Gęsty krem ziemniaczano-porowy z boczniakami

przez Monika w dniu 7 listopada 2014 · 2 odpowiedzi

krem ziemniaczano porowyJesień. Nie ma bata. I to taka się powoli robi przebrzydła, mokra, łamiąca w kościach, wkurzająca, zatęchła, przyklejająca się błotem do podeszwy. Więc kiedy tylko pojawia się słoneczny dzień, nikt i nic nie jest w stanie mi go zepsuć. Chodzę wyszczerzona jak głupi do sera. Nawet wtedy… nawet wtedy, gdy pani zapytana przeze mnie w dużym centrum kongresowym: „gdzie znajduje się toaleta?”  odpowiada pytaniem: „a męska czy damska?”.

Hmmm, włosy mam raczej długie, cycki są, tyłek jest, nawet oko maźgnięte maskarą. I nie mam zapalenia krtani, więc nie charczę jak podpity typek. Hmmm, zatem to nie mój problem, tylko tej zapytanej pani! Ślepotki promiennie uśmiechniętej! Pewnie też lubi słońce.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie przygotowania do przetrwania paskudy jesieni zamieniły się w spisywanie pomysłów na różne sycące zupy, aromatyczne herbaty i koktajle owocowo-warzywne, żeby mieć kopa witaminowego! To będzie smaczna jesień, już mam ślinotok!

 Gęsty krem ziemniaczano-porowy z boczniakami

krem ziemniaczano-porowy1- 1 kg ziemniaków

- 3 spore pory

- ok. 5 łyżek oliwy z oliwek

- 500 g boczniaków

- 2 łyżki suszonego czosnku niedźwiedziego

- sól i pieprz

- liść laurowy

- 500 ml wywaru z włoszczyzny, ewentualnie bulionu lub 2 kostki bulionu (ale takiego bez syfu…)

Ziemniaki gotujemy w mundurkach, studzimy, obieramy. Pory myjemy i kroimy, pozbywając się jednak tych najbardziej zielonych części. Dusimy na 3 łyżkach oliwy. Solimy. Kiedy zmięknie, miksujemy wraz z ziemniakami blenderem, dodając wody. Na składniki jak wyżej u mnie do uzyskania właściwej konsystencji dodałam ok. 400 ml wody i 500 ml wywaru z różnych warzyw korzeniowych, w którym dodatkowo znalazł się liść laurowy. Wywar oczywiście odcedzamy przed dodaniem. Doprawiamy krem do smaku – ja zrobiłam łagodny (ze względu na dzieci), ale mocniej dla kontrastu popieprzyłam boczniaki.  

Boczniaki kroimy i dusimy do miękkości na oliwie z dodatkiem soli, pieprzu oraz czosnku niedźwiedziego.

I wyszedł z tego całkiem antyrakowy zestaw. Por na czele listy warzyw walczących z rakiem, o boczniakach też już wyłuszczałam – m.in. tutaj. Ale jeśli szykujecie taką zupę dla osoby chorej, to ograniczcie do minimum ilość oliwy.  

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

hajduczek Listopad 8, 2014 o 1:50 am

Ojej, czepiasz się biedaczki – a może o toaletę pytasz nie w swoim imieniu, tylko jakiegoś nieśmiałego faceta?

Zupa oszałamiająca, piękna, zdrowa i bardzo mi się podobająca. Zrobię na pewno, tylko boczniaki muszę kupić. A wiesz, że byłam przedwczoraj na grzybach? W listopadzie! Była piękna pogoda, las tajemniczy, bardzo jesienny, opadłe liście powodowały częste omyłki:-) Ja biegnę, zachęcona kolorem i połyskiem, a tu – liść! Ale zebrałam grzybków różnych na obiad z kaszą gryczaną, a parę gąsek zielonek wylądowało w słoiczku z octową zalewą. Piękna ta tegoroczna jesień!

Pozdrawiam z uśmiechem:-)

Odpowiedz

Monika Listopad 8, 2014 o 6:07 pm

Oj nie kuś, bo jutro wyprysnę na grzyby! ostatnio na spacerze widziałam, że ktoś wyrzucił odpadki po obieraniu grzybów, więc u nas w okolicy tez chyba jeszcze są. Ale rzeczywiście liście o tej porze CIUT utrudniają;-)
Może następnym razem zupa zamiast z boczniakami, to z kurkami? Wyobraźnia pracuje;-)
A co do pani niedowidzącej, to na całym korytarzu potężnym nie było nikogutko poza nami, chyba, że ten nieśmiały mógłby się schować ze wstydu hahaha. pozdrawiam!

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: