Odchudzanie

Fenkuł duszony w winie

przez Monika w dniu 16 marca 2016 · 0 odpowiedzi

fenkul w winie   Młodsze dziecię żywieniowej wariatki, 8 letnie już, zapragnęło tańczyć. Zapragnęło też zaskoczyć instruktorów swoją energią na obozie tanecznym. No ale jak puścić na obóz małolatę, która wybrzydza podczas posiłków, wydłubuje widelcem nawet najdrobniejsze kawałki zielska z kaszy, mdleje na widok pomidora, papryki czy cebuli? Otóż trzeba małolacie uświadomić, że obozy są dla dzieci wszystkożernych lub przynajmniej prawiewszystkożernych! Efekt może być całkiem zadowalający.

Kiedy w marcu wpadłam do szkoły zapłacić za obiady w stołówce, przemiła pani zapytała, czy z Majką wszystko ok. Bo ona przychodzi – uwaga – po dokładki surówki  (pierwsza porcja kapusty w życiu, bo wcześniej nie dała się przekonać!). Dwie dokładki! Czyli w sumie trzy porcje. Na talerzu zostawia tylko to, czego naprawdę wybitnie nie lubi. Dumna byłam niesłychanie:

- Majuś, jestem z Ciebie mega dumna! Jakie to szczęście mieć córeczki, które wiedzą, że zdrowe jedzenie jest ważne!

Majka szybko zgasiła mój entuzjazm:

- Mamo, ja to jem tylko dlatego, żeby jechać na obóz!

No fakt, metoda wychowawcza średnia, ale dla żywieniowej wariatki liczy się oczywiście efekt;-) A może na stałe Majka zacznie jeść więcej produktów? Byłoby świetnie, bo mam dosyć monotematycznych obiadów. Z tej radości postanowiłam zaszaleć. Fenkuł. Fenkuł duszony w białym winie będzie na taką okazję świetny.

Fenkuł duszony w winie

Fenkuł, czyli koper włoski, dotąd kojarzył mi się wyłącznie z herbatkami wzmacniającymi laktację. Tymczasem jest on bogaty w wit. C , potas (obniża ciśnienie krwi), błonnik pokarmowy, a przy tym ma niewiele kalorii. Ponadto eliminuje wzdęcia. Tyle tych najważniejszych – dla mnie wystarczająco, żeby go wcinać! A w takim daniu jest bardzo zaskakujący. U mnie w ilościach sporych, bo się rozpędziłam, ale spokojnie można wykonać degustacyjnie, mniej, dzieląc powyższe ilości produktów.

fenkul w winie3- 4 fenkuły

- szklanka białego wina wytrawnego

- 2 spore łyżki masła klarowanego (ewentualnie łyżka oleju rzepakowego i 50 g normalnego masła)

- szczypta soli

- ser parmigiano reggiano

Fenkułowi obcinamy „stopę” oraz zielone badyle (zostawcie trochę drobnego zielonego do dekoracji), obieramy z jednej wierzchniej łuski. Myjemy, osuszamy. Kroimy w cienkie plastry. Wąchamy i się zachwycamy! Wrzucamy na patelnię i smażymy chwilę na oleju bądź maśle klarowanym (ok. 4 minuty). Zalewamy winem i ogrzewamy dalej, żeby alkohol odparował, a smaczek pozostał. Dusimy do momentu, kiedy koper zrobi się szklisty – będzie już bardziej miękki niż surowy, a jednocześnie pozostanie częściowo chrupki, nie będzie się rozpadał. Kiedy taki się właśnie stanie, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na ok. 2 minuty. Następnie wykładamy na talerze i podajemy z tartym serem parmigiano reggiano.  Warto podać z kawałkami pomarańczy, bo jeśli ktoś nie lubi takich anyżowych, dość mdłych smaków, to można go złamać właśnie skrapiając całość sokiem z pomarańczy.

I jeszcze to dzisiejsze słońce! Chce mi się więcej takich lekkich pysznych dań. Grrrr.

fenkul w winie1

 

 

 

omlety2Jesień i zimę przepękałam głównie w pozycji siedzącej lub leżącej. Dosłownie. Praktycznie zero ruchu, więc kiedy „nagle” uskuteczniłam spacerek, zabolało mnie wszystko. Cały człowiek boli, rwie, pulsuje. SKS. Starość, k…a, starość! Dobra, nie poddam się! W 2015 roku zrobiłam ponad 750 km w towarzystwie kijków lub pedałów lub incydentalnie nart czy też jakże twarzowego czepka pływackiego. W tym roku musi być lepiej. Howgh!

Omlety z ostropestem plus szpinak i prażone kiełki

Ja zrobiłam w ilościach sporych, gdyż rodzina uwielbia omlety i trochę tego schodzi.

omlety- 10 jaj (u mnie od kurki zielononóżki)

- ostropest mielony – łyżka

- paczka świeżego szpinaku

- 2 ząbki czosnku

- opakowanie (150 g) kiełków do prażenia

- czarny sezam – płaska łyżka

- łyżka masła

- olej do smażenia

 - sól

Szpinak myjemy i dusimy (aż zmięknie) z czosnkiem oraz odrobiną soli. Na końcu dodajemy łyżkę masła.

Kiełki prażymy wraz z sezamem, odrobiną soli, do tego dosłownie pół łyżeczki oleju.

Jajka ubijamy - najpierw białko z 3 sporymi szczyptami soli. Kiedy piana będzie sztywna, dodajemy żółtka oraz ostropest. Wykładamy na rozgrzaną patelnię (na ceramicznej będzie trzeba dosłownie parę kropli oleju) wielką łychą. Nie robię omletów na całą patelnię, bo takie wielgachne trudno obracać i niezbyt estetycznie wyglądają. Robię 2 lub nawet 3 na jednej patelni. No, to by było na tyle. :-) Smacznego oczywiście!

Monia  

Tymiankowe kaszotto z karczochami

przez Monika w dniu 11 lutego 2016 · 0 odpowiedzi

kasza z karczochamiW pobliżu mojego miasteczka jest Śnieżycowy Jar. Cudne miejsce, w którym, w lesie, wiosną zakwitają całe połacie śnieżyc. Rezerwat oczywiście, bo to jedyne takie miejsce na nizinach. Polecam na jakiś weekendowy spacer! A naszło mnie na ten temat, ponieważ w tym roku śnieżyce już wychynęły z ziemi! Zwykle kwitły w okolicach Świąt Wielkanocnych, ale w tym roku było im już w tyłki, a dokładniej w cebulki tak ciepło, że ruszyły. Czują zbliżającą się wiosnę!

A to oznacza, że niebawem zrzucimy ciepłe czapy i grube rajtuzy, więc trzeba zagęścić ruchy ze zrzucaniem sadła zimowego! W tym celu przyda nam się sporo warzyw, a ostatnio wpadły mi w łapki i na patelnię karczochy. Polecam, bo mają bardzo mało kalorii, tycio tłuszczu, a do tego zawierają aż 4 substancje wspomagające odchudzanie: cynaryna (poprawia przemianę materii i trawienie, reguluje poziom cukru, poprawia metabolizm lipidów) , inulina (wzmacnia uczucie sytości), kwas chlorogenowy (zmniejsza wchłanianie cukrów), niacyna (także przyspiesza metabolizm). To może łatwy obiadek z karczochami?

Tymiankowe kaszotto z karczochami

IMG_5437- 5 ząbków czosnku

- 2-3 łyżki oliwy

- łyżka tymianku suszonego

- 300 g karczochów (jedno opakowanie mrożonego z marketu na „L”)

- 2 szklanki bulionu warzywnego (znalazłam bio kostki bez oleju palmowego! Ha! Oczywiście można też swój, jeśli macie)

- szklanka, z czubem, kaszy gryczanej białej, niepalonej

- łyżeczka tartej skórki cytrynowej (plus ciut więcej do dekoracji)

- garść suszonych pomidorów z zalewy (ja miałam takie w zalewie z kaparami, ale to już nie ma takiego znaczenia)

Na patelni, na oliwie, należy zeszklić plasterki czosnku. Do tego wrzucamy tymianek, odrobinę soli i kaszę. Chwilę mieszamy na dość mocnym ogniu, żeby kasza równomiernie pochłonęła aromaty. Następnie wrzucamy karczochy (nie trzeba rozmrażać) i dolewamy bulion. Dusimy pod przykryciem, aż kasza zmięknie. Pod koniec dorzucamy jeszcze skórkę cytrynową.

Podajemy z kawałkami suszonych pomidorów, które genialnie przełamują smak kaszy z karczochami i skórką cytrynową.

Mała podpowiedź – dzieciom bardziej smakowało z dodaną na końcu odrobiną masła wiejskiego.  

 Smacznego odchudzania!

Monia

Nowa piramida żywieniowa

przez Monika w dniu 30 stycznia 2016 · 0 odpowiedzi

piramidaCzłowiek wraca z ferii, a tu niespodzianka, nowa piramida żywieniowa zaproponowana, a właściwie nakazana, przez Instytut Żywności i Żywienia. Dziwne, że w ogóle piramida, bo coraz więcej instytucji odpowiadających za odpowiednie żarcie dla ludu skłania się ku przedstawianiu na symbolicznych talerzu w jakich ilościach i co powinniśmy szamać. Ale wytrzymamy i z piramidą.

(Ta IŻŻ oczywiście nie składa się wyłącznie z fasoli – zdjęcie we wstępie dałam takie, bo jest ładniejsze od bladej i nijakiej piramidy IŻŻ – ta na samym końcu;-)

Poprzednia piramida została opracowana w 2009 roku, więc najwyższy był czas na poprawki. W nowej na samym dole podkreślono, że podstawowym elementem wzorcowego stylu życia, (który ma sprawić, że na starość zamiast szurać papciami za balonikiem, ze ślinotokiem w kąciku ust po połknięciu kolejnej pigułki i nie jarząc własnej rodziny, będziemy dziarskimi i na fleku staruszkami) jest ruch. Czyli zamiast wozić dupy autem każde 200 metrów warto przetrzeć okoliczne chodniki. Zamiast leżeć na leżaku całe lato i wakacje, zobaczyć cokolwiek poza basenem w ośrodku wypoczynkowym. Choć i basen fajny, po warunkiem, że poruszamy w nim czymś więcej niż moczoną stopą. Itd. itp.

Teraz czas na największa zmianę w piramidzie. Otóż najważniejszym elementem pożywienia mają być warzywa i owoce (ale tych już mniej - ok. 1/4 z produktów tego pietra w ogóle). Zielsko zdetronizowało produkty zbożowe. Skoro od lat trąbimy, że warzywa powinny być składnikiem najlepiej wszystkich posiłków, to najobszerniejsza podstawa piramidy się należała. Zresztą WSZYSTKIE diety  ludów, które jakoś - i to całkiem nieźle - dają rade dociągnąć do setki, składają się jednak głównie z warzyw plus dodatek owoców. Pamiętajcie!!!

Dopiero kolejne piętro zajęły w piramidzie produkty zbożowe. I dobrze. Oby pełnoziarniste.

Dalsze piętra to nabiał. Zobaczcie proporcje ilości w stosunku do ilości warzyw w diecie. I pokazujcie piramidę rodzicom, którzy z braku czas lub z niewiedzy ładują dzieciakom po parę szklanek mleka i kilka jogurtów dziennie. O tym też kiedyś wałkowałam na blogu (na podstawie polskich badań), że dzieciaki są tak nafaszerowane nabiałem, że niebawem kefir będzie się im wylewał uszami.

Jeszcze mniej w piramidzie jest białka, a i to głównie ryby, następnie mniej więcej tyle samo mięcha, co roślin strączkowych. Paradoks polega na tym, że chyba nie znam mięsożercy, który trzymałby się podobnych proporcji. Jak już ktoś je mięso, to zdecydowanie potrafi być ono podstawą żywienia… A już zdecydowanie elementem dominującym nad warzywami.

Na szczycie miód i orzechy. Wśród dodatkowych zaleceń zaznaczono, żeby pić wodę, nie słodzić kawy i herbaty, a także nie solić warzyw. Wiemy prawda?

No i tyle. Rewolucji (w samej piramidzie) nie ma, ale tak naprawdę, gdyby przeciętny Polak spróbował się trzymać tych zaleceń pod kątem proporcji, ilości produktów w diecie, to by była ogromna rewolucja! Dla jego organizmu. I papa mi się śmieje, że żywieniowcy ładnie zaznaczyli, że istnieją alternatywne źródła białka dla padliny. Brawo!

Za to jednej rzeczy mi w piramidzie brakuje – wyraźnego zaznaczenia, podkreślenia, żeby wcinać zielsko, liście, chlorofil. No cóż, ja sobie domaluję! Pa!

Monia

nowa_piramida_z

sok rukiew i granat5Mojej matce osobistej udało się zdobyć, podczas polowania w pewnym markecie, doniczkę z żywym cudem. Rukiew wodna - w badaniach naukowców z „ju es ej” znalazła się na czele listy najzdrowszych roślin świata. A to za sprawą zawartości prawie wszystkich możliwych witamin i związków mineralnych oraz dobrej ich przyswajalności. Badano warzywa i owoce o już udowodnionym w badaniach działaniu leczniczym. Wiem, dorwać takie cacko nie jest w polskich sklepach łatwo, ale zdradzę Wam w tajemnicy, że namierzyłam gdzie będzie można kupować to zielsko wysyłkowo.  Ma być dostępne od marca, więc cierpliwości! A gdyby komuś z Was już teraz udało się upolować rukiew wodną (bywa czasem w dużych marketach na literkę „t”), to polecam wycisnąć z niej wszystko, co się da.

Hmmm, biorąc pod uwagę miejsce wspomnianego zielska w rankingu, chyba mamy najzdrowszy sok na świecie?

Zadziwiająco wysoko w wynikach badania pojawiła się także kapusta pekińska, więc również trafiła do soku. Natomiast sezon mamy obecnie na najsmaczniejsze granaty, więc dla towarzystwa i one wylądowały w wyciskarce. Nie przejmowałam się włóknami (wystarczy obrać zewnętrzną skórę), bo w nich także znajduje się mnóstwo dobroczynnych składników. Suplementy diety z granatem robione są z całych owoców, więc jeśli uda Wam się kupić granaty bio, to możecie zaszaleć jeszcze bardziej, niż ja. Zatem do dzieła. Potrzebne będą:

sok rukiew i granat- rukiew wodna, jedna doniczka

- pół niewielkiej kapusty pekińskiej

- dwa spore granaty

- 5-6 słodkich jabłek (bo jednak smak kapusty i ostra rukiew to sporo goryczy do złagodzenia)

Rukiew tniemy nad ziemią i w całości myk do wyciskarki, kapustę wrzucamy w kawałkach, granat w kawałkach, jabłka jedynie bez ogonków, też pokrojone. Proste prawda?

Obiecuję, że dam znać gdzie zamawiać rukiew. Niech tylko wyrośnie. Wtedy się wiosennie nafaszerujemy witaminami.

Ja do wykonania najzdrowszego soku na świecie użyłam wyciskarki Hurom HH 2G, gdyż innej nie posiadam i nie zamierzam posiadać innej;-) A dlaczego, to opisałam tutaj. Pod tym samym linkiem znajdziecie też inne przepisy na soki wyciskane. Link do sklepu – tutaj. 

A teraz uprzedzam lojalnie, że znikam na ferie poszaleć z moimi czarownicami w śniegu, więc wybaczcie, że zamilknę na przynajmniej tydzień… Katowałam się jakiś czas dietetycznie, żeby wcisnąć dupsko w spodnie narciarskie, więc nie wypada zostać w domu;-)

Monika

sok rukiew i granat2

sok rukiew i granat4

Carpaccio z buraków z orzechami włoskimi

przez Monika w dniu 10 stycznia 2016 · 2 odpowiedzi

carpaccio z burakówTak było cudnie z tym śniegiem przez parę dni! I komu to przeszkadzało?! Wyprawy na sanki, zjazdy – ku uciesze dzieci – na „poddupniku” zwanym jabłuszkiem. A potem śnieg w oczach i badyle w zębach, bo górka mało uczęszczana i ciut zarośnięta. Ale zabawa cudowna. Oby na ferie przyśnieżyło, bo przecież ja dzielnie wpierniczam warzywa, żeby wcisnąć dupsko w spodnie narciarskie!

Buraki jem ostatnio na morgi. Warto, bo we wszystkich rankingach najzdrowszych warzyw zwykle znajdują się w pierwszej dziesiątce, najdalej w drugiej.  Ja zabieram kawałki gotowanych do pracy. Jeśli jakimś cudem zdarzy się więcej czasu rano, to machnę sałatkę albo dodam kawałki do jaglanki. W domu lubimy po prostu plasterki z orzechami i sosem. Nie jestem fanką wymyślania na siłę górnolotnych nazw dla zwykłego żarcia, ale w związku z tym, że stwierdzenie „burak” miewa także słabe konotacje, to w razie gości można to proste danie nazwać jak niżej ;-) Dla zmyłki!

Carpaccio z buraków

carpaccio z buraków2Potrzebne będą:

- buraki, liczba dowolna, ugotowane lub upieczone w folii aluminiowej 

- garść posiekanych orzechów włoskich

- łyżka oliwy z oliwek

- łyżka dobrej musztardy (ja użyłam eko sarepskiej)

- łyżka miodu

- łyżka octu jabłkowego, dobrego, naturalnie fermentowanego

Z czterech ostatnich składników przygotowujemy sos do skropienia buraków. Jeśli będzie bardzo gęsty (zależy od konsystencji musztardy i miodu) można dodać ciut więcej oliwki i octu. Buraki kroimy w cienkie plastry, posypujemy orzechami, skrapiamy sosem. Podajemy jeszcze dodatkowo z sosem w miseczce. 

Smacznego!
Monika

carpaccio z buraków1