Brigadeiros, czekoladowe cudo dla kibiców Mundialu

przez Monika w dniu 17 czerwca 2014 · 3 odpowiedzi

brigadeiros3- Mamo, a czemu ten piłkarz ma jeden but żółty, a drugi różowy?

- Mamo, a komu kibicujemy?

- Mamo, ale jak by zdjęli z boiska Persiego i Robbena, to by Hiszpania miała szansę prawda?

- Kochanie, możesz dać mi obejrzeć chociaż kawałek meczu? Plizzz. - nie wytrzymałam w końcu.

- No jasne, a co to znaczy mundial?

- Aaaa!

- No dobra, żartowałam!

Nie żartowała, ani jedna, ani druga, potok pytań moich córek, notatki z wyników i obraza, że Hiszpanie zagrali w białych koszulkach, podczas gdy one się tak cudnie przygotowały na czerwono-żółto. Nawet czerwono-żółtymi nożyczkami wycinały konfetti, gigantyczne jak na konfetti, żeby codziennie raz rozrzucić przed telewizorem. Takie nasze kibicowanie. Nie pozostało mi nic innego, jak małym kibickom przygotować jakiś najbardziej typowy brazylijski smakołyk. Żeby zatkać im śliczniutkie gęby!

Niezbyt zdrowy, więc umówmy się, że sporządzamy go z jednej proporcji tylko z okazji mistrzostw świata w Brazylii. Potem zapominamy!

Brigadeiros

brigadeiros- 4 łyżki masła

- 4 łyżki kakao

- puszka mleka skondensowanego

- 25-50 g gorzkiej czekolady

Garnek. Najlepiej o powierzchni utrudniającej potrawom przywieranie. Ja wybrałam ceramiczny wok, po pierwsze dlatego, że rzeczywiście nie przykleja się wszystko od razu. Po drugie, duża powierzchnia pozwoli szybciej zredukować płyn i nie trzeba będzie stać godzinę. Ale pół godziny mieszania i tak nas czeka jak nic!

brigadeiros1Masło rozpuszczamy w garnku, dodajemy kakao rozpuszczone w ok. pół szkl. wody. Dodajemy do masła, mieszamy. Wlewamy mleko, merdamy porządnie i mocniej podgrzewamy. Jeśli zacznie bulgotać, to ciut redukujemy ogień. Mieszamy dość intensywnie, szeroką drewniana łopatką, żeby masa nie stwardniała przy dnie gara/patelni. Mieszamy, mieszamy, mieszamy… W tym czasie wykonujemy wymachy najpierw prawą noga, potem lewą, kręcimy biodrami. Wszystko po to, żeby spalić jak najwięcej energii, zanim przyjmiemy oszałamiająca porcję kalorii.

Mieszamy nasze cudo tak długo, aż zgęstnieje, a masa wyraźnie zacznie „odchodzić” od dna i brzegów naczynia.  Wówczas zestawiamy i pozwalamy ostygnąć. Jeszcze lekko ciepłe odrywamy porcjami łyżką i formujemy małe kulki, którym pozwalamy całkowicie ostygnąć. Dopiero wówczas obtaczamy w tartej czekoladzie. Wstawiamy do lodówki na ok. 1-2 h. Następnie podajemy domownikom i wreszcie cisza…

brigadeiros2

{ 3 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

wedelka Czerwiec 17, 2014 o 4:12 pm

Robiłam je już kiedyś. Słodkie i smaczne :)

Odpowiedz

gin Czerwiec 17, 2014 o 4:41 pm

Czegóż się nie zrobi dla kilku chwil świętego spokoju… ;)
Pyszne musiał być te kuleczki :)

Odpowiedz

Monika Czerwiec 17, 2014 o 10:12 pm

Oj tak, trudno doczekać schłodzenia;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: