Jaglany budyń karobowy z borówkami

przez Monika w dniu 17 lipca 2014 · 10 odpowiedzi

budyń karobowy1Cudny, letni, poniedziałkowy poranek. Wyczołguję się z domu po dość intensywnym dniu poprzednim i wieczorze.

- Cześć sąsiadka.

- Cześć.

- Oj, trochę chrypisz!

- Bo trochę śpiewałam.

- Trochę słyszałem, hehehe.

Sąsiadów niniejszym przepraszam! Musicie mi wybaczyć, bo miałyśmy zjazd licealnych psiapsiółek.

Widzicie to czarne cacuszko na zdjęciu? (poniżej) Z nazwą bloga! Pikne prawda? Dostałam – wśród fury innych cudeniek - właśnie od bab z IV g. I choćby nie wiem jak emerycko to zabrzmiało, to powiem Wam, że to najzwyczajniej cudne, żeby się spotykać w tym samym gronie, w którym się spędzało wakacje w wieku lat 16.

budyn karobowy3Ja z drugą Monią spałam wówczas w namiocie kupionym ok. roku 1988 na bazarze od Rosjan… (podpowiedź dla Poznaniaków – na Rynku Łazarskim). Namiot w kształcie psiej budy, bez masztów (wstawiałyśmy kije), tropiku, zamknięcia. Chyba 3-osobowy, a ważył przynajmniej 8 kg! Masakra.

Aga przyjechała z czarnym psem, świrem absolutnym. Tenże, jeśli się go przywiązało do masztu w czasie, gdy szłyśmy się kąpać do jeziora, to niebawem przybiegał, ciągnąc za sobą cały namiot.

Nie mogę opowiedzieć o innych atrakcjach, bo by mnie koleżanki zadźgały w zemście kabanosem!

Jadłyśmy wtedy chyba tylko chleb z dżemem, bo tak było tanio i szybko. Raz pamiętam jakąś nędzną płotkę, złowioną na kij ze sznurkiem, ale ja na samą myśl, że trzeba to wypatroszyć i uciekłam galopem.

Do tego darcie paszczy przy ognisku do rana. Ech. Nie, to nie tylko wspomnienia, bo paszcze przy ognisku potrafimy dalej drzeć razem. Ale teraz już z naszymi dzieciakami!

A prezenty dostałam tak cudne i trafione, że muszę babom wybaczyć nawet to, że się czasem podle odżywiają. A colą, którą pewnie złośliwie zostawiły, posprzątam osad z kamienia w toalecie!

Jaglany budyń karobowy z borówkami

- 2 szklanki ugotowanej na miękko kaszy jaglanej

- 2/3 szklanki mleka (może być roślinne)

- 1,5-2 łyżki karobu

- kilka łyżek syropu daktylowego

- 0,5 kg borówek amerykańskich.

Kaszę gotujemy na miękko, żeby łatwiej ją było zmiksować na gładki krem. Ja gotuję zwykle więcej i zostawiam z lodówce - w kolejnym dniu można zrobić inny budyń, np. jagodowy. (A ponieważ wiem, że moje kupelki najbardziej lubią jagódki, to przypominam właśnei budyń jagodowy – przepis tutaj. Zalety kaszy jaglanej – tutaj.)

Kaszę po prostu miksujemy z powyższymi dodatkami, dosładzając do smaku i dolewając powoli mleka, aż do uzyskania idealnej konsystencji. Podajemy z borówkami. Ale nie tak symbolicznie jak na zdjęciu – garstka na porcję. Ja dałam jeszcze po listku stewii do dekoracji, ale osobiście uważam, że tego się nie da jeść…

budyń karobowy2

{ 10 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Qchniazdrowia/pl/blog Lipiec 17, 2014 o 11:05 am

Uwielbiam!

Odpowiedz

Monika Lipiec 17, 2014 o 7:39 pm

hahaha, no to zakładamy fanklub! Musze wykombinować jakiś karobowy sernik jeszcze… pozdrawiam!

Odpowiedz

Łysa Lipiec 17, 2014 o 12:34 pm

rybę wtedy patroszyłam ja !

Odpowiedz

Monika Lipiec 17, 2014 o 7:38 pm

Boszzzz, tak podejrzewałam (nie pamiętałam dokładnie!). Brrrrr. Ale czy ktoś pamięta co my tam w ogóle jeszcze jadłyśmy? U „Panny” dziadka naleśniki. Ale pod namiotami?

Odpowiedz

Juchna Lipiec 17, 2014 o 2:38 pm

Monia….zostaw colę…..MY JESZCZE WRÓCIMY……wzdech!!!!!

Odpowiedz

Monika Lipiec 17, 2014 o 7:36 pm

Hurrrrrrraaaaa!!!!!!!!! Zrobię dla was zamiast coli koktajl z sałaty!;-)

Odpowiedz

favcook Lipiec 17, 2014 o 4:07 pm

Wczoraj robiłam podobny mus. Muszę się przyznać, że nigdy nie jadłam nic tak dobrego. Tak szybko się robi i tak obłędnie smakuje, że szok :)

Odpowiedz

Monika Lipiec 17, 2014 o 7:37 pm

Dla mnie to ostatnio jedyny sposób, żeby córkom przemycić jaglankę, bo im się znudziła. A tak – pyk, dorzucamy co się znajdzie pod ręką i powstają cuda!:-)

Odpowiedz

hajduczek Lipiec 18, 2014 o 2:55 am

Cudnie, cudnie!!! I te przyjaźnie z liceum…. Ja nie mam tak wielkich przyjaciółek, ale klasa licealna spotyka sie systematycznie raz na parę lat, prawie w komplecie, i gadanie nigdy nam sie nie nudzi, a czas płynie zbyt szybko. I nagle już trzeba wracać do domu, bo zrobiła się druga w nocy…

Taki podobny deser tez czasem robię, a co do stewii – także uważam, że niejadalna. To już wolę gorzkie i niedosłodzone albo odrobinę ksylitolu:-) I inni, nawet nieuświadomieni w rodzinie też nie lubią stewii, ostanio placek drożdżowy z owocem i kruszonką osłodzoną stewią zjadły kury. Pal sześć kalorie, jak się nie je zbyt słodko, to może jednak lepiej dodać troszkę „normalnego” cukru?

Odpowiedz

Marcin Bangkok Wrzesień 6, 2014 o 7:50 pm

Coś czuję, że będzie to mój ulubiony dietetyczny deser :) Zapisuję przepis i niedługo wypróbuję!

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: