Przepisy

Springrollsy i gotu kola

przez Monika w dniu 2 czerwca 2016 · 0 odpowiedzi

springrollsy z ziolami8Żywieniowa wariatka zauważyła, że wraz z wiekiem zniknął szykowny błysk, który kiedyś pojawiał się w uśmiechu. W związku z tym zdecydowała się na wybielanie zębów, żeby ciut bardziej jednak różnić się od nutrii. Nakładka na zęby, specjalny specyfik w odlotowych strzykawkach oraz proste, banalne, niepozorne zalecenie - biała dieta przez kilka dni wybielania i 48 h po. Nic trudnego? Tak się tylko wydawało!

Kawa okazała się najmniejszym problemem, bo można ją wypić skoro świt, ostudzoną i mocno zabieloną mlekiem. Można ją pić jeszcze z nakładką na zębach. Najlepiej oczywiście wciągać ją przez słomkę, aby wpadała wprost do przełyku. Żywieniowa wyglądała jak poczwara na głodzie, ale porcję kofeiny pochłaniała z satysfakcją. Gorzej, że jasne kasze z białymi szparagami, cieciorką, a także ser kozi i banany znudziły się po jednym dniu. I wtedy właśnie nadszedł głód straszliwy. Głód warzyw i owoców. Kolorowych. Papryka, pomidor, ogórek, granat, zielsko. Chcę kolorów! Tęczę mogłabym żreć łyżką. Nie spodziewałam się, że wybielanie kłów może pokazać, jak bardzo organizm dopomina się o różne witaminy…

W nagrodę po trudnym tygodniu żarłam warzywa, garściami. Dla niepoznaki zawinięte w biały papier ryżowy.

Springrollsy i gotu kola

springrollsy z ziolami1Gotu kola to śliczne zielsko. Jedna z najważniejszych roślin w ajurwedzie. I jedna z najważniejszych roślin w diecie słoni, które podobno właśnie dzięki niej są bardzo, jak by to nazwać, pamiętliwe. Może i mi pomoże. Przestanę robić głupie miny, kiedy gdzieś pędzę, ale potem nie pamiętam po co… Zawarte w niej związki mają korzystny wpływ na skórę i paznokcie. To świetnie, niech chociaż moja skóra i paznokcie wyglądają w miarę, skoro zęby po powrocie do żarcia zielska znów zapomniały co to śnieżna biel. Pozostałe zastosowania i fenomenalne właściwości lecznicze tego ziółka w linku.

Gotu kola jest też bardzo ładna, efektownie, żeby nie powiedzieć efekciarsko wypada na talerzu. Dlatego wyeksponowałam ją w springrollsach. Do rollsów przydadzą się też:

springrollsy z ziolami- warzywa różniste: papryka, seler naciowy, marchew, ogórek i co tam Wam się jeszcze napatoczy

- papier ryżowy

- liście gotu kola (ewentualnie inne ładne, ozdobne liście ziół)

- guacamole bardzo cytrynowe (czyli mała modyfikacja tego tutaj - tylko odrobina czosnku, a sporo soku z cytryny)

Warzywa kroimy w słupki. Papier ryżowy namaczamy na chwilkę w wodzie, układamy na dużym talerzu, układamy najpierw liście, na nich warzywa i zawijamy (patrz fotki). Pochłaniamy z dodatkiem gęstego sosu na bazie awokado, cytryn, odrobiny czosnku. Tu także można jeszcze dodać zioła. 

Smacznego!/Monia

springrollsy z ziolami5

springrollsy z ziolami6

springrollsy z ziolami2

springrollsy z ziolami7

springrollsy z ziolami9

Spaghetti z cukinii z ziołami

przez Monika w dniu 11 maja 2016 · 0 odpowiedzi

spaghetti z cukinii2  Poczekam sobie grzecznie i cierpliwie, aż wypełzną z czarnej ziemi posiane własnoręcznie cukinie. I patisony – ale to symbolicznie, bo od dziecka fascynował mnie ich porąbany kształt. Natomiast na cukinie czekam z utęsknieniem. I nie jest ważne, że koleżanka N. wysiała to warzywo prawdopodobnie garścią, jak zboże. W każdym wolnym zakamarku ogrodu. Nie wiem tego na pewno, ale tak wnoszę z ilości, jakie mi w ubiegłym roku dostarczała - bo nie przeje sama.

Ja cukinię pochłonę w każdej ilości (kalorii tyle, co nic, więc polecam na diecie!). W tym roku będę potrzebowała jej bardzo dużo, bo rodzina oszalała na punkcie warzywnego makaronu!

Spaghetti z cukinii z ziołami

Potrzebna będzie oczywiście specjalna obieraczka lub temperówka. Znajdziecie bez problemu jedno lub drugie w sklepach internetowych. Do tego:

spaghetti z cukinii3- młoda cukinia razy 2 

- 2 łyżki oliwy z oliwek

- czosnek, ok. 2-3 ząbki

- orzeszki piniowe (2-3 łyżki)

- zioła – ja dałam liście wasabi, japońskiego chrzanu (zerknijcie na jego zalety prozdrowotne!)

- odrobina soli

Cukinie obieramy ze skóry, następnie wykonujemy makaron. Na patelni podgrzewamy oliwę (delikatnie, żeby nie zaczęła dymić) i na niej powolutku szklimy czosnek w plasterkach. Oprószamy solą i wrzucamy makaron z cukinii. Dosłownie na 2 minuty, podgrzewamy i mieszamy. 

wasabi liscUwaga! Jeśli wykonujecie większą ilość, to należy to robić etapami,  żeby cukiniowe nitki równomiernie i szybko się zeszkliły, a nie zaczęły puszczać soku i się dusić.

Pod koniec dorzucamy aromatyczne zioła. Bo cukinia kocha wchłaniać różne aromaty! Ja dorzuciłam pocięte w wąskie paski liście wasabi. Tak, liście też są jadalne, w dodatku bardzo zdrowe:-) W dodatku ogrodom ziołowym udało się to, co wydawało się niemożliwe, czyli wyhodować wasabi w Europie. Bo podobno wasabi rośnie tylko w bardzo czystych rejonach Japonii, nad krystalicznie czystymi strumieniami. A teraz można mieć swój chrzan japoński w doniczce bądź gruncie! I rozkładać gości na łopatki – wystarczy proste danie, ale ten dodatek świeżego wasabi robi wrażenie.

Cukiniowy makaron podajemy z orzeszkami piniowymi, uprażonymi wcześniej na suchej patelni. I uwaga! Jeśli dotąd domownicy wytrzymali z daleka od kuchni, to na tym etapie wybuchowa mieszanka wszystkich zapachów nie pozwoli zostać im tam, gdzie dotąd byli…

Smacznego!
Monia 

spaghetti z cukinii

Buraki z pomarańczami i ziołową nutą

przez Monika w dniu 3 maja 2016 · 4 odpowiedzi

buraki zpomarańczami  Żywieniowa wariatka próbuje pozbyć się czegoś, co przylgnęło do jej tyłka podczas zimy. I do ud też, bezczelnie zupełnie się przykleiło coś, co nie pozwala się wcisnąć w ulubione portki. Czas przeskoczyć na pudełeczka, w przeciwnym razie przyjdzie mi paradować latem w długich kieckach i w porąbanym kapeluszu. Kapelusz w celu takim, żeby odwracać uwagę od dolnych partii ciała.

Przerzuciła się zatem wariatka na pudełeczka. W jednym buraki, w drugim pomarańcze - tylko że buraki zostały pokrojone nożem, który sekundy wcześniej torturował pomarańcze. I nagle buraki zyskały zupełnie nowy smak! Świetny. Zatem w domu ponowne testy, do tego trochę nasion chia, żeby było na bogato. Ale czegoś jeszcze brakowało. Było nieźle, ale nie doskonale. I wtedy podeszłam do tej części kuchni, w której blat zastawiony jest od niedawna ziołami. Uczę się je utykać w dużych ilościach do żarcia. Tak, żeby umieć korzystać z nich w sposób ciut bardziej wysublimowany niż banalna bazylia do mozarelli z pomidorami. No właśnie, okazuje się, że bazylia bazylii nie równa! Dorzuciłam do nowej sałatki liście bazylii rosyjskiej. Od tej zwykłej, znanej z marketów są mniejsze, ciemniejsze, mocniejsze, a przede wszystkim bardzo aromatyczne. Taka bazyliowa arystokracja, która mi ubrała i wykończyła sałatkę. Nie tą jedną zresztą;-)

Sałatka z buraków i pomarańczy

buraki zpomarańczami3Do sałatki wepchniemy:

- 2 pomarańcze

- 3 niewielkie buraki (ugotowane lub upieczone)

- czubatą łychę nasion chia

- liście bazylii rosyjskiej

- łyżkę soku z cytryny

Po prostu wszystko na kawałki (z wyjątkiem chia oczywiście) i do michy. Banał. A efekt bardzo ciekawy.  

Gdybyście chcieli spróbować jaka jest różnica między zwyklastą bazylią marketową a taką właśnie, to polecam ogrodyziolowe.pl. Tu prawie 30 gatunków samej bazylii. A przy okazji zamówcie koniecznie gotu kola i rukiew wodną (!!!). Resztę pozostawiam waszym apetytom i fantazji.

