Domowe drożdżówki, Dzień Babci i niebieski koralik Karolci

przez Natasza w dniu 19 stycznia 2013 · 4 odpowiedzi

drozdzowka2

Piątek to już w zasadzie weekend. Zaopatrujemy się zatem w drożdże, powidła, mąkę, jajka i cukier. Pora na domowe drożdżówki, które pachną dzieciństwem, Telerankiem i Babcią.

U nas w domu wszelkie drożdżówki, jagodzianki i pączki piekła właśnie Babcia. Puszyste, miękkie, z nadzieniem własnej produkcji. Czekało się na nie jak na Piątek z Pankracym. Ja też wolę dzisiaj od czasu do czasu poświęcić godzinkę w weekend na przygotowanie ciasta niż kupować gotowce z podejrzaną breją w środku, która rzekomo jest konfiturą, a smakuje niczym glajda z kompostu. A czyż drożdżówka własnej produkcji nie jest też świetnym pomysłem na Dzień Babci i Dziadka?

Dawno, dawno temu (najczęściej w niedzielę) kiedy Babcia wyrabiała ciasto, czytałam jej na głos „Karolcię” i podkradałam surowe drożdżowe ciasto słysząc po raz tysięczny, że będzie mnie bolał brzuch. „Karolcia” to była cudna historia o dziewczynce, która znalazła błękitny koralik i ten koralik spełniał jej życzenia. Oczywiście niemal natychmiast moim największym pragnieniem było dorwanie takiego koralika, więc szukałam go dosłownie wszędzie – w każdej dziurze i szparce, zwłaszcza, że autorka książki napisała w ostatnim zdaniu, iż każdy może znaleźć błękitny koralik. Przepełniona nadzieją wypatrywałam go więc na trawnikach, w piaskownicach, w strumyczkach, kałużach i fontannach, dziuplach, norach, a nawet mrowiskach. Ale nigdy jakoś go nie dopadłam, wobec czego moje marzenia o posiadaniu prawdziwej Barbie z wielkim cycem niestety nie zostały spełnione. Teraz „Karolcię” czyta Olga, a ja muszę potajemnie przyznać, że nadal pragnę koralika. Kiedyś, tak z ciekawości, zaczęłam kombinować o co bym go poprosiła – podzieliłam marzenia na dziesięć różnych grup i podgrup, zbiorów i podzbiorów i zaczęłam snuć wizje. Niestety samo ulepszanie własnego ciała (koraliku wydłuż mi nogi, ogol je tak, żeby już nigdy nie rosły na nich włosy, pozbaw moją twarz piegów i plam, rozbłękitnij mi oczy, pogrub rzęsy, skoryguj kształt brwi, wybiel zęby, napraw przy okazji siódemkę, delikatnie powiększ usta, namnóż włosy na głowie i urośnij je do pasa itd. itp.) zajęło mi pół dnia. Obawiam się, że koralik wyczerpałby się już po godzinie, więc może dobrze, że go nie znalazłam? Bo co by to było, gdyby zdążył wydłużyć i ogolić tylko jedną nogę? Albo ujędrnić jedną pierś, podczas gdy druga zwisałaby smętnie niczym bożonarodzeniowy dzwonek? To już lepiej niech koralika szuka Olga, a ja sobie powyrabiam ciasto na drożdżówki, powspominając dawne czasy.

Pamiętacie?

Pamiętacie?

 

Potrzebujemy:

pół kilo mąki

paczuszkę świeżych drożdży (ok. 30 g)

jedno jajko

2 żółtka

szklankę ciepłego mleka

40 g roztopionego masła

3-4 łyżki cukru

szczyptę soli

kilka kropli olejku waniliowego

Przyznaję, że jestem bardziej leniwa od Babci, więc ciasto zawsze wyrabia za mnie maszyna. Najpierw wlewam do miski mleko, płynne masło, dwa żółtka i całe jajko, następnie mąkę, cukier, sól, wanilię i na koniec rozkruszam drożdże. Maszynę odpalam w trybie „wyrabiaj ciasto” i gotowe. Jeśli nie mamy maszyny, możemy spróbować mikserem, ale nie daję głowy, że ciasto wyjdzie puszyste. Można też wyrabiać ręcznie (metoda na Babcię) tak długo aż stanie się gęste, ciągnące, ale jednocześnie bardzo miękkie. Formujemy je w kulę, wkładamy do szklanego naczynia, przykrywamy lnianą ściereczką i ustawiamy pod ciepłym kaloryferem. Powinno podwoić swoją objętość (po około godzinie).

Ślicznie wyrosło

Ślicznie wyrosło

Kiedy jest gotowe walimy w nie pięściami, aż się znowu zbije i formujemy  kulki. Następnie rozpłaszczamy je – nakładamy konfiturę z truskawek, albo powidła, albo nutellę ze śliwek (przepis tutaj) i zaklejamy znowu formując kulki.

drozdzowka4

Z tej ilości mąki wyszło mi 13 drożdżówek. Bułeczki z nadzieniem ślicznie umoszczone na blasze znowu przykrywamy ściereczką i na 25 minut wstawiamy pod kaloryfer, aby nam ciut urosły. W tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Bierzemy 80 g mąki, 4 łyżki cukru pudru i 50 g miękkiego masła. Wrzucamy wszystko do miski i wyrabiamy paluchami tak długo, aż powstaną kruszonkowe grudki. Drożdżówki smarujemy białkiem z odrobiną mleka i posypujemy kruszonką.

drozdzowka3

Całość wstawiamy do pieca (190 stopni) na ok. 25 minut…. Hmm… To znaczy, że mam 25 minut na poszukiwania koralika!

Pyszne, pachnące i ciepłe!!

Pyszne, pachnące i ciepłe!!

Z najlepszymi życzeniami!

Z najlepszymi życzeniami!

 

 

{ 4 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

moniczkawkuchni Styczeń 23, 2013 o 8:59 am

Ale się uśmiałam czytając Twój wpis. Też uwielbiałam Karolcie i marzyłam o znalezieniu magicznego koralika. Ja podobno odziedziczyłam po babci umiejętność przygotowywania drożdżowych wypieków, choć nigdy tego razem nie robiłyśmy.
Pozdrawiam ciepło
(PS.mam nadzieje, ze Durszlak w końcu pobierze Twój śliczny post)

Odpowiedz

Natasza Styczeń 23, 2013 o 9:06 am

:-) Ja też mam taką nadzieję, bo czekamy od kilku dni, a po Dniu Babci został tylko zapach… :-) Pozdrawiam ciepło, Natasza

Odpowiedz

moniczkawkuchni Styczeń 31, 2013 o 5:34 pm

Twój wpis mnie zauroczył, więc proszę o wysłanie na mojego maila mbukowska@gmail.com adresy do wysłania nagrody niespodzianki. Gratuluję i pozdrawiam.

Zapraszam do lektury posumowania akcji.
http://moniczkawkuchni.blogspot.com/2013/01/podsumowanie-akcji-smakoyki-dla-babci-i.html

Odpowiedz

Natasza Styczeń 31, 2013 o 5:54 pm

Bardzo dziękuję!! To już druga niespodzianka dzisiejszgo dnia :-) Pozdrawiam, Natasza

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: