Cebulowa, by rozgrzać zmarznięte serca drwali

przez Monika w dniu 10 grudnia 2012 · 0 odpowiedzi

Zupa cebulowa z grzankami

Faceci z miasta, kiedy przeprowadzą się na wieś, tracą swoje najważniejsze dotąd męskie wyzwania. Wciśnięcie wora ze śmieciami do kontenera, z którego już i tak kipi; zaparkowanie na ostatnim miejscu parkingowym tak, żeby wyprzedzić sąsiada jadącego przed nami; albo wysiadanie z auta na krawędziach stóp, co zmniejsza prawdopodobieństwo trafienia na minę… wiadomego pochodzenia. Faceci na wsi to tracą. Poziom adrenaliny wyrównuje się przed Gwiazdką,  kiedy trzeba do domu przytargać choinkę! Ale nie ze sklepu czy targu, to dla mięczaków. Faceci muszą się zmówić na wyprawę, zaopatrzyć w stosowny ekwipunek (siekiery, liny, piersiówki), a na koniec odetchnąć głęboko rześkim mroźnym powietrzem i rzucić swej kobiecie spojrzenie w stylu: „Kochanie, gdybym nie wrócił, to pamiętaj, że Cię kocham!”.

Zupa cebulowa z grzankamiMy zostaliśmy przeszkoleni  od razu w pierwszym roku naszego zamieszkania na odludziu i tradycja trwa. Przy czym tak wycelowaliśmy z lokalizacją domku, że okazał się być idealną bazą zbiorczo-wypadową. Co roku macham więc konwojowi chusteczką na pożegnanie, gdy rusza do zaprzyjaźnionej choinkowej „farmy”, na której właściciel już wie, że najlepsze drzewko to bynajmniej nie to ścięte i wpuszcza chłopaków w choiny. Nigdy nie odważyłam się co prawda zbeszcześcić świętej wyprawy swa obecnością, ale jestem w stanie wyobrazić sobie co TAM się dzieje. Potrafię, bo widzę jak konwój powraca: licytując się cudownie, które drzewko ma więcej czubków… a każde umieszczone na samochodzie wystaje i przed nim i za nim…

Nadmienić warto, że z takich tradycji nie da się wypisać. Jeśli któryś z sąsiadów akurat tę sobotę spędza w pracy, to przyjaciele nie zostawią go w potrzebie! Konwój zatrzymuje się wtedy przed domem pracusia, a okutani faceci z siekierami wtargną do środka, nie zauważając właściwie oniemiałej pani domu. Z ponad trzymetrową choinką przemaszerują przez salon, następnie wyjdą na jego końcu na taras, aby choinkę siekierami skrócić (zwykle o metr lub półtora!), zmierzą jeszcze raz w salonie rzetelnie i precyzyjnie czy nowa jej wysokość jest ok. i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku opuszczą lokal.

Uwielbiam te nasze nowe tradycje:-D A na powitanie konwoju szykuję zupę cebulową z grzankami, aby rozgrzały się zmarznięte serca i dłonie drwali.

Zupa cebulowa z grzankami

(porcja na ok. 5 l)

- 1,5 kg cebuli

- kilka łyżek oliwy z oliwek

- pieprz, sól

- 2 kostki bulionowe (mogą być wege, może też być rosół, jeśli akurat przez przypadek mamy gar takowego)

- bułki pszenne

- ser żółty (tłusty!)

- keczup i/lub suszone pomidory

Cebulę kroimy jak nam się chce, nie za drobno.  Wrzucamy na rozgrzaną oliwę, dodając sporo pieprzu i niewiele soli. Zalewamy ok. 4-5 l wody i gotujemy ok. 20 min. Do tego kosteczki bulionu. Sprawdzamy czy dość słona…

Bułki kroimy na małe kromki (tak, wiem że witaminy, składniki mineralne i błonnik występuje tylko w pieczywie razowym, ale ja po prostu nie cierpię cebulowej z grzankami z razowca, to profanacja!), smarujemy cienko keczupem i/lub układamy cienkie kawałki suszonych pomidorów, na to plastry sera. Kiedy drwale powoli zasiadają do stołu, wstawiamy blachę z grzankami do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C. Po ok. 5-8 minutach ser będzie radośnie bulgotał, a pieczywo zarumieni się na widok choinki przecudnej urody. Wtedy wstawiamy kolejną blaszkę, a potem kolejną, bo rumiane grzanki z suszonymi pomidorami maczane w cebulówce to … ech.

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: