Bataty z serem i pieczonym czosnkiem

przez Monika w dniu 4 września 2014 · 0 odpowiedzi

bataty z serem  Żywieniowa wariatka zaproszona do wujostwa na okrąglutką rocznicę ślubu. Trza wyglądać jak człowiek. Kiecka jest, buty są. Rajstop brak. Zatem konieczne zakupy.

- Dzień dobry, poproszę rajstopy, cienkie, opalone – żywieniowej wydawało się, że nie ma prostszego zadania, od kupna rajstop. Zwykłych rajstop.

- Już szukam. Trójeczka będzie dla Pani w sam raz! – ekspedientka była z siebie bardzo zadowolona. Tymczasem żywieniowa mogłaby przysiąc, że wybór rozmiaru to była złośliwość!

- Nie proszę panią, zawsze nosiłam dwójkę. Poproszę dwójkę.

- Dwójkę? – ekspedientka przestała się uśmiechać i z wyraźnym niedowierzaniem spojrzała na wariatkę. A raczej szczegółowo zlustrowała ją od stóp do ud. Albo do pasa nawet. – Jest pani pewna?

- Tak. Jestem pewna.

- Hmmm, no dobrze. Skoro Pani tak twierdzi… O! Tu coś mam dla Pani! Te rajstopy są świetne gatunkowo i modelują sylwetkę w pasie. Bardzo ładnie profilują talię.

bataty z serem1- Ale ja mam talię.

- Aha.

To „aha” było straszniejsze, niż wejście na wagę po długiej zimie. Po tym „aha” wariatka miała ochotę na środku sklepu rozebrać się tak, żeby dokładnie zademonstrować talię. No może nie osy, ale jednak dość wyraźnie (!!!) zaznaczoną. Naprawdę bez tragedii.

- No dobrze – ekspedientka jeszcze raz zlustrowała jej dolne partie ciała i wolniej niż dotąd stwierdziła – ale takie rajstopy, które unoszą pośladki będą dla pani idealne! Naprawdę polecam!

Wariatka chciała wybuchnąć, ale postanowiła spokojem zmieść złośliwego babsztyla z powierzchni ziemi. Wycedziła zatem:

- Bardzo, ale to bardzo pani dziękuję za porady, ale oświadczam, że spodnie z krokiem kończącym się w okolicach kostek to taki model. To wcale nie oznacza, że także tam sięgają moje pośladki. Zatem byłabym wdzięczna, gdyby podała mi pani ZWYKŁE rajstopy. Bez ściągaczy modelujących kostki, pięty czy uszy. Po prostu rajstopy.

Udało się! Kupiłam. W dodatku weszłam w nie. Bez problemu. Uffff. Choć fakt, że zjedzone podczas wakacji jakieś 73 placki ziemniaczane (gdyż okazały się jedynym w okolicy jadalnym daniem wegetariańskim) zrobiły swoje. Zatem na jakiś czas dziękujemy za słodycze i posiłki po 19.00. Warzywka niech królują. A warzywa nie muszą być nudne. Uwielbiam bataty, a Wy?

Bataty z pieczonym czosnkiem i serem

bataty z serem2- kilka batatów

- główka czosnku

- twardy, ostry ser (ja użyłam już tartego Gran Castillo, ale może być jakikolwiek inny, byle dość wyrazisty w smaku, bo same pieczone bataty i pieczony czosnek są raczej mdłe)

Bataty wrzucamy do piekarnika (170 st. C) na ok. pół godzinki. Jeśli są małe. Te większe czasem potrzebują ok. 45, albo nawet 50 minut. Najlepiej w trakcie pieczenia je obracać czasem, a przy okazji nakłuć widelcem i sprawdzić, czy są miękkie. Wraz z batatami na blaszkę stawiamy także całą główkę czosnku. Na pewno będzie gotowy po ok. 25 minutach maks!

Bataty wyjmujemy, przekrawamy na połówki, na których układamy wydłubane z łusek ząbki czosnku oraz posypujemy delikatnie serem. Ale naprawdę delikatnie, bo wiecie… Rajstopy…

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: