Buraki z limonką i jesienne pytania

przez Monika w dniu 27 listopada 2013 · 2 odpowiedzi

burakiJesienią dużo gadam z dziećmi. Nie żeby latem mało, ale teraz szczególnie obfite te nasze dialogi. Jesienią już tak mamy. Paszcze nam się nie zamykają. Odpowiadam zatem na miliardy pytań. Pozwoliło mi to zlokalizować szczególne tematy, których wytłumaczenie sprawia kłopot zdecydowanie większy, niż wydłubanie zawartości owocu granatu bez pozostawiania bryzgów na ścianach kuchni. Po pierwsze: różnica w kwestii komfortu życia oraz zaopatrzenia 30 lat temu i dziś. No wytłumacz dziecku, że kartki, ocet, kolejki. Patrzy jak na kosmitę. Pięcio, czy sześciolatka absolutnie nie potrafią w ogóle przyjąć do wiadomości, że sklepy mogły być puste. W końcu udało nam się ustalić ważne kryterium:

- Tato, a jak byłeś mały to były transformersy? (dla czytelników nieposiadających dzieci podpowiedź – chodzi o zabawkę, okropną).

- Nieeee

- Uuuu, to musiało być naprawdę źle!

Transformersy podzieliły nam czas na dwie epoki, przy czym osoby sprzed ery transformersów to dla dzieciaków zabytki klasy zero. Majka ostatnio podczas wizyty u dziadków wytargała ze starego biurka swojego taty jego pierwszy portfel. Zniszczony, popisany, ACpiorunDC itp. Przywiozła go do domu, weszła z nim do pokoju, trzymając skarb na piersiach, pokazała drugiej babci, pogłaskała (ten portfel) i powiedziała konspiracyjnym szeptem i z czcią nieomalże nabożną:

- Zobacz babciu, to pierwszy portfel taty. Musi być baaaardzo stary!

Podobno żrąc słodycze starzejemy się szybciej, a na warzywach wolniej. To moje nowe motto. Biorąc pod uwagę, że bierzemy się z Nataszą ostro za testowanie przepisów świątecznych, to zamierzam robić sobie często buraczane przekąski i taki będzie mój warzywny relaks między kolejnymi sernikami.

Buraczki z limonką

buraki1Jako żywieniowa wariatka testowałam już nie wiem ile różnych przepisów z burakami w roli głównej. Sałatki, zapiekanki, zupy itd. itp. Ale i tak najchętniej pożeram je właśnie podane wyłącznie z sokiem z limonki! Najchętniej małe. Kiedy ostatnio ugościłam nimi koleżankę, to pożarłyśmy w ten sposób całą miskę. Smakowały tym bardziej, że uciszyły sumienie po pożartych wcześniej słodyczach! Brrr!

- 15 małych (!!!) buraków

- 1 limonka

Buraki płuczemy z nadmiaru piachu i gotujemy w mundurkach, czyli nie obrane. Jakieś 1-1,5 h. Odcedzamy. Studzimy. Obieramy jeszcze lekko ciepłe – wtedy skórkę łatwiej zdjąć i nie trzeba obieraniem małego buraka sprowadzać go do kształtu ostrosłupa lub sześcianu. Wystarczy odciąć „dupkę” i ściskając dłonią „wycisnąć” buraka z łupiny.

Buraczki układamy na talerzu, polewamy sokiem z limonki, dekorujemy plasterkami tejże. Jemy, taplając buraki w soku, cmokając, że to takie proste, a takie pyszne!  

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

dżemdżus Listopad 27, 2013 o 12:17 pm

Twój sposób na obieranie buraków strasznie mi się podoba, wykorzystam w najbliższym czasie. Nastąpi to bardzo szybko, bo bardzo lubię buraki w każdej postaci, nawet dżemu.

Odpowiedz

Monika Listopad 28, 2013 o 8:36 am

Najłatwiej to wychodzi przy młodych burakach, ale teraz o takie niestety trudno;-/ Ale i tak się może/musi udać, byle by nie była wyschnięta podczas studzenia skórka… A jak wyschnie, to można buraki zalać na chwilę w garnku ciepłą przegotowaną wodą, żeby skórka znów zrobiła się miękka. Gdyby to nie działało, to ja bym chyba w ogóle nie gotowała buraków, bo ich obieranie doprowadzało mnie do szału;-) Dżem z buraków powiadasz… Może być niezły, zwłaszcza, że buraki słodkawe:-) I kolor cudo!

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: