Grzankowy królik, najlepszy lek na traumę

przez Monika w dniu 18 grudnia 2012 · 0 odpowiedzi

cykoria, pomidory, ser, oliwki, kukurydza

Zarażanie gębowo-paszczowe. Taką drogą dopada mononukleoza. Młodociani zarażają się przez wymianę płynów ustrojowych, a dokładniej śliny, małe dzieci wskutek wysysania czyjegoś DNA ze znalezionych przedmiotów,  na przykład  z petów namierzonych w piaskownicy. Moja Maja zapiera się, że całowała się tylko z przyjacielem z przedszkola, Mateuszem, który jest zdrowy. Jeszcze.

cykoria, pomidory, ser, oliwki, kukurydza

cykoria, pomidory, ser, oliwki, kukurydza…

W każdym razie ostatni tydzień spędziłyśmy w szpitalu.  Trauma chyba oczywista, skoro aktywną czterolatkę trzeba utrzymać w łóżku niewyposażonym w łańcuch. Do tego czasem ewakuacja na inny oddział, bo nasz nawiedziło stado biegunkowych zasrańców, albo „Przez śniegi i lody” – wycieczka na USG, czyli wędrówka w pidżamie do piwnicy klatką schodową, na której piździ jak w Kieleckiem. Ale to wszystko nic w porównaniu z główną atrakcją: wyprawa na siku z bestią przypiętą do kroplówki! Mała paraduje przez korytarz zachwycona, jakby zamiast stojako-wieszaka kroplówkowego prowadziła złotego jednorożca, ewentualnie różowego kucyka ujeżdżanego przez Barbie. Ale duma się kończy, gdy ustrojstwo okazuje się być za wysokie i nie mieści się w kiblu. Zostaje więc za drzwiami, podczas gdy tyłek małej koniecznie musi znaleźć się nad szumiącą muszlą, i to szybko. Trzymam więc Majkę PRAWIE nad kiblem, nogą powstrzymuję wieszak, żeby nie wywinął kozła, ręka małej wyciągnięta, żeby tylko starczyło wężyka… nie starczyło. Druga próba – butlę z płynem zdejmuję z wieszaka i wpycham sobie pod pachę. Wisimy nad kiblem, ale widzę, że Majka coraz bardziej wytrzeszcza oczy i to nie z powodu robienia kupy. Zdaję sobie sprawę, że za mocno przyciskam butlę… W takim razie butla w zęby, moje zęby… gdybym wtedy dorwała Mateusza! Co z tego, że zdrowy! Lizał moje dziecko!

Grzankowy królik Martyny

Grzankowy królik Martyny

Przy życiu trzymały mnie tylko mms-y z domu.  Ten sam facet, który 14 lat temu poproszony o podanie mi do łóżka „śniadania z fantazją”, przyniósł jogurt z nazwą na „F”,  szaleje i eksperymentuje w kuchni. Na obiad dla siebie i naszej Martyny przygotował – uwaga! – cykorie zapiekane z suszonymi pomidorami i serem, obrzucone na koniec oliwkami i kukurydzą. Nie mam pojęcia jak to może smakować, ale byłam przeszczęśliwa, że pod moją nieobecność lokalna pizzeria nie zmieniła adresu na nasz. Pan Królik Grzanka to dzieło Martyny. Widać w gotowaniu może się zadurzyć cała rodzina. A my z Majką już w domu, więc z pewnością szpitalną traumę będę odreagowywać przy garach.

Widzę, że Natasza Was dziś raczy naprutymi śliwkami, więc ja dla kontrastu zrobię coś totalnie prostackiego. Idę zalać śledzie, szczegóły lada dzień:-)

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: