonki te warzywa, nie kuskus;-) lub pierogami „domowej roboty”… Czyli zrobionymi w domu, ale nie moim. Komponowanie wykwintnego menu przegrało z radą szkoły i… jogą, bo jednak dupę czasem trzeba było ruszyć, zwłaszcza wobec wizji dziwnych cyfr pojawiających się na wadze.

Wracam jednak, wracam. Ale nie w poczuciu ważnej misji, że sobie beze mnie nie poradzicie czy coś. Po prostu rzygam pierogami i ogórkową! ;-)

Krem z dyni z imbirem

Natchnęły mnie właśnie kumpelki z Rady Szkoły. Kiedy to między ustaleniami dotyczącymi kiermaszu szkolnego a podliczaniem forsy na nagrody dla uczniów stękały w zachwytach nad zupą dyniową z imbirem. Przejęta szkolnymi paragonami nie dosłyszałam przepisu, ale wobec faktu obudzenia się znów gdzieś tam żywieniowej wariatki, postanowiłam uskutecznić improwizację na ten temat. Wyszła boska! Potrzebne:

dyniowa z imbirem2- pół średniej dyni muscat (ewentualnie innej, ale jestem fanką tej ze względu na łatwe obieranie, grubą warstwę miąższu, boski kolor)

- duża czerwona cebula

- 3 łyżki oleju kokosowego lub rzepakowego

- korzeń imbiru wielkości dużego kciuka, naprawdę dużego!

- puszka mleka kokosowego „bez bez bez”, czyli po prostu mleka kokosowego

- wywar z włoszczyzny, ewentualnie kostki bulionu (ale bez syfu i oleju palmowego oczywiście!)

Dynię obieramy (pestki rzucamy psu, żeby się przy okazji pozbył robali i przestał szurać dupskiem na dywanie, gdy swędzi), kroimy w kawałki i razem z pokrojoną cebulą dusimy w dużym garnku na tłuszczu. Następnie dolewamy wodę (w której wcześniej gotowaliśmy włoszczyznę, jeden pęczek, lub rozrobiony bulion) tak, aby prawie całkowicie przykryć dynię. Gotujemy do miękkości. Dodajemy starty na drobnych oczkach imbir (zbieramy także sok!) i miksujemy całość blenderem na kremik. Dodajemy mleko kokosowe (uwaga! Tylko to gęste, które zawiesza się pod „sufitem” puszki, gdy ta postoi troszkę w spokoju). Miksujemy znów. Próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy. Odrobiną soli, ale przede wszystkim imbirem! Jego smak musi być wyraźnie wyczuwalny, żeby przełamać słodkawy i lekko mdły kokos. Ten kontrast jest po prostu zniewalający!

W razie potrzeby można też dodać wody. Nie zaszkodzi, a antyrakowo pomoże odrobina kurkumy (zginie zarówno kolor, jak i smak).

Podajemy sam krem lub (jeśli mamy w planie raczej napchanie wygłodniałej rodziny a nie menu degustacyjne na imprezę z „żonami Hollywood”) z makaronem, zwykłym lub ryżowym. Smacznego!

Monika

Ps. Tak, obiecuję, że będą jeszcze przepisy. Nie mam innego wyjścia, skoro już nawet sąsiadka rzuciła mi ostatnio z wyrzutem: „przeginasz”. (Justyna wijaj na kawę!)

Natasza (z którą razem chilifigę odpaliłyśmy), jak pewnie zauważyliście, zrezygnowała ze skrobania marchewek na rzecz skrobania kolejnych książek. Blogowanie z braku czasu musiała sobie odpuścić już ponad rok temu. Stąd tylko moje wpisy od dłuższego czasu. Gdybyście między gotowaniem znaleźli czas na czytanie, to Nataszę znajdziecie tu: https://www.facebook.com/natasza.socha?fref=ts

dyniowa z imbirem3

 

Sałatka z gruszką i serem pleśniowym

przez Monika w dniu 14 czerwca 2016 · 2 odpowiedzi

sałatka z gruszką2Po czym poznać czerwiec? Po wycieczkach szkolnych!  Czy Wasze dzieci lubią, kiedy się zgłaszacie na opiekunów wycieczek? Jeśli w ogóle to robicie! Martyna na samo pytanie, czy przydałby się do pomocy ktoś z rodziców, szybciutko rzuciła:

- Nawet o tym nie myśl!

No cóż, podobno powinnam się cieszyć, że moje dzieci są samodzielne;-)

Czekam na czas, kiedy będą sobie samodzielnie szykować wałówkę do szkoły;-) Ja ostatnio pasjami pochłaniam i zabieram na wynos z domu sałatkę z gruszką. A połączenie smaków to patent koleżanki Anki. Mniam!

Sałatka z gruszką i serem pleśniowym

Kluczowe składniki to trzy pierwsze z wymienionych niżej. Natomiast nasiona tak naprawdę można dawać różniste, co tylko macie w domu.

IMG_5791- rukola

- gruszka

- ser pleśniowy miękki (taki z niebieską pleśnią w środku i białą na brzegach)

- oliwa z oliwek (lub olej lniany), i z żadnym sosem już bym tu nie kombinowała, żeby nie zabić połaczenia smaków samej sałatki

- nasiona - ja dałam pestki dyni oraz chia, ale równie dobrze sprawi się słonecznik i siemię lniane albo orzechy.

Przygotowanie – na rukolę rzucamy od niechcenia kawałki gruszki, sera, posypujemy nasionami, skrapiamy skąpo oliwą. I już. Gotowe!

A ponieważ mamy czerwiec, to między wycieczkami szkolnymi wypada wykombinować coś z truskawek. Chodzą mi dwa przepisy po głowie, trzymajcie kciuki.

Monia

sałatka z gruszką1

sałatka z gruszką3

 

sałatka z gruszką4

 

 

Springrollsy i gotu kola

przez Monika w dniu 2 czerwca 2016 · 0 odpowiedzi

springrollsy z ziolami8Żywieniowa wariatka zauważyła, że wraz z wiekiem zniknął szykowny błysk, który kiedyś pojawiał się w uśmiechu. W związku z tym zdecydowała się na wybielanie zębów, żeby ciut bardziej jednak różnić się od nutrii. Nakładka na zęby, specjalny specyfik w odlotowych strzykawkach oraz proste, banalne, niepozorne zalecenie - biała dieta przez kilka dni wybielania i 48 h po. Nic trudnego? Tak się tylko wydawało!

Kawa okazała się najmniejszym problemem, bo można ją wypić skoro świt, ostudzoną i mocno zabieloną mlekiem. Można ją pić jeszcze z nakładką na zębach. Najlepiej oczywiście wciągać ją przez słomkę, aby wpadała wprost do przełyku. Żywieniowa wyglądała jak poczwara na głodzie, ale porcję kofeiny pochłaniała z satysfakcją. Gorzej, że jasne kasze z białymi szparagami, cieciorką, a także ser kozi i banany znudziły się po jednym dniu. I wtedy właśnie nadszedł głód straszliwy. Głód warzyw i owoców. Kolorowych. Papryka, pomidor, ogórek, granat, zielsko. Chcę kolorów! Tęczę mogłabym żreć łyżką. Nie spodziewałam się, że wybielanie kłów może pokazać, jak bardzo organizm dopomina się o różne witaminy…

W nagrodę po trudnym tygodniu żarłam warzywa, garściami. Dla niepoznaki zawinięte w biały papier ryżowy.

Springrollsy i gotu kola

springrollsy z ziolami1Gotu kola to śliczne zielsko. Jedna z najważniejszych roślin w ajurwedzie. I jedna z najważniejszych roślin w diecie słoni, które podobno właśnie dzięki niej są bardzo, jak by to nazwać, pamiętliwe. Może i mi pomoże. Przestanę robić głupie miny, kiedy gdzieś pędzę, ale potem nie pamiętam po co… Zawarte w niej związki mają korzystny wpływ na skórę i paznokcie. To świetnie, niech chociaż moja skóra i paznokcie wyglądają w miarę, skoro zęby po powrocie do żarcia zielska znów zapomniały co to śnieżna biel. Pozostałe zastosowania i fenomenalne właściwości lecznicze tego ziółka w linku.

Gotu kola jest też bardzo ładna, efektownie, żeby nie powiedzieć efekciarsko wypada na talerzu. Dlatego wyeksponowałam ją w springrollsach. Do rollsów przydadzą się też:

springrollsy z ziolami- warzywa różniste: papryka, seler naciowy, marchew, ogórek i co tam Wam się jeszcze napatoczy

- papier ryżowy

- liście gotu kola (ewentualnie inne ładne, ozdobne liście ziół)

- guacamole bardzo cytrynowe (czyli mała modyfikacja tego tutaj - tylko odrobina czosnku, a sporo soku z cytryny)

Warzywa kroimy w słupki. Papier ryżowy namaczamy na chwilkę w wodzie, układamy na dużym talerzu, układamy najpierw liście, na nich warzywa i zawijamy (patrz fotki). Pochłaniamy z dodatkiem gęstego sosu na bazie awokado, cytryn, odrobiny czosnku. Tu także można jeszcze dodać zioła. 

Smacznego!/Monia

springrollsy z ziolami5

springrollsy z ziolami6

springrollsy z ziolami2

springrollsy z ziolami7

springrollsy z ziolami9

Spaghetti z cukinii z ziołami

przez Monika w dniu 11 maja 2016 · 0 odpowiedzi

spaghetti z cukinii2  Poczekam sobie grzecznie i cierpliwie, aż wypełzną z czarnej ziemi posiane własnoręcznie cukinie. I patisony – ale to symbolicznie, bo od dziecka fascynował mnie ich porąbany kształt. Natomiast na cukinie czekam z utęsknieniem. I nie jest ważne, że koleżanka N. wysiała to warzywo prawdopodobnie garścią, jak zboże. W każdym wolnym zakamarku ogrodu. Nie wiem tego na pewno, ale tak wnoszę z ilości, jakie mi w ubiegłym roku dostarczała - bo nie przeje sama.

Ja cukinię pochłonę w każdej ilości (kalorii tyle, co nic, więc polecam na diecie!). W tym roku będę potrzebowała jej bardzo dużo, bo rodzina oszalała na punkcie warzywnego makaronu!

Spaghetti z cukinii z ziołami

Potrzebna będzie oczywiście specjalna obieraczka lub temperówka. Znajdziecie bez problemu jedno lub drugie w sklepach internetowych. Do tego:

spaghetti z cukinii3- młoda cukinia razy 2 

- 2 łyżki oliwy z oliwek

- czosnek, ok. 2-3 ząbki

- orzeszki piniowe (2-3 łyżki)

- zioła – ja dałam liście wasabi, japońskiego chrzanu (zerknijcie na jego zalety prozdrowotne!)

- odrobina soli

Cukinie obieramy ze skóry, następnie wykonujemy makaron. Na patelni podgrzewamy oliwę (delikatnie, żeby nie zaczęła dymić) i na niej powolutku szklimy czosnek w plasterkach. Oprószamy solą i wrzucamy makaron z cukinii. Dosłownie na 2 minuty, podgrzewamy i mieszamy. 

wasabi liscUwaga! Jeśli wykonujecie większą ilość, to należy to robić etapami,  żeby cukiniowe nitki równomiernie i szybko się zeszkliły, a nie zaczęły puszczać soku i się dusić.

Pod koniec dorzucamy aromatyczne zioła. Bo cukinia kocha wchłaniać różne aromaty! Ja dorzuciłam pocięte w wąskie paski liście wasabi. Tak, liście też są jadalne, w dodatku bardzo zdrowe:-) W dodatku ogrodom ziołowym udało się to, co wydawało się niemożliwe, czyli wyhodować wasabi w Europie. Bo podobno wasabi rośnie tylko w bardzo czystych rejonach Japonii, nad krystalicznie czystymi strumieniami. A teraz można mieć swój chrzan japoński w doniczce bądź gruncie! I rozkładać gości na łopatki – wystarczy proste danie, ale ten dodatek świeżego wasabi robi wrażenie.

Cukiniowy makaron podajemy z orzeszkami piniowymi, uprażonymi wcześniej na suchej patelni. I uwaga! Jeśli dotąd domownicy wytrzymali z daleka od kuchni, to na tym etapie wybuchowa mieszanka wszystkich zapachów nie pozwoli zostać im tam, gdzie dotąd byli…

Smacznego!
Monia 

spaghetti z cukinii

Buraki z pomarańczami i ziołową nutą

przez Monika w dniu 3 maja 2016 · 4 odpowiedzi

buraki zpomarańczami  Żywieniowa wariatka próbuje pozbyć się czegoś, co przylgnęło do jej tyłka podczas zimy. I do ud też, bezczelnie zupełnie się przykleiło coś, co nie pozwala się wcisnąć w ulubione portki. Czas przeskoczyć na pudełeczka, w przeciwnym razie przyjdzie mi paradować latem w długich kieckach i w porąbanym kapeluszu. Kapelusz w celu takim, żeby odwracać uwagę od dolnych partii ciała.

Przerzuciła się zatem wariatka na pudełeczka. W jednym buraki, w drugim pomarańcze - tylko że buraki zostały pokrojone nożem, który sekundy wcześniej torturował pomarańcze. I nagle buraki zyskały zupełnie nowy smak! Świetny. Zatem w domu ponowne testy, do tego trochę nasion chia, żeby było na bogato. Ale czegoś jeszcze brakowało. Było nieźle, ale nie doskonale. I wtedy podeszłam do tej części kuchni, w której blat zastawiony jest od niedawna ziołami. Uczę się je utykać w dużych ilościach do żarcia. Tak, żeby umieć korzystać z nich w sposób ciut bardziej wysublimowany niż banalna bazylia do mozarelli z pomidorami. No właśnie, okazuje się, że bazylia bazylii nie równa! Dorzuciłam do nowej sałatki liście bazylii rosyjskiej. Od tej zwykłej, znanej z marketów są mniejsze, ciemniejsze, mocniejsze, a przede wszystkim bardzo aromatyczne. Taka bazyliowa arystokracja, która mi ubrała i wykończyła sałatkę. Nie tą jedną zresztą;-)

Sałatka z buraków i pomarańczy

buraki zpomarańczami3Do sałatki wepchniemy:

- 2 pomarańcze

- 3 niewielkie buraki (ugotowane lub upieczone)

- czubatą łychę nasion chia

- liście bazylii rosyjskiej

- łyżkę soku z cytryny

Po prostu wszystko na kawałki (z wyjątkiem chia oczywiście) i do michy. Banał. A efekt bardzo ciekawy.  

Gdybyście chcieli spróbować jaka jest różnica między zwyklastą bazylią marketową a taką właśnie, to polecam ogrodyziolowe.pl. Tu prawie 30 gatunków samej bazylii. A przy okazji zamówcie koniecznie gotu kola i rukiew wodną (!!!). Resztę pozostawiam waszym apetytom i fantazji.

Wcinajcie zioła! Dużo! Wszystkie mają właściwości prozdrowotne, a wiele z nich (w tym m.in. bazylia) działanie antyrakowe. Dlatego warto wbić sobie do łba, że zioła mają być w menu codziennie, pod byle pretekstem. Bazylia dodatkowo działa uspokajająco, więc w razie stresów w pracy sałatka z bazylią, kwiat lotosu i przeciągłe, głośne „ommmmmmm”. I duży luz.
Smacznego!
Monika

buraki zpomarańczami2

Fenkuł duszony w winie

przez Monika w dniu 16 marca 2016 · 0 odpowiedzi

fenkul w winie   Młodsze dziecię żywieniowej wariatki, 8 letnie już, zapragnęło tańczyć. Zapragnęło też zaskoczyć instruktorów swoją energią na obozie tanecznym. No ale jak puścić na obóz małolatę, która wybrzydza podczas posiłków, wydłubuje widelcem nawet najdrobniejsze kawałki zielska z kaszy, mdleje na widok pomidora, papryki czy cebuli? Otóż trzeba małolacie uświadomić, że obozy są dla dzieci wszystkożernych lub przynajmniej prawiewszystkożernych! Efekt może być całkiem zadowalający.

Kiedy w marcu wpadłam do szkoły zapłacić za obiady w stołówce, przemiła pani zapytała, czy z Majką wszystko ok. Bo ona przychodzi – uwaga – po dokładki surówki  (pierwsza porcja kapusty w życiu, bo wcześniej nie dała się przekonać!). Dwie dokładki! Czyli w sumie trzy porcje. Na talerzu zostawia tylko to, czego naprawdę wybitnie nie lubi. Dumna byłam niesłychanie:

- Majuś, jestem z Ciebie mega dumna! Jakie to szczęście mieć córeczki, które wiedzą, że zdrowe jedzenie jest ważne!

Majka szybko zgasiła mój entuzjazm:

- Mamo, ja to jem tylko dlatego, żeby jechać na obóz!

No fakt, metoda wychowawcza średnia, ale dla żywieniowej wariatki liczy się oczywiście efekt;-) A może na stałe Majka zacznie jeść więcej produktów? Byłoby świetnie, bo mam dosyć monotematycznych obiadów. Z tej radości postanowiłam zaszaleć. Fenkuł. Fenkuł duszony w białym winie będzie na taką okazję świetny.

Fenkuł duszony w winie

Fenkuł, czyli koper włoski, dotąd kojarzył mi się wyłącznie z herbatkami wzmacniającymi laktację. Tymczasem jest on bogaty w wit. C , potas (obniża ciśnienie krwi), błonnik pokarmowy, a przy tym ma niewiele kalorii. Ponadto eliminuje wzdęcia. Tyle tych najważniejszych – dla mnie wystarczająco, żeby go wcinać! A w takim daniu jest bardzo zaskakujący. U mnie w ilościach sporych, bo się rozpędziłam, ale spokojnie można wykonać degustacyjnie, mniej, dzieląc powyższe ilości produktów.

fenkul w winie3- 4 fenkuły

- szklanka białego wina wytrawnego

- 2 spore łyżki masła klarowanego (ewentualnie łyżka oleju rzepakowego i 50 g normalnego masła)

- szczypta soli

- ser parmigiano reggiano

Fenkułowi obcinamy „stopę” oraz zielone badyle (zostawcie trochę drobnego zielonego do dekoracji), obieramy z jednej wierzchniej łuski. Myjemy, osuszamy. Kroimy w cienkie plastry. Wąchamy i się zachwycamy! Wrzucamy na patelnię i smażymy chwilę na oleju bądź maśle klarowanym (ok. 4 minuty). Zalewamy winem i ogrzewamy dalej, żeby alkohol odparował, a smaczek pozostał. Dusimy do momentu, kiedy koper zrobi się szklisty – będzie już bardziej miękki niż surowy, a jednocześnie pozostanie częściowo chrupki, nie będzie się rozpadał. Kiedy taki się właśnie stanie, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na ok. 2 minuty. Następnie wykładamy na talerze i podajemy z tartym serem parmigiano reggiano.  Warto podać z kawałkami pomarańczy, bo jeśli ktoś nie lubi takich anyżowych, dość mdłych smaków, to można go złamać właśnie skrapiając całość sokiem z pomarańczy.

I jeszcze to dzisiejsze słońce! Chce mi się więcej takich lekkich pysznych dań. Grrrr.

fenkul w winie1