Boczniaki z czarnuszką i ziołami

przez Monika w dniu 30 lipca 2014 · 2 odpowiedzi

boczniaki z czarnuszkaDobra, przyznam się, opowiem o największym wstydzie, koszmarnej porażce, kompromitacji do kwadratu. Obciach okropny, ale zważcie, że to wszystko przez kosmiczny upał! Już dawno nie wstydziłam się tak bardzo!

Przez ładnych parę lat żywieniowa wariatka dokształcała się intensywnie, zatem wśród połykanych książek pojawiały się wyłącznie takie, które w tytułach miały hasła: dieta, zdrowe żywienie, składniki odżywcze itp. Ale któregoś dnia przechodziłam na Starym Rynku w Poznaniu obok księgarni Arsenał i… nie wytrzymałam. Błyskawicznie odtworzyłam w głowie listę autorów, których ubóstwiam, a także tych, których jeszcze nie czytałam, a już sporo o nich słyszałam. Wypada w końcu nadgonić czytelnicze zaległości, żeby w towarzystwie nie gadać wyłącznie o roślinnych źródłach wapnia. I wpadłam między regały. Ze ślinotokiem prawie, bo wyposzczona z czytania beletrystyki czułam się jak w raju. Donosiłam do kasy kolejne tomiska, zaznaczając, że to jeszcze nie wszystko i buszowałam dalej. Postękałam widząc, ile mam do nadrobienia z ukochanym Arturo Perez-Reverte. Ale nie mogłam znaleźć innego autora, którego koniecznie chciałam upolować. W namierzeniu pewnego sympatycznego Włocha potrzebowałam pomocy. Przechodząca pani wyglądała na taką, która nie tylko wie dokładnie gdzie co leży, ale pewnie potrafi wyrecytować numery ISBN, a także podać gramaturę papieru.

 boczniaki z czarnuszka1- Przepraszam, nie mogę znaleźć Tarazino. Właściwie obojętnie co, bo czytałam tylko „Nic nie zdarza się przypadkiem”, ale bardzo mi się podobało, więc chcę znaleźć coś jeszcze tego autora.

- To chyba Tiziano? - pani patrzyła na mnie podejrzliwie, a ja jeszcze nie załapałam, że właśnie następuje największa kompromitacja w moim życiu.

- Tak! Tiziano Tarazino!

- Yyyyy - pani chyba próbowała być delikatna - może jednak Tiziano Terzani? Już pani pokażę…

Chwyciłam ze dwie książki, nie przeglądając w ogóle i z buraczanymi ze wstydu polikami popędziłam do kasy, a następnie czmychnęłam z księgarni. Kocham upał, ale to ostatnie apogeum generalnie chyba ma już wpływ na moje zdolności logicznego myślenia. A tak się naśmiewałam, gdy czytałam historie księgarzy o najgłupszych pytaniach klientów w stylu: – proszę panią, ja bym chciała ten nowy kryminał, bo reklamę widziałam. Taki z niebieską okładką był – .

Boczniaki z czarnuszką i ziołami

O antyrakowym działaniu boczniaków przeczytacie tutaj. Naprawdę polecam, bo wyniki badań robią wrażenie!

Boczniaki duszone z odrobiną oliwy, albo po prostu w wodzie, przyprawiane na różne sposoby, mogą być dodatkiem do kaszy, makaronu czy ryżu. Obojętnie. Zawsze pyszne.

- 1 kg boczniaków

- łyżka oliwy z oliwek (nieobowiązkowo, pamiętając, że na diecie antyrakowej dość mocno ograniczamy tłuszcze w ogóle, na diecie odchudzającej także)

- 6 ząbków młodego czosnku

- łyżeczka nasion czarnuszki

- 3 łyżki listków świeżego oregano

- sól i pieprz

Boczniaki kroimy (można wywalić twardsze końcówki „nóżek”). Dusimy pod przykryciem wraz z całymi, obranymi ząbkami czosnku, na oliwie lub w samej wodzie (minimalna ilość) z dodatkiem soli pieprzu. W sumie ok. 25 minut. Na ostatnie 5 minut dodajemy czarnuszkę. Podajemy ze świeżymi ziołami. 

boczniaki z czarnuszka1

{ 2 odpowiedzi… przeczytaj je poniżejdodaj jeden komentarz }

Kinga Lipiec 30, 2014 o 11:38 am

Nie dalej jak wczoraj widziałam na targu boczniaki, jakoś zapomniane przeze mnie (niestety). Postanowiłam, że kupię je w najbliższym czasie i coś wyczaruję, a tu masz – przepis pod nos :) Już wydrukowałam i jutro robię!

Odpowiedz

Monika Sierpień 1, 2014 o 11:55 am

telepatia;-)

Odpowiedz

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: