pokonać miażdżycę

Buraki z pomarańczami i ziołową nutą

przez Monika w dniu 3 maja 2016 · 4 odpowiedzi

buraki zpomarańczami  Żywieniowa wariatka próbuje pozbyć się czegoś, co przylgnęło do jej tyłka podczas zimy. I do ud też, bezczelnie zupełnie się przykleiło coś, co nie pozwala się wcisnąć w ulubione portki. Czas przeskoczyć na pudełeczka, w przeciwnym razie przyjdzie mi paradować latem w długich kieckach i w porąbanym kapeluszu. Kapelusz w celu takim, żeby odwracać uwagę od dolnych partii ciała.

Przerzuciła się zatem wariatka na pudełeczka. W jednym buraki, w drugim pomarańcze - tylko że buraki zostały pokrojone nożem, który sekundy wcześniej torturował pomarańcze. I nagle buraki zyskały zupełnie nowy smak! Świetny. Zatem w domu ponowne testy, do tego trochę nasion chia, żeby było na bogato. Ale czegoś jeszcze brakowało. Było nieźle, ale nie doskonale. I wtedy podeszłam do tej części kuchni, w której blat zastawiony jest od niedawna ziołami. Uczę się je utykać w dużych ilościach do żarcia. Tak, żeby umieć korzystać z nich w sposób ciut bardziej wysublimowany niż banalna bazylia do mozarelli z pomidorami. No właśnie, okazuje się, że bazylia bazylii nie równa! Dorzuciłam do nowej sałatki liście bazylii rosyjskiej. Od tej zwykłej, znanej z marketów są mniejsze, ciemniejsze, mocniejsze, a przede wszystkim bardzo aromatyczne. Taka bazyliowa arystokracja, która mi ubrała i wykończyła sałatkę. Nie tą jedną zresztą;-)

Sałatka z buraków i pomarańczy

buraki zpomarańczami3Do sałatki wepchniemy:

- 2 pomarańcze

- 3 niewielkie buraki (ugotowane lub upieczone)

- czubatą łychę nasion chia

- liście bazylii rosyjskiej

- łyżkę soku z cytryny

Po prostu wszystko na kawałki (z wyjątkiem chia oczywiście) i do michy. Banał. A efekt bardzo ciekawy.  

Gdybyście chcieli spróbować jaka jest różnica między zwyklastą bazylią marketową a taką właśnie, to polecam ogrodyziolowe.pl. Tu prawie 30 gatunków samej bazylii. A przy okazji zamówcie koniecznie gotu kola i rukiew wodną (!!!). Resztę pozostawiam waszym apetytom i fantazji.

Wcinajcie zioła! Dużo! Wszystkie mają właściwości prozdrowotne, a wiele z nich (w tym m.in. bazylia) działanie antyrakowe. Dlatego warto wbić sobie do łba, że zioła mają być w menu codziennie, pod byle pretekstem. Bazylia dodatkowo działa uspokajająco, więc w razie stresów w pracy sałatka z bazylią, kwiat lotosu i przeciągłe, głośne „ommmmmmm”. I duży luz.
Smacznego!
Monika

buraki zpomarańczami2

Żremy zioła!

przez Monika w dniu 14 kwietnia 2016 · 0 odpowiedzi

ziolaKto mnie zna, ten wie… Uprawianie jakichkolwiek roślin niejadalnych, zarówno w domu, jak i w ogrodzie, to moim zdaniem marnotrawstwo miejsca i czasu. Z tego powodu w domu mam może ze 4 doniczki z kwiatkami, które od kogoś dostałam. A że prezentów nie wypada podsuszać z premedytacją, a siwa suka nie pożera storczyków, to wspaniałomyślnie pozwalam im trwać – bez nadmiernej czułości oczywiście. Natomiast zdecydowanie cały sezon mam w ogródku mnóstwo najdziwniejszych jadalnych roślin, chętnie leczniczych. Także zioła - m.in. oregano i tymianek (kocham świeże!), bazylia wiadomo, w ilościach przemysłowych, rozmaryn (do śliwek!), bo wymiata raka. Mama zawsze znała się na ziołach. Jakieś dziwnie woniejące specyfiki siorbie z takim upodobaniem, jak by to było co najmniej martini. Ja mam w ogrodzie m.in. ziele długowieczności, cytryńca chińskiego, polowałam na rukiew wodną na ten sezon. Wydawało mi się (z akcentem na „wydawało”), że się troszkę znam.

ziola1Właśnie w poszukiwaniu rukwi (na zdjęciu obok dla zmyły coś innego;-) trafiłam na stronę ogrodyziolowe.pl. Ile ziół leczniczych można tam znaleźć? Grubo ponad 200 (!), z czego znakomita większość już dostępna w sprzedaży wysyłkowej. Bazylia? 11 odmian. Mięta albo tymianek? Po 21. Czystek, trybula, drzewo szpinakowe i rukiew wodna oczywiście. Także kilka takich, które bardzo chciałam mieć, jak wasabi, żyworódka pierzasta, gotu kola. No właśnie, niektóre nazwy pasują do egzotycznych pająków, różowych z fioletowymi nogami. Kosmos. A że zioła to genialne uzupełnienie diety ze względu na zawartość składników odżywczych i naprawdę silne działanie lecznicze, to postanowiłam przetestować na sobie i rodzinie żarcie tego ziela w zupełnie nowych kombinacjach i dużo większych niż dawniej ilościach. O czym będę Was na bieżąco informować, ponieważ właśnie dotarła pierwsza przesyłka!

Podpowiem czasem, co z czym smakuje, co na co pomaga. Zdecydowanie wolę wiosną takie suplementy diety, niż te z chemią z apteki! Już mnie normalnie energia roznosi. Wyobraźcie sobie świeże pesto zrobione w domu z dodatkiem aromatycznych ziół! Albo może trochę tego dobra wycisnąć do soków? Na razie polecam stronkę - dość ciężko się powstrzymać i zatrzymać na jednej doniczce… U mnie blat kuchenny wglądał dziś tak jak na zdjęciu niżej;-)

Jak tylko ziółka dojdą trochę bardziej do siebie po podróży (nie mogłam sie doczekać i te zdjęcia robiłam od razu!), to zrobię nowe fotki i przedstawię Wam towarzystwo:-)

ziola3

ziola5 Monika

 

Fenkuł duszony w winie

przez Monika w dniu 16 marca 2016 · 0 odpowiedzi

fenkul w winie   Młodsze dziecię żywieniowej wariatki, 8 letnie już, zapragnęło tańczyć. Zapragnęło też zaskoczyć instruktorów swoją energią na obozie tanecznym. No ale jak puścić na obóz małolatę, która wybrzydza podczas posiłków, wydłubuje widelcem nawet najdrobniejsze kawałki zielska z kaszy, mdleje na widok pomidora, papryki czy cebuli? Otóż trzeba małolacie uświadomić, że obozy są dla dzieci wszystkożernych lub przynajmniej prawiewszystkożernych! Efekt może być całkiem zadowalający.

Kiedy w marcu wpadłam do szkoły zapłacić za obiady w stołówce, przemiła pani zapytała, czy z Majką wszystko ok. Bo ona przychodzi – uwaga – po dokładki surówki  (pierwsza porcja kapusty w życiu, bo wcześniej nie dała się przekonać!). Dwie dokładki! Czyli w sumie trzy porcje. Na talerzu zostawia tylko to, czego naprawdę wybitnie nie lubi. Dumna byłam niesłychanie:

- Majuś, jestem z Ciebie mega dumna! Jakie to szczęście mieć córeczki, które wiedzą, że zdrowe jedzenie jest ważne!

Majka szybko zgasiła mój entuzjazm:

- Mamo, ja to jem tylko dlatego, żeby jechać na obóz!

No fakt, metoda wychowawcza średnia, ale dla żywieniowej wariatki liczy się oczywiście efekt;-) A może na stałe Majka zacznie jeść więcej produktów? Byłoby świetnie, bo mam dosyć monotematycznych obiadów. Z tej radości postanowiłam zaszaleć. Fenkuł. Fenkuł duszony w białym winie będzie na taką okazję świetny.

Fenkuł duszony w winie

Fenkuł, czyli koper włoski, dotąd kojarzył mi się wyłącznie z herbatkami wzmacniającymi laktację. Tymczasem jest on bogaty w wit. C , potas (obniża ciśnienie krwi), błonnik pokarmowy, a przy tym ma niewiele kalorii. Ponadto eliminuje wzdęcia. Tyle tych najważniejszych – dla mnie wystarczająco, żeby go wcinać! A w takim daniu jest bardzo zaskakujący. U mnie w ilościach sporych, bo się rozpędziłam, ale spokojnie można wykonać degustacyjnie, mniej, dzieląc powyższe ilości produktów.

fenkul w winie3- 4 fenkuły

- szklanka białego wina wytrawnego

- 2 spore łyżki masła klarowanego (ewentualnie łyżka oleju rzepakowego i 50 g normalnego masła)

- szczypta soli

- ser parmigiano reggiano

Fenkułowi obcinamy „stopę” oraz zielone badyle (zostawcie trochę drobnego zielonego do dekoracji), obieramy z jednej wierzchniej łuski. Myjemy, osuszamy. Kroimy w cienkie plastry. Wąchamy i się zachwycamy! Wrzucamy na patelnię i smażymy chwilę na oleju bądź maśle klarowanym (ok. 4 minuty). Zalewamy winem i ogrzewamy dalej, żeby alkohol odparował, a smaczek pozostał. Dusimy do momentu, kiedy koper zrobi się szklisty – będzie już bardziej miękki niż surowy, a jednocześnie pozostanie częściowo chrupki, nie będzie się rozpadał. Kiedy taki się właśnie stanie, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na ok. 2 minuty. Następnie wykładamy na talerze i podajemy z tartym serem parmigiano reggiano.  Warto podać z kawałkami pomarańczy, bo jeśli ktoś nie lubi takich anyżowych, dość mdłych smaków, to można go złamać właśnie skrapiając całość sokiem z pomarańczy.

I jeszcze to dzisiejsze słońce! Chce mi się więcej takich lekkich pysznych dań. Grrrr.

fenkul w winie1

 

 

 

sok rukiew i granat5Mojej matce osobistej udało się zdobyć, podczas polowania w pewnym markecie, doniczkę z żywym cudem. Rukiew wodna - w badaniach naukowców z „ju es ej” znalazła się na czele listy najzdrowszych roślin świata. A to za sprawą zawartości prawie wszystkich możliwych witamin i związków mineralnych oraz dobrej ich przyswajalności. Badano warzywa i owoce o już udowodnionym w badaniach działaniu leczniczym. Wiem, dorwać takie cacko nie jest w polskich sklepach łatwo, ale zdradzę Wam w tajemnicy, że namierzyłam gdzie będzie można kupować to zielsko wysyłkowo.  Ma być dostępne od marca, więc cierpliwości! A gdyby komuś z Was już teraz udało się upolować rukiew wodną (bywa czasem w dużych marketach na literkę „t”), to polecam wycisnąć z niej wszystko, co się da.

Hmmm, biorąc pod uwagę miejsce wspomnianego zielska w rankingu, chyba mamy najzdrowszy sok na świecie?

Zadziwiająco wysoko w wynikach badania pojawiła się także kapusta pekińska, więc również trafiła do soku. Natomiast sezon mamy obecnie na najsmaczniejsze granaty, więc dla towarzystwa i one wylądowały w wyciskarce. Nie przejmowałam się włóknami (wystarczy obrać zewnętrzną skórę), bo w nich także znajduje się mnóstwo dobroczynnych składników. Suplementy diety z granatem robione są z całych owoców, więc jeśli uda Wam się kupić granaty bio, to możecie zaszaleć jeszcze bardziej, niż ja. Zatem do dzieła. Potrzebne będą:

sok rukiew i granat- rukiew wodna, jedna doniczka

- pół niewielkiej kapusty pekińskiej

- dwa spore granaty

- 5-6 słodkich jabłek (bo jednak smak kapusty i ostra rukiew to sporo goryczy do złagodzenia)

Rukiew tniemy nad ziemią i w całości myk do wyciskarki, kapustę wrzucamy w kawałkach, granat w kawałkach, jabłka jedynie bez ogonków, też pokrojone. Proste prawda?

Obiecuję, że dam znać gdzie zamawiać rukiew. Niech tylko wyrośnie. Wtedy się wiosennie nafaszerujemy witaminami.

Ja do wykonania najzdrowszego soku na świecie użyłam wyciskarki Hurom HH 2G, gdyż innej nie posiadam i nie zamierzam posiadać innej;-) A dlaczego, to opisałam tutaj. Pod tym samym linkiem znajdziecie też inne przepisy na soki wyciskane. Link do sklepu – tutaj. 

A teraz uprzedzam lojalnie, że znikam na ferie poszaleć z moimi czarownicami w śniegu, więc wybaczcie, że zamilknę na przynajmniej tydzień… Katowałam się jakiś czas dietetycznie, żeby wcisnąć dupsko w spodnie narciarskie, więc nie wypada zostać w domu;-)

Monika

sok rukiew i granat2

sok rukiew i granat4

Carpaccio z buraków z orzechami włoskimi

przez Monika w dniu 10 stycznia 2016 · 2 odpowiedzi

carpaccio z burakówTak było cudnie z tym śniegiem przez parę dni! I komu to przeszkadzało?! Wyprawy na sanki, zjazdy – ku uciesze dzieci – na „poddupniku” zwanym jabłuszkiem. A potem śnieg w oczach i badyle w zębach, bo górka mało uczęszczana i ciut zarośnięta. Ale zabawa cudowna. Oby na ferie przyśnieżyło, bo przecież ja dzielnie wpierniczam warzywa, żeby wcisnąć dupsko w spodnie narciarskie!

Buraki jem ostatnio na morgi. Warto, bo we wszystkich rankingach najzdrowszych warzyw zwykle znajdują się w pierwszej dziesiątce, najdalej w drugiej.  Ja zabieram kawałki gotowanych do pracy. Jeśli jakimś cudem zdarzy się więcej czasu rano, to machnę sałatkę albo dodam kawałki do jaglanki. W domu lubimy po prostu plasterki z orzechami i sosem. Nie jestem fanką wymyślania na siłę górnolotnych nazw dla zwykłego żarcia, ale w związku z tym, że stwierdzenie „burak” miewa także słabe konotacje, to w razie gości można to proste danie nazwać jak niżej ;-) Dla zmyłki!

Carpaccio z buraków

carpaccio z buraków2Potrzebne będą:

- buraki, liczba dowolna, ugotowane lub upieczone w folii aluminiowej 

- garść posiekanych orzechów włoskich

- łyżka oliwy z oliwek

- łyżka dobrej musztardy (ja użyłam eko sarepskiej)

- łyżka miodu

- łyżka octu jabłkowego, dobrego, naturalnie fermentowanego

Z czterech ostatnich składników przygotowujemy sos do skropienia buraków. Jeśli będzie bardzo gęsty (zależy od konsystencji musztardy i miodu) można dodać ciut więcej oliwki i octu. Buraki kroimy w cienkie plastry, posypujemy orzechami, skrapiamy sosem. Podajemy jeszcze dodatkowo z sosem w miseczce. 

Smacznego!
Monika

carpaccio z buraków1

melon z imbiremNie przesadzam nic a nic. Imbir ma bardzo silne właściwości antyrakowe. Substancją aktywną jest gingerol, a jego działanie w kwestii przeganiania raka jest dwojakie. Po pierwsze ma silne właściwości przeciwzapalne, po drugie blokuje powstawanie naczyń krwionośnych, które odżywiają guzy przerzutowe. A bez nich przerzuty nie mogą się rozwijać. Rak nie może atakować, przestaje być niebezpieczny i łatwiej go pokonać.

Imbir warto włączyć do diety także profilaktycznie. Ma on zresztą dużo więcej cennych właściwości:  działa przeciwzakrzepowo (!), poprawia krążenie, posiada działanie odkażające (gardło!), łagodzi migreny, leczy przeziębienia, a do tego likwiduje obrzęki. Po prostu cudo!

Jego specyficzny smak sprawia, że niełatwo go połączyć z innymi produktami, zwłaszcza, że nie mamy takich kulinarnych tradycji. Ja codziennie zimą wrzucam kilka plasterków do zielonej herbaty. Ale żeby wykorzystać maksimum właściwości, stosuję także surowy, wyciśnięty sok. Uwielbiam połączenie imbiru z melonem! To taki nierozłączny duet, jak mango i kardamon. Do wyciskarki trafią:

melon z imbirem- 1 cały melon, żółty, dojrzały

- 1,5-2 małe limonki

- kilka cienkich plastrów imbiru

- garść zielska, niezbyt ostrego, np. roszponka lub miks łagodnych sałat

Melon i limonki lądują w wyciskarce po obraniu i pokrojeniu.  Imbir najlepiej dodawać na końcu, próbując co chwilę sok, żeby nie stał się gorzki. Można też dosłodzić ciut miodem, jeśli przedawkujemy imbir.

Link do sklepu, w którym zakupiłam mojego koreańskiego przyjaciela - tutaj. 

Inne przepisy na soki, a także kilka powodów, dla których wybrałam właśnie wyciskarkę Hurom HH 2G - tutaj. 

melon z imbirem

melon z imbirem