Wcinajcie zioła! Dużo! Wszystkie mają właściwości prozdrowotne, a wiele z nich (w tym m.in. bazylia) działanie antyrakowe. Dlatego warto wbić sobie do łba, że zioła mają być w menu codziennie, pod byle pretekstem. Bazylia dodatkowo działa uspokajająco, więc w razie stresów w pracy sałatka z bazylią, kwiat lotosu i przeciągłe, głośne „ommmmmmm”. I duży luz.
Smacznego!
Monika

buraki zpomarańczami2

Antyrakowy sok wyciskany z mniszka

przez Monika w dniu 26 kwietnia 2016 · 0 odpowiedzi

mniszek sokTak, tak wiem, że większość badań podkreśla rolę suplementów i herbatki z KORZENIA mniszka lekarskiego (vel mlecza), jednak w badaniach, które porównywały skuteczność różnych części tej rośliny na nowotwory okazało się, że akurat np. na raka piersi silniej działają właśnie ekstrakty z liści. Ponadto wielu z nas wprowadza do diety takie produkty profilaktycznie, więc zdecydowanie warto wcinać i zielsko i pić herbatkę z korzenia. A najlepiej żreć liście i popijać zaparzonym korzeniem. No dobra, przesadziłam;-)

O ile korzeniem mniszka zajmiemy się jesienią (wtedy jest najlepszy moment na „wykopki”, bo korzenie zawierają najwięcej cennych, m.in. właśnie antyrakowych składników), to na zbieranie liści właśnie teraz jest ostatni gwizdek. Do spożycia nadają się głównie młode liście. A jeśli roślina jest już większa, to wybieramy te najmniejsze ze środka. Wtedy nie będą gorzkie.

Sok wyciskany z mniszka

mniszek sok1Zebrane liście mniszka myjemy, zalewamy zimną wodą na ok. 30 minut. Po co? Podobno tracą wówczas część goryczy.

Wyciskamy, dodając ulubione (w sokach) warzywa i owoce. U nas tym razem młoda marchew i gruszki. Nie podaję proporcji, bo te tak naprawdę nie są najistotniejsze. Dla mnie najważniejsze, że dzięki wyciskarce mogę sprawić, że to, co najlepsze w zielonych liściach mogę pochłonąć w najbardziej przyswajalnej formie. Teraz szaleję z mniszkiem, bo warto, a reszta to tylko smakowy dodatek. Polecam! Także do sałatek. 

Ostatnio ktoś mnie pytał o syrop z kwiatów mniszka… Nie, nie robię, bo to jednak cukrowa bomba, a takowych unikam. 

Pamiętajcie, żeby mniszka zrywać w miejscach czystych – daleko od dróg. W moim ogrodzie paranoja… babcia Krysia przesadziła mlecze do skrzynek na warzywa, żeby suka nie mogła ich potraktować wiadomo czym;-) No i przestałam go tępić w doniczkach z kwiatami (co widać na załączonym poniżej obrazku), dzięki czemu mogę czasem skubnąć kilka listków do sałatki lub soku.

Przy okazji przypominam, że to także absolutnie genialny moment na zbieranie pokrzyw – przepis na soczek tutaj.

Podaję link do sklepu z wyciskarką, która mnie dotąd nie zawiodła i nie wygląda, żeby zamierzała. A także przypominam garść argumentów, które skłoniły mnie do zakupu.

Pysznych chwastowych zbiorów!

IMG_5734

sok z mniszka3

Żremy zioła!

przez Monika w dniu 14 kwietnia 2016 · 0 odpowiedzi

ziolaKto mnie zna, ten wie… Uprawianie jakichkolwiek roślin niejadalnych, zarówno w domu, jak i w ogrodzie, to moim zdaniem marnotrawstwo miejsca i czasu. Z tego powodu w domu mam może ze 4 doniczki z kwiatkami, które od kogoś dostałam. A że prezentów nie wypada podsuszać z premedytacją, a siwa suka nie pożera storczyków, to wspaniałomyślnie pozwalam im trwać – bez nadmiernej czułości oczywiście. Natomiast zdecydowanie cały sezon mam w ogródku mnóstwo najdziwniejszych jadalnych roślin, chętnie leczniczych. Także zioła - m.in. oregano i tymianek (kocham świeże!), bazylia wiadomo, w ilościach przemysłowych, rozmaryn (do śliwek!), bo wymiata raka. Mama zawsze znała się na ziołach. Jakieś dziwnie woniejące specyfiki siorbie z takim upodobaniem, jak by to było co najmniej martini. Ja mam w ogrodzie m.in. ziele długowieczności, cytryńca chińskiego, polowałam na rukiew wodną na ten sezon. Wydawało mi się (z akcentem na „wydawało”), że się troszkę znam.

ziola1Właśnie w poszukiwaniu rukwi (na zdjęciu obok dla zmyły coś innego;-) trafiłam na stronę ogrodyziolowe.pl. Ile ziół leczniczych można tam znaleźć? Grubo ponad 200 (!), z czego znakomita większość już dostępna w sprzedaży wysyłkowej. Bazylia? 11 odmian. Mięta albo tymianek? Po 21. Czystek, trybula, drzewo szpinakowe i rukiew wodna oczywiście. Także kilka takich, które bardzo chciałam mieć, jak wasabi, żyworódka pierzasta, gotu kola. No właśnie, niektóre nazwy pasują do egzotycznych pająków, różowych z fioletowymi nogami. Kosmos. A że zioła to genialne uzupełnienie diety ze względu na zawartość składników odżywczych i naprawdę silne działanie lecznicze, to postanowiłam przetestować na sobie i rodzinie żarcie tego ziela w zupełnie nowych kombinacjach i dużo większych niż dawniej ilościach. O czym będę Was na bieżąco informować, ponieważ właśnie dotarła pierwsza przesyłka!

Podpowiem czasem, co z czym smakuje, co na co pomaga. Zdecydowanie wolę wiosną takie suplementy diety, niż te z chemią z apteki! Już mnie normalnie energia roznosi. Wyobraźcie sobie świeże pesto zrobione w domu z dodatkiem aromatycznych ziół! Albo może trochę tego dobra wycisnąć do soków? Na razie polecam stronkę - dość ciężko się powstrzymać i zatrzymać na jednej doniczce… U mnie blat kuchenny wglądał dziś tak jak na zdjęciu niżej;-)

Jak tylko ziółka dojdą trochę bardziej do siebie po podróży (nie mogłam sie doczekać i te zdjęcia robiłam od razu!), to zrobię nowe fotki i przedstawię Wam towarzystwo:-)

ziola3

ziola5 Monika

 

Risotto z szafranem

przez Monika w dniu 7 kwietnia 2016 · 0 odpowiedzi

szafranowe risotto3  Uffff. Żyję, wracam do normy i formy po paru tygodniach, w których głównym daniem dla tych, których wirus rozłożył totalnie był kleik ryżowy. Ci rozłożeni tylko ciut lub prawie wcale jedli to, co znaleźli w lodówce, bo na zaplanowany jadłospis czasu nie było. Generalnie kosmos. Jeszcze nie widziałam, żeby wirus tak rozłożył dzieciaka i tak długo trzymał. Był nie do wybicia nawet coca colą, więc zdecydowanie jakieś zmutowane badziewie. Na szczęście to za nami. Przed nami powrót do normalności – czyli czas, w którym muszę udowodnić Martynie, że ryż może być smaczny;-) Oj ma dziewczę po kleikach obrzydzenie!

Przypomniało mi się, że kiedyś w restauracji pałaszowałam genialne risotto z szafranem. Mniam! U mnie po prostu, z dodatkiem odrobiny ziół i tartym parmigiano reggiano, ale fantastycznie pasuje też z krewetkami lub dobrą grilowaną rybą.

Szafranowe risotto

szafranowe risotto6Potrzebne będą:

- niepełna łyżeczka szafranu (wiem, obrzydliwie drogi, ale też potrzebujemy niewiele:-)

- litr bulionu (najlepiej oczywiście domowego, a jeśli z kostki to koniecznie eko i bez oleju palmowego! Są takie, są)

- 50 g masła klarowanego

- łyżka oliwy z oliwek

- pół cebuli (lub kawałek pora) bardzo drobno pokrojonej

- 250 g ryżu na risotto

- pół szklanki wytrawnego wina

-  parmigiano reggiano – kawałek startego

- pieprz do smaku (sól raczej nie będzie potrzebna, chyba że bulion był bardzo łagodny)

szafranowe risotto5Bulion podgrzewamy wraz z wrzuconym do niego szafranem. Na oliwę wrzucamy cebulkę (lub pora), aby się zeszkliła. Następnie dodajemy masło, gdy się rozpuści wrzucamy ryż i mocno podgrzewamy, mieszając. Dosłownie chwilka. Wlewamy wino, chwilę czekamy aż odparuje alkohol. Dopiero wtedy wlewamy powoli bulion, mieszamy. Pozwalamy się towarzystwu podgrzewać, gotować, aż ryż wypije płyn i zmięknie, ale tak, żeby się nie rozciapciał na kleik!

I teraz szkoły są dwie: jedni dodają parmiggiano do ryżu, inni takie risotto już zostawiają, ale starty ser sypią na wierzchu. Ja wolę tę drugą opcję, a do całości dodaję jeszcze zioła. Tym razem rukiew wodna, czyli najzdrowsze zielsko na tej planecie (pod względem zawartości potrzebnych witamin i pierwiastków). Przyznam się Wam, że zamówiłam tego sporo… czekam na dostawę, jeśli ten system się sprawdzi, to dam znać co i jak i gdzie:-)

szafranowe risotto1

 

szafranowe risotto