Granita truskawkowo-rabarbarowa, na bazie soku wyciskanego

przez Monika w dniu 30 czerwca 2015 · 0 odpowiedzi

 granita truskawkowa z wyciskanego2Czerwiec – czas truskawek oraz przedszkolnych i szkolnych spędów, zwanych piknikami. Truskawki zawsze boskie. Pikniki też, pod warunkiem, że nie zjawią się na takowych żywieniowe wariatki…

Na pewnym pikniku przedszkolnym narobiliśmy rodzinnie strasznej wiochy. Ale nie sami, wraz z zaprzyjaźnioną rodziną, także żywieniowych wariatów (Ewka sory, nie obraź się ;-) ). Spęd miał miejsce w przedszkolu, a odbywał się pod hasłem zdrowego odżywiania, prowadzony przez trzy dynamiczne panie. Świetnie. Jedno z zadań polega na rozdzieleniu plastikowych owoców od warzyw – na czas. Ale pani prowadząca ma problem z rozpoczęciem, gdyż zaprzyjaźniona żywieniowa dokładnie dopytuje, czy organizatorzy mają świadomość, że pomidor to jednak owoc, a nie jak popularnie sądzimy – warzywo. Następny przystanek – piramida żywieniowa i zabawa w przyporządkowanie różnych produktów na odpowiednim poziomie. Żywieniowa wariatka niestety nie wyhamowała i stwierdziła już na wstępie, że po pierwsze piramida stosowana w konkursie jest bardzo nieaktualna, a poza tym od piramidy się w ogóle odchodzi i teraz wkracza „talerz żywieniowy”. Panie starały się być dzielne. Na przystanku trzecim z kolei cierpliwie tłumaczyliśmy, że ukryty pod płachtą plastikowy owoc to nie cytryna, bo te mają inny kształt. Że to jednak mango. No cóż, taka karma. I kiedy już wreszcie obie żywieniowe wariatki postanowiły milczeć i się nie rzucać, uczestników pikniku dobiła z premedytacją Majka. Lat 7. Wszyscy staliśmy w kole, kolejni ochotnicy mieli wchodzić do środka i „pokazywać” dowolny owoc lub warzywo. Kto odgadł, dostawał punkt. Nadęte policzki i już wiadomo, że będzie arbuz. Punkt dla mnie. Pani wygięta jak przy lumbago – banan – punkt zgarnęła Ewka. Następnie na środek wmaszerowała Majka i wygięła się ciut, wyciągając złączone dłonie nad głową. Dłuższą chwilę nikt nie mógł odgadnąć. W końcu jednak szybko zastanowiłam się, co ostatnio dojrzewa w naszym ogrodzie i zgarnęłam punkt dla drużyny: jagoda kamczacka! Pani prowadząca nie bardzo wierzyła w pierwszej chwili, że taki owoc w ogóle istnieje… Punkt zaliczony, mistrzostwo również. Obciach za upierdliwość  żywieniowej wariatki pozostał.

No cóż, tyle o piknikach. Ale jak wspomniałam, czerwiec to także czas truskawek, które kocham. I kochają je moje królewny. Zimno ostatnio i paskudnie, ale ja z premedytacją zaczynam zaklinać upały, wymyślając desery i napoje na najbardziej gorące dni!

Granita z soku wyciskanego z truskawek i rabarbaru

 Tym razem sok wyciskany z truskawek i rabarbaru połączyłam z kruszonym lodem. Pycha! Truskawkowo-rabarbarowa granita wymiata!  Do dekoracji u mnie nie mięta, bo mam na nią uczulenie, ale cytryniec chiński. Ale tu pozostaje dowolność.

IMG_3558- 1/2 kg truskawek

- 1/2 lub 1 mały rabarbar

- 1 woreczek kostek lodu

- opcjonalnie ksylitol

Truskawki umyć i odszypułkować. Wrzucić do wyciskarki ślimakowej (ja używam Hurom HH 2G – tu pisałam o tym dlaczego taki właśnie padł wybór). Generalnie miękkie owoce najlepiej wyciskać z użyciem sitka o dużych oczkach – tak zaleca producent. Sok wtedy nie jest klarowny, ale jest cudnie aksamitny i do granity taki zdecydowanie się nadaje. Można też wycisnąć na małych oczkach (ja tak eksperymentalnie zrobiłam, żeby potem nie zmieniać sitka na czas wyciskania soku z rabarbaru). Pamiętajcie jednak wtedy, że jako odpad zamiast zupełnie suchej masy powstanie dość wilgotny mus truskawkowy, który spokojnie można jeszcze użyć. Po prostu zjeść lub zmiksować z kolejną porcją truskawek i zamrozić (lody truskawkowe).

Rabarbar (obrany) najlepiej wyciskać na końcu, żeby pozostające wewnątrz urządzenia włókna nie utrudniały później wyciskania truskawek. Daje fantastyczny aromat.

Otrzymany sok miksujemy z lodem w mikserze dzbankowym (chyba, że macie mocarny blender), dodajemy odrobinę słodyczy, jeśli to konieczne. Ja dorzuciłam ciut ksylitolu, bo truskawki dojrzewające w te pochmurne dni aromat mają, ale słodyczy w ilościach szczątkowych.

Granity, czyli na wzór włoskich desery na bazie jakiegoś smakowitego płynu miksowanego z lodem, królują u nas każdego lata. A te wykonane z soków wyciskanych to już geniusz absolutny, bo dostarczamy sobie moc witamin w deserze. Bez cukru, syfu, chemii, tłuszczu. Zna ktoś mniej kaloryczny letni deser? A do tego zdrowszy? 

Następnym razem zaproponuję coś z książeczki, która znajduje się w zestawie z Huromikiem. Zamieszczone w niej pomysły są tak apetyczne, że trzeba się pilnować, żeby nie oblizywać stron;-) I wyczytałam, że wyciskarką można robić tofu.

Skąd mój Hurom? Ano stąd: SKLEP

Gdyby jakieś pytania, to śmiało, na maile odpowiem - chilifiga@gmail.com. Utrudniony kontakt będzie tylko od 3 do 19 lipca, gdyż znikam się byczyć. 

A jeśli wyciskarka Was na razie nie interesuje, albo dopiero dojrzewacie do zakupów, to i tak polecam powyższy sklep ? np. kosmetyki naturalne. I o tajine ktoś ostatnio w mailach pytał, gdzie kupić. Otóż chyba właśnie w puregreen widziałam stalowe, w rozsądnej cenie. 

  

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: