Buraczki zasmażane oraz jak nie przytyć w święta

przez Monika w dniu 7 kwietnia 2014 · 0 odpowiedzi

buraczki zasmażaneTradycje świąteczne mamy w polskich domach rozmaite: jedni pieką baby, inni serniki. Do wyboru także inne opcje: jaja gotowane lub faszerowane. Natomiast jedna tradycja pozostaje dla większości nas wspólna – żremy podczas świąt średnio 3-4 razy tyle, ile wystarczyłoby do życia.

Latami testowałam różne metody radzenia sobie ze świętami tak, żeby po 2-3 dniach ucztowania nie szlochać na sam widok wagi. Ograniczanie porcji do takich, po których czujemy niedosyt, w tym okresie nie graniczy z cudem, jest nim! To byłby najprawdziwszy świąteczny cud! Trenowanie silnej woli i/lub udawanie nietolerancji pokarmowych w celu ograniczenia obżarstwa też nic nie daje. Oczy, które przez cały dzień oglądają smakołyki, plus żołądek, który jeszcze nie wysłał sygnału: „pękam!” przywiodą nas wieczorem niechybnie do lodówki.

buraczki zasmażane2Skoro ilości nie ograniczymy, to zajmijmy się jakością. To co kaloryczne, nakładamy na talerz w ilościach degustacyjnych. Mikroskopijnych wręcz. Natomiast należy sobie już przed świętami zaplanować jedno danie, które uwielbiamy, a które posiada małą lub zerową zawartość cukru, tłuszczu i jakiegokolwiek innego syfu. Pochłaniamy je bezkarnie w ilościach mogących spełnić świąteczny sen o pękających spodniach. Brzuchol będzie wypchany, ale lekkie dania spalimy szybciej i łatwiej.

Dla mnie takim rarytasem są buraczki zasmażane. Ale nie kupne, bo w takowych jest więcej cukru niż w tortach urodzinowych moich dzieci! W poniższej wersji i proporcjach nauczyła mnie robić koleżanka, z którą mieszkałam w czasie studiów. Generalnie raczej nie zaglądałyśmy sobie w gary. Buraczki zasmażane zainteresowały mnie, ponieważ nie potrafiłam zrozumieć jak jedna osoba może szykować tylko dla siebie miskę jedzenia! A Kamila szykowała. I w tej metodzie tkwił jej sukces nietycia podczas nauki do egzaminów (a wtedy żarłyśmy dzień i noc!). A teraz mój nietycia podczas świąt.

Przy czym tak przyprawione buraczki są absolutnie genialne! Dzięki temu nie mamy poczucia, że inni jedzą lepiej, choćby na ich talerzach turlała się biała z chrzanem.

Buraczki zasmażane

Podaję w niewielkich ilościach, żeby każdy mógł zwielokrotnić składniki w zależności od liczby osób i apetytu:-)

buraczki zasmażane1- 6 średnich buraków

- 1 duuuża cebula

- olej rzepakowy

- 2 cytryny

-  pieprz, sól

Buraki gotujemy w mundurkach lub pieczemy (myjemy i każdego z osobna zawijamy w folię aluminiową; pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 st. C ok. 1,5 h). Dzięki takiej obróbce nie stracą smaku. Studzimy, obieramy. Ucieramy na tarce o drobnych oczkach. Cebulę obieramy i bardzo drobno kroimy. Smażymy na łyżce oleju rzepakowego, aż się zeszkli. Wrzucamy buraki, smażymy ok. 15-20 minut, mieszając od czasu do czasu. Sól i pieprz (odrobina) do smaku. Sok z 1,5-2 cytryny (u mnie zwykle i tak ostatecznie 2 sztuki). Tak przyrządzone buraczki mają sporo nienachlanej słodyczy (z zeszklonej cebulki) oraz naturalnego kwasku. Można podać z kilkoma ziarenkami gruboziarnistej soli morskiej. Po prostu rewelacja!

Inne buraczane inspiracje:

buraczki z limonką,

buraki

sałatka z pieczonych buraków na rukoli z dojrzewającym serem

sałatka z pieczonych buraków2

Zapraszamy do udziału w konkursie!

Można wygrać chilifigową książkę „Gotuj, karm i kochaj”:-) Szczegóły tutaj.

 

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: