Cytrynowa babka Olgi czyli ośmiolatka sama w kuchni

przez Natasza w dniu 20 lutego 2013 · 5 odpowiedzi

olga9

Pamiętam, jak jakiś czas temu wpadł mi w ręce zielony raport Knorra o wspólnych posiłkach. I o tym, ile emocji wywołuje wspólne gotowanie i besiadowanie. Coś w tym jest. Trudno ogarnąć ilość wiadomości, które docierają do mnie każdego dnia właśnie podczas obiadu czy kolacji. Między jednym a drugim kęsem kanapki dowiedziałam się między innymi, że koleżanka Filipa z przedszkola puszcza bąki, które pachną marchewką. Tak twierdzi koleżanka.

- Ale nie sprawdzaj tego – poprosiłam Filipa – uwierz jej na słowo.

Olga z kolei poinformowała mnie, że  chyba zostanie weterynarzem, ale takim od zwierząt mniejszych, które nie rodzą.

- Wszystkie rodzą – mówię.

- Ale mi chodzi o duże rodzenie, typu krowa.

Punkt trzeci wspomnianego raportu  głosi: dzięki wspólnemu zasiadaniu przy stole ludzie czują się szczęśliwsi, pewni siebie, kochani, rozumiani. A punkt szósty dorzuca: wspólne posiłki sprzyjają prawidłowemu rozwojowi dzieci, kształtują ich umiejętności społeczne i system wartości, wpływają na rozwój mowy, większą otwartość i pewność siebie. Dzieci jedzące główny posiłek z rodziną są zdrowsze.

To fakt! I mówią, mówią, mówią!  A ja dowiaduję się o rzeczach, które w codziennym zabieganiu z pewnością by mi umknęły. Jak na przykład ten marchewkowy bąk. Wspólne jedzenie celebrujemy więc najczęściej jak się da. Ale w ostatni weekend doszedł nowy aspekt. Samodzielne gotowanie.  Olga, lat osiem:

- Mamo chcę upiec ciasto. Sama. I masz mi nie przeszkadzać.

- Nie przeszkadzać, czy nie pomagać? – spytałam.

- To to samo. Po prostu wszystko robię sama, a ty nie panikujesz.

Łyknęłam melisę i przystąpiłyśmy do dzieła. To znaczy Olga przystąpiła, ja siedziałam parę metrów dalej i wydawałam komendy starając się nie podrywać z miejsca na widok gluta z jajka, który upadł na podłogę i zrobił oślizgłe wzorki.

- Wyjmij z lodówki 4 jajka i kostkę masła, z szafki mąkę pszenną i kukurydzianą, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i weź 2 cytryny.

olga7

Wykonała pięknie. Białko z jajka wprawdzie rozdeptała, ale resztę wylizał pies. Następnie sama odważyła 200 g cukru, 200 g mąki pszennej oraz 60 g kukurydzianej. Uruchomiła mikser, ukręciła masło z cukrami, dodała jajka i starła na tarce skórkę z jednej cytryny. Palce nietknięte. Następnie dodała mąki i 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia.

olga5

Na koniec wycisnęła sok z dwóch cytryn (ok. 60 ml), dodała do masła i całość raz jeszcze wymieszała. Palce oblizała przy tym jakieś trzy tysiące razy.

olga4

Ciasto wlała do keksówki o wymiarach ok. 35 x 10 cm, wysmarowanej wcześniej masłem i posypanej bułką tartą (to ja zrobiłam, odruchowo, przepraszam). Formę wsadziła do piekarnika na ok. 45 minut (170 stopni).

olga2

olga1

olga6

No i wten sposób sama upiekła cytrynową babkę. Smak? Gdybym to ja zrobiła – uznałabym za smaczną. Ale ponieważ to pierwszy samodzielny wypiek Olgi – jest to najbardziej odjechana i najsmaczniejsza babka, jaką kiedykolwiek  w życiu jadłam. Duma mojej córki dodatkowo podniosła walory smakowe tego genialnego wypieku. :-)

olga8

Babkę zjedliśmy w tempie błyskawicznym podczas domowego pikniku na kanapach. Dowiedziałam się wtedy, że Filip nie planuje się żenić, a Olga jeszcze nie wie. Generalnie na razie chłopcy są durni, więc musi ich poobserwować.

olga10

Obserwowanie dziecka w kuchni jest porównywalne do oglądania „Seksu w wielkim mieście” z miską pralinek pod nosem.

:-)

 

{ 5 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Renata D. Luty 20, 2013 o 5:35 pm

Wspaniałe są takie nowinki, których dowiadujemy się przy stole. :)
Gratulacje dla córki – babka wygląda bardzo apetycznie!

Odpowiedz

Natasza Luty 20, 2013 o 5:40 pm

Wspólne jedzenie, zwłaszcza z dzieciakami, jest przezabawne! :-) No i przy okazji wszystko znika z talerzy!

Odpowiedz

Luka Li Luty 20, 2013 o 9:47 pm

Twój wpis poprawił mi humor:) A babka wygląda przeapetycznie:)

Odpowiedz

Natasza Luty 20, 2013 o 10:06 pm

;-) i zapraszam na kolejne wpisy i przepisy!

Odpowiedz

Asia Kwiecień 3, 2015 o 11:39 pm

Ja też się uśmiałam czytając ten wpis. Zajrzałam tylko po przepis na ciasteczka maślane, ale byłam bardzo ciekawa co sie kryje pod tym hasłem, że 8-letnia Olga sama piecze ciasto :)
Moja córcia dopiero skończy 3 latka i niestety szybko się nudzi w kuchni… Choć bardzo chce pomagać to jednak nie starcza jej cierpliwości na dłużej. :)
Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: