Fusilli z chrupkim jarmużem i migdałami

przez Monika w dniu 30 kwietnia 2014 · 0 odpowiedzi

jarmuż z migdałamiW mieście, w którym mieszkam, organizowane są maratony MTB. Jakieś tam top podobno, ale się nie znam. Żylaści faceci, głównie, obciągnięci streczami jeżdżą po górkach i błocie. Generalnie impreza faktycznie na medal, a medal z takiego wydarzenia, to skarb. Tymczasem, właśnie podczas tegorocznej edycji dotarło do mnie, że w tymże maratonie startuje szalenie mało kobiet. Co więcej, w mojej kategorii w tym roku była… jedna! Gdy zdałam sobie sprawę, że w tym sporcie mój wiek to już „ostatnia kategoria wiekowa”, miałam ochotę wcisnąć łeb w szprychy pierwszego nadjeżdżającego roweru. Ale wtedy mnie olśniło! Jeśli wystartowała jedna kobieta, to każda inna, która doczołga się do mety, będzie druga! To ja! Za rok! Będę kolarką. :-)

Z tej okazji postanowiłam po pierwsze, jak na sportowca przystało, pochłonąć górę węglowodanów. Po drugie poszukać znów smakołyków w menu stulatków, bo zamierzam trochę pożyć, żeby kolekcjonować medale.

Moje ulubione narody (gdyż słynne z długowieczności – przynajmniej Ci przedstawiciele, którzy nie zmienili drastycznie nawyków żywieniowych na zgniło-zachodnie) pochłaniają tradycyjnie sporo zielska albo gotowanego i podawanego z czosnkiem (Włosi), albo smażonego na chrupko (Japończycy). Słodkiej, delikatnej sałaty szkoda, ale to właśnie podobno smażony jarmuż jest często podawany w japońskich restauracjach pod nazwą „chrupkie wodorosty”. To się dobrze składa, bo jarmuż pojawił się nawet ostatnio w pewnym dyskoncie na literkę B. Z wrażenia wzięłam od razu 4 worki.  Więc będzie dużo jarmużu i symbolicznie makaron.

jarmuż z migdałami1

Makaron fusilli z chrupkim jarmużem i migdałami

Zżarła nawet młodsza rodzona długowłosa, która generalnie na widok wszystkiego, co liściaste, strzela focha jak księżniczka na ziarnku grochu. 

- makaron, oczywiście dowolny i w dowolnych ilościach

- jarmuż

- płatki migdałów

- czarny sezam

- oliwa z oliwek

- sól, jak na mnie to sporo nawet soli, bo dobre cztery szczypty.

Makaron gotujemy, banał.

Jeśli mamy do czynienia z całymi liśćmi jarmużu, to wykrawamy twarde łodygi i zgrubienia. Kroimy lub rozrywamy. Natomiast w wersji z dyskontu na „B” liście już są w kawałkach, więc wystarczy powyrywać pozostałości (sporo) twardych łodyg.

Jarmuż wrzucamy na rozgrzaną oliwę (ok. 3 łyżki na 4 spore garście liści). Wsypujemy ok. 2 łyżki płatków migdałów, łyżeczkę sezamu, posypujemy dość obficie solą i smażymy. Ale na dość słabym ogniu (u mnie w skali od 0 do 9 wybrałam 4) smażymy, a raczej dusimy pod przykryciem. Mieszamy często. Czekamy aż migdały się zrumienią, a jarmuż się przysmaży i stanie się chrupiący.  

Podajemy na makaronie, ale gościom lub domownikom podajemy jego włoską nazwę, np. świderki – fusilli. Wtedy ładniej brzmi;-)

jarmuż z migdałami2

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: