Długowieczna jak Japonka, czyli shitake i wasabi

przez Monika w dniu 1 sierpnia 2013 · 2 odpowiedzi

japonszczyzna2Żywieniowa wariatka dowiedziała się właśnie, że Japonki odzyskały 1. miejsce wśród najbardziej długowiecznych kobiet świata. Na jakiś czas spadły z pudła na drugie miejsce, na rzecz Hongkonek (to takie mieszkanki Hongkongu;-) z powodu tsunami, ale szybko wróciły. A mizerniutkie to takie, drobinki szczuplutkie. Jednak coś w tym jest, że wśród najbardziej długowiecznych narodów nie znajdziemy Kulek, a raczej same padliszczaki. Chude równa się zdrowe.

Żywieniowa zareagowała na przyswojony ranking, jak na wariatkę przystało – postanowiła zostać Japonką. Zaczęła od wykonania czterogłowego smoka origami. Potem spacerowała mikro kroczkami po domu, mamrocząc pod nosem, gdyż próbowała ułożyć tradycyjne haikai no renga („żartobliwa pieść wiązana” – bo przecież haiku to banał, nawet Czesław Miłosz dał radę). Już chciała przycinać krzaki w ogrodzie do rozmiarów bonsai, ale stwierdziła, że jednak Japonką będzie głównie w kuchni, bo to od tej dziedziny życia zależy długowieczność, a nie od makulatury, poezji i badyli.

japonszczyzna3Co one jedzą? Na przykład makaron ryżowy lub fasolowy. Obecny. Grzyby shitake (działanie antyrakowe). Cud jakiś, ale właśnie ostatnio zakupiła, więc Japonka odezwała się w niej sama! Warzywa. Smyk do ogrodu po młode kalarepy. Sos sojowy. Obecny. Wasabi. W proszku – okropność. Lepsze te z tubki, ale zawartość wasabi w wasabi w produktach dostępnych w Polsce to ok 0,3 proc. Łobuzy. Ja chcę wasabi z wasabi, bo bez wasabi to już nie to, co wasabi! Ceny świeżego kosmos. Poszukiwania nasion zakończyła na informacjach, że trzeba 200 dni czekać na kiełkowanie. Czyli sadzonki. Hmmm, wasabi rośnie tylko nad krystalicznie czystymi strumieniami górskimi w paru regionach świata. Hmmm, ciekawe czy nasz kumkający strumyk za domem by się nadawał?

Wasabi bywa nazywane japońskim chrzanem. Nie ma z nim co prawda nic wspólnego, poza… smakiem. Wasabi dostępne w Polsce i podawane w restauracjach to zresztą zwykle lokalny chrzan, tylko barwiony na zielono. Z mikroskopijną nutą oryginału. Wariatka zapiszczała z radości i pognała do ogrodu wydobyć z ziemi kawał białego korzenia, aby zetrzeć świeży na tarce. Nie płakała. Musiała być twarda jak Lucy Liu.

Japoński makaron z shitake

japonszczyzna4- makaron ryżowy

- 2 młode kalarepy

- 1 puszka grzybów shitake w zalewie

- łyżka czarnego sezamu

- sos sojowy (ok. 2 łyżki)

- świeży chrzan (ile dacie radę znieść;-)

Na patelni lub w szerokim rondlu (uwielbiam to określenie – rondel!) na odrobinie wody „zeszklić” pokrojone w paski (jak pędy bambusa)  kalarepki, skropić obficie sosem sojowym, dodać pokrojone grzyby. Dusić 7 minut, mieszając. Dodać łyżeczkę tartego chrzanu, łyżkę czarnego sezamu.

Lekki sos do makaronu – po zdjęciu z patelni kalarepek z grzybami, wrzucić na nią sporą łychę świeżego chrzanu i zalać 1/3 szklanki wody. Zagotować na silnym ogniu, wymieszać.

Makaron zalać wrzątkiem na 3 minuty, odsączyć. Na kopczykach ułożonych z makaronu ułożyć kalarepki z grzybami. Polać delikatnie sosem wraz z drobinkami chrzanu (dla wielbicieli ostrzejszych smaków) lub samą wodą skropić makaron, żeby nabrał lekko chrzanowego, to znaczy wasabi smaku.  

Na prawdziwe wasabi jeszcze kiedyś zapoluję, ale na razie muszę się zadowolić chrzanem. Ma właściwości grzybobójcze i bakteriobójcze, poprawia odporność. W niektórych krajach preparaty z chrzanu są zarejestrowane jako leki. No to może powinniśmy eksportować nasz chrzan do Japonii? 

japonszczyzna

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

www.potengasuplement.pl Sierpień 11, 2015 o 10:31 pm

Wreszcie ktoś z kim się mogę zgodzić prawie w stu
procentach.

Odpowiedz

Monika Sierpień 20, 2015 o 7:58 am

Oooo, to dużo:-) Choć i tak ciekawość mnie zjada z czym się nie zgadzasz;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: